czwartek, 15 października 2015

"Bóg nie ma ptaszka" - K.S. Rutkowski


„Wbijałem gwoździe do ich trumien? Nie. Każdy dźwiga swój krzyż.”

Czytamy o pięknej miłości, gdzie nieraz dziwne zbiegi okoliczności sprawiają, że ludzie zostają ze sobą na zawsze. Poznajemy historie szczęśliwców, którzy pomimo życia na samym dnie w końcu wdrapują się na szczyt. Zanurzamy się w zapierających dech krajobrazach, towarzysząc bohaterom idealnym i doczekując się za każdym razem wymarzonego happy endu. Krążymy pośród barwnych słów, malowanych szczęściem, a potem odkładamy książkę na bok i wracamy do swojej rzeczywistości – już nie tak kolorowej i nie tak bezproblemowej jak ta, którą przed chwilą stworzyła nasza wyćwiczona wyobraźnia. A gdyby tak skosztować literatury od tej prawdziwej, nieraz brutalnej strony - przepełnionej ludzkimi słabościami i skalanej życiem. Właśnie o tym, co przyziemne, pisze K.S. Rutkowski. Nie obawiając się poruszać kontrowersyjnych i nie dla wszystkich wygodnych tematów, stworzył książkę „Bóg nie ma ptaszka”. To właśnie z nią przeżyłam moją literacką wędrówkę, która chociaż pozbawiona magii i złudzeń, dotarła w głąb mojego umysłu, uderzając niczym młot – mocno i wyraźnie. Zapraszam zatem do zapoznania się z moją recenzją.

Bezkompromisowy w swojej sztuce i niezwykle odważny mistrz niekolorowanej literatury powraca, podsuwając czytelnikowi pod nos zbiór piętnastu opowiadań. „Miłość”, „Ona i on” to tylko dwa spośród wielu tytułów, ale niech nie zmyli Was ich brzmienie. Nie przeczytacie tutaj bowiem o płomiennych chwilach uniesień, czy namiętnym związku, a o tej brutalniej stronie iluzyjnego uczucia, które sprowadzając na manowce nieraz robi nadzieje, by potem pokazać swoją prawdziwą twarz. Spotkacie tutaj chwiejącego się na własnych nogach polityka, zmierzycie się z kłamcą idealnym, który na koniec wprawi w Was osłupienie swoim niebywałym talentem. Będzie ludzka znieczulica, odgrywająca w tej książce jedną z głównych ról oraz Fałszywy Chrystus, jednakże Wam pozostanie w osądzie to, jak wiele w nim będzie kryło się z tytułowej obłudy.

Z prozą Rutkowskiego miałam już okazję zetknąć się miedzy innymi dzięki takim tytułom jak „Kryminał tango”, „Chiński ekspres” czy „W niewoli seksu”. Każda z jego książek pozostawiła po sobie niewymazywany ślad, okrutny, ale na tyle wiarygodny, jak gdyby można było go dotknąć. Ów autor i tym razem sprostał wyzwaniu, oferując kawał męskiej literatury pisanej twardą, zdecydowaną ręką. W zbiorze opowiadań, pt. „Bóg nie ma ptaszka” czytelnik staje oko w oko z problemami tego świata, wcale nie tak dalekimi, bo nieraz mającymi miejsce dokładnie tuż obok. Pojawia się zdrada, nieufność, ale i kłamstwo. Jest niesprawiedliwa śmierć, często przychodząca niestety zbyt szybko, aniżeli powinna. To jeszcze jednak nic, bo przecież wspominałam o niebywałej odwadze autora. Nie każdy bowiem byłby w stanie zasiać ziarna wątpliwości w związku co do czystych intencji kleru, czy pozostawić czytelnika z domysłami po literackim spacerze u boku pijanego kandydata na prezydenta. K.S. Rutkowski to potrafi, więc dając szansę jego książce będziecie mieli okazję przeżyć niejeden moment niepewności, zdziwienia czy oburzenia, bo najbardziej uderza realność uświadamiająca to, że takie rzeczy naprawdę mogą mieć miejsce.


Twórczość Rutkowskiego to świat kontrastów, bo chociaż autor skupia się raczej na tej okrutnej stronie naszego istnienia, warto rozważyć sporną kwestię samego stylu, w jakim została napisana ta książka. Tuż obok wulgaryzmów, niekiedy wręcz słownictwa rynsztokowego, pojawiają się doskonale zbudowane opisy potrafiące pokierować wyobraźnią dokładnie tam, gdzie w danym momencie powinna się ona znaleźć. Opowiadania zawarte w książce „Bóg nie ma ptaszka” to zatem nie przypadkowy zbiór wylanej na papier frustracji, która wyzbyta talentu nie potrafi zaciekawić. Jest wręcz odwrotnie. Zabiegi literackie, które zastosował autor, potwierdzają jego pisarskie umiejętności, ale są także potwierdzeniem wyraźnie wyrobionej formy, torującej drogę każdej z fabuł i kształtującej ją w taki sposób, iż nie znajdziecie w niej ani krzty wychodzącej na wierzch obłudy. Rutkowski trzyma się wypracowanego stylu i dzięki niemu staje się coraz bardziej rozpoznawalny. Jego nowa książka jest na rynku wydawniczym niewątpliwą rzadkością, a jednak zarazem czymś potrzebnym, bo niejeden z nas szuka pośród słów właśnie takiej niekamuflowanej prawdy.

Nieprzesadna, licząca po kilka/kilkanaście stron długość opowiadań, czyni je idealnym wypełnieniem dnia, kiedy to sięgając po nie będzie można na zakończenie każdego z nich poświęcić parę chwil na refleksje, które z pewnością będą się nasuwać. Książkę polecam w szczególności mężczyznom, ale i kobietom nieobawiającym się ciętego języka i czarnej, prawdziwej i często chowanej za kotarą strony życia. Odradzam tym wrażliwym, dla których literatura wciąż pozostaje wyłącznie wysublimowaną, delikatną i wykraczającą poza rzeczywistość, pełną marzeń fikcją. To Wam pozostawiam wybór, czy postanowicie zmierzyć się z tym, co nie zawsze wygodne. To Wy zadecydujcie, czy macie ochotę sięgnąć po dosadną, niekolorowaną, ale przedstawianą w ciekawy sposób rzeczywistość. Spróbujcie odgadnąć finał każdego z opowiadań, dostrzeżcie własne słabości w słowach Rutkowskiego i wyciągnijcie słuszne wnioski, bo w końcu jednym z zadań literatury, nawet tej ukazanej w brutalnej odsłonie, jest uczyć. A z tej książki będziecie w stanie wynieść naprawdę wiele. Waszą więc tylko decyzją pozostaje to, czy zechcecie z tego skorzystać.

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: JAM
ilość stron: 164
rok wydania: 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Autorowi. 
 http://ksrutkowski.pl/

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam nic tego autora, może sięgnę po opowiadania:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odniosłam wrażenie, że jestem za młoda na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już na mojej półce. Czuję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wpasowałaby się w moje gusta czytelnicze, ale może za parę lat do niej dojrzeję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem już po lekturze i za kilka dni zapraszam również do mnie na recenzje :) Mi książka bardzo się podobała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ogromnie ciekawa, co dokładnie sądzisz na temat tej książki. Na pewno do Ciebie wpadnę ;)

      Usuń
  6. To nie jest mój ulubiony tomi autora, ale i tak uważam, że wśród twórców krótkich form nie ma on sobie równych ;) Bardzo dobra recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń