sobota, 17 października 2015

"Zwrotki dla Dorotki. Arcyksiążę fiołków" - Jan Sztaudynger - DLA DZIECI


Dorotce brakło farby,
Gdy malowała bławatka.
Ni ja tej farby nie miałem,
Ani nie miała sąsiadka.

Więc rzekłem: „Kupię farby”.
Odrzekła mi: „Nie trzeba.
Ja zamaczam pędzelek 
W samym błękicie nieba”.

Tuwim, Brzechwa, Konopnicka… Nazwiska autorów wesołych wierszy dla dzieci przewijają się przez szkolne podręczniki, kolorowe wydania książeczek czy też podczas różnorodnych konkursów recytatorskich. Znani, lubiani i pamiętani mają to szczęście, że ich wieczny płomień zapewniający im nieśmiertelność, nigdy nie zgaśnie. Testament, jaki pozostawili po sobie czytelnikom, zawsze pozostanie aktualny i odnowi się wraz z powstaniem każdego, nowego pokolenia. A jednak nie wszyscy mieli to szczęście, by móc wyjść z cienia słynnych kolegów po fachu. Czy słyszeliście kiedyś o tym, że Jan Sztaudynger także tworzył dla dzieci? Jego niemniej udane rymy, zrodzone z wielkiej miłości do ukochanej wnuczki, utworzyły barwną publikację oferowaną dzisiaj przez Wydawnictwo Literackie. Przed Wami „Zwrotki dla Dorotki. Arcyksiążę fiołków” i mnóstwo świetnej zabawy u boku rytmicznych wersów wyjętych spod pióra mistrza.

Jan Sztaudynger, urodzony w 1904 roku w Krakowie, zasłynął jako satyryk, twórca fraszek i tłumacz. Dobrze wykształcony i dbający o rozwój osobisty nie zapominał jednak o najbliższych, spośród których w szczególności upodobał sobie ukochaną wnuczkę – Dorotkę. To właśnie pierwotnie ona stała się adresatką wszystkich tytułowych zwrotek i teraz, biorąc młodego czytelnika za rękę, wprowadza go w wesoły świat poezji, która nie zawsze przecież musi być nudna.

„Kicia”, „Konik polny”, „Wróciły jaskółki” czy „Arcyksiążę fiołków” to tylko cztery z wielu tytułów wierszy starannie zebranych w tym kolorowym wydaniu przypominającym o beztrosce lat dzieciństwa, którego nikomu nie powinno się odbierać. Jan Sztaudynger poprzez swoją twórczość wykazuje, jak bardzo bliska jest mu natura. We wszystkich zwrotkach pisanych dla dzieci na pierwszy plan wychodzi miłość do tego, co wokół nas – zwierząt, zieleni czy innych zjawisk występujących w przyrodzie. To nie wyimaginowany, nienaturalny potwór odgrywa tutaj najgorszą z ról, a zły sen czy muchomor, zaś miejsce  współczesnego, fantastycznego bohatera przejmuje księżyc będący w stanie ulżyć pochłoniętej w bólu naturze. Wcale nie potrzeba wymyślnych postaci, by stworzyć młodemu czytelnikowi zalążek fabuły mogącej go zainteresować. To, co tutaj występuje, napawa optymizmem, bo wiąże się z prawdziwym życiem, w którym, patrząc oczyma wyobraźni, można dojrzeć prawdziwą magię.

Wiersze Sztaudyngera niekoniecznie w każdym przypadku niosą ze sobą jakiś morał. To nie pouczające bajki, a rymowane zwrotki, których głównym zadaniem jest bawić. W dzisiejszych czasach, kiedy to przez wielu młodych ludzi czytelnictwo uważane jest za coś niemodnego, poezja schodzi na całkowity tor boczny. Nieumiejętność jej interpretacji, wychodząca na jaw po wielu latach, potęguje się, wygasając i zabijając dziedzictwo narodowe, które otrzymaliśmy w spadku. Właśnie takie wesołe, niezobowiązujące, przebijające lekkością i beztroską wiersze pokażą dzieciom, że liryka to nie przeżytek, a coś, do czego od czasu do czasu warto powrócić. Być może zwrotki Jana Sztaudyngera zaszczepią iskierkę sympatii do tegoż gatunku literackiego także w tych nieco starszych już czytelnikach, którzy towarzysząc swoim pociechom we wspaniałej przygodzie, znajdą ciekawy i rozwojowy sposób na wspólne spędzanie czasu.
Podróż przez ukwiecone ogrody czy gęstwiny drzew, a nawet możliwość sięgnięcia samego nieba ułatwiają kolorowe i przyciągające oko obrazki autorstwa Jony Jung, jednej z najpopularniejszych ilustratorek czasów współczesnych. Książka staje się więc nie tylko wartościowym przekazem treści, ale także i ładnym elementem wystroju na półce dziecięcego pokoju.
Jeżeli Wasza pociecha lubi Tuwima czy Brzechwę, pozwólcie jej wyjść poza oklepane schematy i podsuńcie jej także Sztaudyngera. Jeśli nie przepada za wierszami – może to właśnie czas, by zaszczepić w niej chęć do sięgania po taką formę literatury. Polecam. 

wydawnictwo: Literackie
ilość stron: 63
rok wydania: 2015
oprawa: twarda  

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
 

6 komentarzy:

  1. Mam książeczkę w domu, śliczna, potwierdzam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma piękne ilustracji, warta kupienia. :D
    Pozdrawiam i zapraszam do wzięcia udziału w wydarzeniu "Halloweenowa noc czytania" :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zapoznałam się z wyzwaniem ;) Mam nadzieję, że uda mi się skorzystać ;) Pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. Chwilowo muszę spasować, gdyż mam już kilka podobnych książeczek, ale jak się nimi dzieciaki nasycą, to pomyślę o powyższej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obowiązkowa książka dla mojej bratanicy! ;)

    OdpowiedzUsuń