piątek, 29 listopada 2013

"Hotel Zaświat" - Przemysław Borkowski



 Hotel Zaświat - Przemysław Borkowski
Opustoszała miejscowość, zagadkowi ludzie i wiele niewyjaśnionych zdarzeń – „Hotel Zaświat” – zaprasza!

Autorem książki jest Przemysław Borkowski. Twórca kabaretowy, jeden z członków „Kabaretu Moralnego Niepokoju”, wielu osobom może nie pasować z wizerunkiem kogoś, kto pisze książki i to w dodatku horrory. A jednak jak się okazuje, „Hotel Zaświat” zupełnie nie przypomina nam o tym, że książka ta została napisana przez mężczyznę, który na co dzień rozśmiesza ludzi.

Krzysztof – główny bohater powieści – udaje się do swojej rodzinnej miejscowości, niewielkiej wsi, aby sprzedać dom, w którym dorastał. Mieszkając w mieście, nie ma potrzeby dalszego posiadania starego gmachu, a skoro można go spieniężyć, to czemu nie. Powracając do owego miejsca, Krzysztof przypomina sobie o wielu przygodach, jakie kiedyś mu się przydarzyły. Jednocześnie jednak stwierdza, że nie zna wielu mieszkańców, ponieważ w trakcie jego nieobecności sporo ludzi się wyprowadziło, zaś wprowadzili się nowi. Mimo wszystko, miejscowość jest raczej opustoszała. Jadąc przez znajome lasy, mężczyzna napotyka zwierzę. Instynktownie poruszając się za nim, dociera do punktu, w którym odkrywa coś przerażającego. W wodzie unosi się bowiem napęczniała, ludzka ręka. Zgłaszając ten fakt na policji, dowiaduje się o pewnym popełnionym na wsi morderstwie, a więc pozostawia sprawę w spokoju. Wkrótce zaczynają się dziać jednak rzeczy równie dziwne, jak ta. Czy pozostaną one obojętne?
Krzysztof odkrywa w rodzinnym domu wiele porzuconych pamiątek. Stare ubrania, pamiętnik oraz inne, zbędne dokumenty, które wywołują sentyment. Planuje je zabrać do domu. Jednakże pomimo tego, że gmach ma już kupca, jakim jest Wrona – właściciel miejscowego hotelu, urzędowe sprawy wymagają tego, aby Krzysztof pozostał na kilka dni na „starych śmieciach”. Kupiec proponuje mu więc, aby zamieszkał w jego hotelu, do czasu załatwienia wszystkich formalności, zaś on sam dzięki temu będzie już mógł zająć się renowacją budynku. Mężczyzna zgadza się , ponieważ nie widzi większych przeszkód. W hotelu jednak brakuje gości, zaś nocą słychać dochodzące z oddali dziwne odgłosy. Wrona tłumaczy to dźwiękami dochodzącymi z rur, ale czy aby na pewno taka jest prawda? Czy główny bohater będzie na tyle odważny, aby poznać zagadkę tajemniczego hotelu? Czy jego obawy okażą się słuszne i czy na pewno będzie mu dane wrócić do domu?

Ja czytałam tę książkę z ogromną ciekawością. Do końca nie byłam pewna, jak zakończy się ta historia. Bałam się, że budowany nastrój grozy może zostać przerwany jakimś nietypowym wydarzeniem, bo przecież po twórcy kabaretu można się spodziewać wszystkiego. Nigdy nie wiadomo, kiedy z nas zadrwi.
Ogromnym plusem jest przyjemny język i wiele ciekawostek zawartych w książce. Pomimo tego, że tak naprawdę wcale nie czułam tego napięcia związanego z grozą horroru, nastrój budowany przez pana Przemka przez cały czas tworzył przyjemną aurę ciekawości i tajemnicy, która skłaniała do przeczytania kolejnych stron. W książce pojawiają się różnorodne legendy i opowieści związane z przeszłością miejscowości. Długie opisy mają swoje plusy i minusy, ponieważ pomimo tego, że były nawet ciekawe, to momentami nudziły. To, co mi się podobało, to swego rodzaju nieprzewidywalność. Czasami czytając książkę domyślamy się tego, jaki będzie jej koniec albo też co wydarzy się dalej. Tutaj tego nie było. Daję także ogromnego plusa za końcówkę książki, która okazała się najciekawszą częścią Hotelu Zaświat.
Minusem było wplatanie do akcji zwierząt, które wskazywały głównemu bohaterowi niektóre miejsca. To wydawało mi się nieco bajkowe i uważam, że trochę popsuło wiarygodność powieści. Do reszty nie mam już większych zastrzeżeń.

Ogólnie polecam książkę zarówno mężczyznom jak i kobietom kochającym przygody z dreszczykiem.

Moja ocena – 3,5/5

środa, 27 listopada 2013

"Obietnice po zmierzchu" - wydawnictwo Ole - Sadie Mathews

Moi Kochani!
Ostatnio otrzymałam od pewnej bardzo życzliwej kobietki informację o tym, że "Obietnice po zmierzchu" zostają wydane. Początkowo wydawało mi się to mało prawdopodobne, aczkolwiek prześledziłam parę stron i wszystko wskazuje na to, że 4 grudnia 2013 w Empiku pojawi się trzecia część serii autorstwa Sadie Matthews! Wydawcą jest raczej mało popularne wydawnictwo OLE, które jednak tym razem zrobiło nam wielką przysługę. Nie wiem jak Wy, ale ja pobiegnę do Empiku sprawdzić, czy owa informacja jest prawdziwa. Może będzie mi w końcu dane przeczytać trzecią część!

Podaję linki do stron, które wspominają o premierze książki "Obietnice po zmierzchu":
- https://sklep.gwfoksal.pl/obietnice-po-zmierzchu.html
- http://www.empik.com/obietnice-po-zmierzchu-matthews-sadie,p1084977525,ksiazka-p
- http://lubimyczytac.pl/ksiazka/201400/obietnice-po-zmierzchu
- http://merlin.pl/Obietnice-po-zmierzchu_Sadie-Matthews/browse/product/1,1303550.html


poniedziałek, 25 listopada 2013

"Cyfrowa twierdza" - Dan Brown

 

Po książki Dana Browna sięgnęłam nie w takiej kolejności, w jakiej zostały wydane. Zaczęłam od Kodu da Vinci, i poprzez Anioły i Demony oraz Inferno w końcu doszłam do Cyfrowej twierdzy. Dzisiaj właśnie skończyłam czytać tę pierwszą powieść napisaną przez pana Browna. Została ona wydana w 1998, a wtedy o istnieniu owego autora nie miałam jeszcze najmniejszego pojęcia...

NAB, czyli Narodowa Agencja Bezpieczeństwa, to organizacja posiadająca maszynę o nieocenionej wartości. Translator, bo tak się takowa nazywa, potrafi rozszyfrować każdą wiadomość. Stąd też agencja jest w stanie przechwytywać informacje dotyczące różnorodnych przemytów narkotykowych, tworzenia nielegalnych organizacji i tym podobne. Pewnego dnia, niejaki Ensei Tankado będący byłym pracownikiem NAB ogłasza, że udało mu się opracować algorytm, który wyśle Translator do lamusa. Według tego człowieka agencja pozbawia ludzi prywatności i praw, umożliwiając czytanie cudzej korespondencji. W bazie danych znajdują się jednak bardzo ważne rządowe informacje, które po odtajnieniu mogłyby zaburzyć działanie całego państwa. Opracowany algorytm musi więc zostać zniszczony, ale czy będzie to takie łatwe? W NAB pracuje inteligentna kobieta o imieniu Susan. Razem ze swoim przełożonym, komandorem Trevorem Strahmorem próbują ocalić cenny Translator. Susan jednak nie ma pojęcia, że komandor wysłał na bardzo ważną misję jej ukochanego. Zaś jego życie znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Dlaczego zrobił to bez jej wiedzy? Problemów przysparza dodatkowo fakt, że twórca niszczycielskiego algorytmu umiera, pozostawiając w rękach obcych osób pierścionek mogący być kluczem do rozwiązania zagadki i uratowania Translatora. Czy jednak jego odzyskanie okaże się takie łatwe? Niewątpliwie będzie groźnie, skomplikowanie i w miarę ciekawie.

Dan BrownMotywem przewodnim książki jest ogromna maszyna. Akcja, w dużej mierze, kręci się właśnie wokół niej. Czytelnik spotyka się więc z technologicznym słownictwem, różnorodnymi kodami i algorytmami. Czy jest to dobre? Uważam, że nie do końca. W pierwszej połowie książki bardzo się nudziłam. Opisy nowoczesnych urządzeń, chociaż świadczyły o niesamowitej wyobraźni i wiedzy autora, nie potrafiły mnie zainteresować. Twórczość pana Browna zawsze kojarzyła mi się z historycznymi zagadkami i dziełami wielkich artystów. Tym razem tego zabrakło. Było kilka momentów, w których zwątpiłam i chciałam porzucić czytanie książki. Przetrwałam jednak i przyznam, że nawet się opłacało, bo druga połowa książki była o wiele bardziej interesująca. Akcja została poprowadzona całkiem ciekawie i parę niespodziewanych wydarzeń popchnęło mnie do śledzenia kolejnych stron i w ten sposób dotrwałam do końca. Nie przyrównuję Cyfrowej twierdzy do klęski. Było to po prostu coś innego. I chociaż książka nie była zła, to jednak gdybym to właśnie od niej zaczęła poznawanie twórczości Dana Browna, nie sięgałabym tak chętnie po jego kolejne dzieła. 


Cyfrową twierdzę polecam szczególnie panom, bo mam wrażenie, że nowoczesne technologie i skomputeryzowany świat bardziej przypadnie do gustu właśnie im. Mimo wszystko, cieszę się, że poznałam także i inne oblicze Dana Browna. Wszechstronna wiedza świadczy o tym, że jest on niewątpliwie niesamowitym człowiekiem, który potrafi szczegółowo wypowiedzieć się na wiele tematów. Być może gdyby wszystkie jego książki były podobne, pan Dan stałby się nudny.

Moja ocena – 3,5/5  

środa, 20 listopada 2013

Nieoficjalne tłumaczenie książki "Obietnice po zmierzchu" - 3 część serii Sadie Matthews



Moi kochani.
Wygląda na to, że „Obietnice po zmierzchu” przeszły nam koło nosa. Pisałam do wydawnictwa „Hachette”, czy jest jakaś szansa na wydanie upragnionej przez nas trzeciej części. Niestety póki co, nie odpisali. Pod jednym postem otrzymałam jednak komentarz pewnej serdecznej osóbki, która zaoferowała się, że może przesłać nieoficjalne tłumaczenie. Komentarz brzmiał:

„Przeczytałam właśnie nieoficjalne tłumacznie tej książki. Napewno lepiej by się czytało oryginał , ale ja już się nie mogłam doczekać ;) Jeśli ktoś by chciał przeczytać mogę wysłać email :) Oto mój : jova_20@o2.pl”.

Ja jeszcze nie wysłałam swojej prośby o owy plik, bo zastanawiam się nad przeczytaniem trzeciej części po angielsku. Aczkolwiek dla tych, którzy mieliby na to ochotę, publikuję powyższy komentarz.

Tak z innej beczki, przeliczyłam w końcu ilość moich książek. Nie wliczając serii „Biblioteka Żółtego Tygrysa” oraz podręczników do angielskiego (których mam ogrom), wyszło mi 690. Myślę, że to niezły wynik, biorąc pod uwagę to, że nigdy nie dostałam żadnej książki od wydawnictwa do zrecenzowania. Wszystko albo kupiłam, albo dostałam w prezencie, albo też wygrałam w różnych konkursach.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że mój raczkujący blog z czasem się rozwinie.

poniedziałek, 18 listopada 2013

"Inferno" - Dan Brown

 

Skomplikowane zagadki, uciekający czas i zagrożenie dla całego świata – Inferno – kolejna odsłona Dana Browna.

Kiedy usłyszałam o pojawieniu się nowej książki autora Kodu Leonarda da Vinci, przeczuwałam, że mogę się spodziewać czegoś naprawdę ciekawego. Moje apetyty podsycił fakt, że akcja powieści jest ściśle powiązana z dziełami Dantego. Zaś ja uwielbiam to, kiedy w książkach pojawiają się naprawdę istniejące pozostałości po naszych przodkach. Ale może na początek warto zacząć od małego streszczenia.
 
Robert Langdon, bohater znany już wielbicielom książek Dana Browna, budzi się w szpitalu, nie mając pojęcia, o co chodzi. Nie przypomina sobie, aby wydarzył się jakiś wypadek. Okazuje się więc, że cierpi na amnezję, która dotyczy tylko dwóch minionych dni. Znany amerykański profesor spogląda przez okno i zamiera. Uświadamia sobie bowiem, że znajduje się daleko od domu – w innym kraju, na innym kontynencie – we Florencji. Wkrótce w odwiedziny przychodzi do niego pewna kobieta, którą jednak nie wpuszczono do sali szpitalnej Roberta. Lekarz, który jej tego zabronił, ginie od kuli. Robert Langdon widząc, co jest grane, ucieka więc w towarzystwie swojej pani doktor, Sienny. Sprawa jednak okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, aniżeli mogłoby się wydawać na początku. Główny bohater odnajduje w swojej kieszeni dziwny przedmiot. Po jego otwarciu, wyświetla się laserowy obraz piekła, którego pierwowzór namalował sam Botticelli.  Robert, jako wybitny znawca, odkrywa z czasem, że laserowy obraz nie jest dokładnym odzwierciedleniem oryginalnego piekła Botticellego. Ktoś celowo pozmieniał w nim kolejność kręgów piekielnych i dodał litery tworzące tajemnicze słowo. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Profesor oraz pani doktor są przez kogoś nieustannie ścigani. Kto jednak pragnie ich śmierci? Czy Robert zrobił coś złego? I co oznacza owy przedmiot ukazujący nieco zmienioną mapę piekieł? Do tego dochodzą koszmarne wizje, które co jakiś czas dręczą profesora. Kobieta otoczona wijącymi się ciałami to niezrozumiały dla Roberta obraz, który co jakiś czas powtarza się w jego głowie. Czy ma to jakieś znaczenie?

Dan Brown zabiera nas w podróż po cudownych zabytkach Florencji i Wenecji. Poznajemy niesamowite obrazy, budowle oraz wybitne postacie. Zawsze podczas czytania książek tego autora szukam w Internecie wiele informacji na temat wspomnianych obiektów, bo żadnej historyk nie potrafi mnie zainteresować przeszłością i sztuką tak, jak to robi Dan Brown. Konie św. Marka, maska pośmiertna Dantego, La Mappa dell’Inferno Botticellego – to naprawdę niesamowite dzieła mające ciekawą historię. Nie poznałabym ich, gdyby nie „Inferno”.

Akcja rozgrywająca się w interesujących miejscach, niesamowite zwroty wydarzeń, wplecione tło historyczne i wiele zagadek do rozwiązania – to wszystko zwieńczone zaskakującym zakończeniem sprawia, że „Inferno” na długo zapada w pamięć.
Niejednokrotnie, kiedy wydaje nam się, że coś przewidujemy, okazuje się, że byliśmy w ogromnym błędzie. Dan Brown wodzi nas za nos, wprowadza w ślepe zaułki i łudzi, a wszystko po to, aby „Inferno” z każdą kolejną stroną było coraz bardziej zaskakujące i zachęcało do dalszego zgłębiania się w opowieść.

Kto jest tym złym i komu można zaufać? Czy można ocalić świat przed genialnym szaleńcem, a może jego ekscentryczne tezy wcale nie są takie szkodliwe? Dlaczego tak wiele osób zaangażowanych jest w jedną sprawę i komu uda się osiągnąć najwięcej? Radzę sięgnąć po „Inferno”, aby poznać odpowiedzi na te pytania.

Książkę polecam poszukiwaczom przygód – mężczyznom i kobietom w każdym wieku. Wielbicielom sztuki i historii, ludziom kochającym zagadki, a przede wszystkim tym, którzy polubili Roberta Langdona w innych książkach Dana Browna. Ów autor i tym razem nie zawiódł.

Moja ocena – 5/5

środa, 13 listopada 2013

"Lucian" - Isabel Abedi

http://s.lubimyczytac.pl//upload/books/94000/94513/352x500.jpg 

Lucian – nieco dziwne imię, jeżeli chodzi o istotnego bohatera młodzieżowej książki. A jednak jest ono jedyne w swoim rodzaju – wyjątkowe. Doskonale też określa osobę je noszącą. Owy bohater jest bowiem bardzo nietypowy…

Po książkę sięgnęłam kierowana okładką. Dwie, wtulone w siebie osoby, otoczone delikatnym mrokiem. Trzymając książkę pod odpowiednim kątem widać, że jedna z postaci posiada skrzydła, podczas gdy druga wydaje się być zwykłą, ziemską istotą. Streszczenie umieszczone z tyłu książki nie jest zbyt obszerne i wydaje się być zaledwie krótkim fragmentem wyjętym z całości, opatrzonym krótkim komentarzem. Postaram się więc przybliżyć Wam całą sytuację.

Rebeka – główna bohaterka, jest wychowywana przez dwie kobiety. Jej mama okazała się bowiem kobietą o odmiennych poglądach seksualnych, stąd też jej zbliżenie z mężczyzną w celu spłodzenia Rebeki było jedynym i ostatnim. Dziewczyna jednak nie narzeka na taką sytuację. Zna też swojego ojca, który posiada własną rodzinę, ale często koresponduje z córką, okazując jej troskę i miłość. Pewnego dnia, Rebeka wraz z mamą i jej partnerką, zabierają się za porządki, mające na celu usunąć stare i niepotrzebne śmierci. Dziewczyna natrafia na misia z czasów dzieciństwa, którego nie do końca pamięta, a jednak szybko przypomina sobie jego imię. Ten samej nocy, Rebekę dręczą koszmary. Po wyjściu z łóżka, dziewczyna spogląda przez okno i widzi coś, czego nigdy przedtem by się nie spodziewała. Pod migającą latarnią stoi chłopak o bladej twarzy, który wyraźnie patrzy w jej stronę. Co tam robi? Czy obserwuje Rebekę? A jeżeli tak, to w jakim celu? Niedługo potem dochodzi do kolejnych spotkań z owym nieznajomym. Wszystkie jednak odbywają się w bardzo dziwnych okolicznościach. Niedopowiedziane słowa, przelotne spojrzenia i wiele znaków zapytania. To wszystko dręczy Rebekę, która chciałaby poznać ową tajemniczą postać. Z czasem okazuje się, że chłopak nazywa się Lucian. To jednak niewiele pomaga, ponieważ pojawiają się trzy bardzo ważne, nierozwikłane kwestie. Chłopak nie pamięta swojej przeszłości, zna wiele istotnych wydarzeń z życia dziewczyny, chociaż nigdy przedtem jej nie spotkał i co najciekawsze – nie posiada linii papilarnych. Kim jest i czy Rebeka powinna od niego stronić? Co jednak, gdy do tego wszystkiego dochodzi ogromne uczucie sprawiające, że zarówno Lucian jak i Rebeka odczuwają potrzebę bliskiego bycia razem? Piękna opowieść o życiowych problemach, ciężkich wyborach oraz o poświęceniu. Życie, nie zawsze bywa proste… Nawet w książkach.

„Lucian” – to jedna z wielu młodzieżowych powieści, w której przeplatają się dwa światy. W tym wypadku jednak nutka gatunku „fantasy” naprawdę nie przeszkadza. Ja nie przepadam za zbyt przesadzoną ingerencją nienaturalnych mocy. Tutaj jednak jest to wszystko wprowadzone tak naturalnie i tak delikatnie, że człowiek byłby w stanie w to uwierzyć. Świat pokazany z perspektywy młodej dziewczyny, jest światem pełnym problemów oraz pełnym odważnych i nieraz nieprzemyślanych decyzji. To jednak pokazuje, że aby osiągnąć coś w życiu, czasami trzeba zaryzykować. Każdy z nas posiada w sobie odwagę, aby podejmować decyzje, których konsekwencji nie znamy. Ale z biegiem czasu, kiedy stajemy się bardziej dorośli, nieraz zbyt dużo myślimy i analizujemy. Nie zdajemy jednak sobie sprawy z tego, że przy tym możemy wiele tracić.

Ciekawy pomysł na wątek główny, wyraziści bohaterowie i interesujące dialogi sprawiają, że książkę czyta się szybko. Nie powiem, że „Lucian” jest moją ulubioną książką, której nigdy nie zapomnę, ale sądzę, że warto ją polecić. Rekomenduję więc jej przeczytanie głównie nastolatkom, dziewczynom, które lubią marzyć i które nieraz czują się napastowane przez starsze pokolenie. Mimo wszystko, polecam także i tym nieco starszym paniom, które nie boją się spojrzeć na świat oczyma nastoletniej dziewczyny. A przecież kiedyś każda z nas miała naście lat.

Jedynym, co w książce mnie raziło (a może nie powinnam o tym wspominać) było zwracanie się do dorosłej kobiety mianem „Wróbelek”. „Wróbelek powiedziała, Wróbelek zrobiła….” Jest to jednak wynikiem tłumaczenia na język polski. Owa kobieta naprawdę nazywała się Patrizia, w skrócie Patz. Zaś poprzez złą wymowę dziecka, które zamiast Patz powiedziało „Spatz” (po niemiecku wróbel) – zaczęto używać takiej właśnie nazwy. W powieści występują więc postacie: Lucian, Rebeka, Janne, Sebastian i ….. Wróbelek. Brzmi komicznie. Moim zdaniem lepiej już było użyć tego Spatz i w przypisach tłumacza wpisać objaśnienie. Ale to nie ja jestem tłumaczem, więc nie powinnam krytykować czyjeś pracy i się tutaj wymądrzać. To jednak troszeczkę mnie raziło, a więc przedstawiłam swoją opinię. Ogólnie książkę polecam i na zakończenie podaję fragment książki, który pojawia się także w streszczeniu na tylnej okładce:

„ - Czy przyszło ci kiedyś do głowy, że Lucian może… nie być człowiekiem?
Spuściłam wzrok.
- Nie - wyszeptałam. Pomyślałam jednak: Tak.”

Moja ocena – 4/5

P.S. A od dzisiaj zabieram się za „Inferno” Dana Browna.