piątek, 12 października 2018

"Lucyfer" - Jennifer L. Armentrout.
Tajemnice i miłości w osiemnastowiecznej rezydencji.


„ – Legenda głosi, że tylko dwie rzeczy mogą spotkać kobiety z rodziny de Vincentów lub te, które tu przebywają. Mogą one skończyć… z zaburzeniami psychicznymi. – Śledząc palcem szarą żyłkę na blacie, uniósł głowę i spojrzał na Julię. – Albo mogą zostać martwe.”

Tytuł, od którego włos jeży się na głowie, spojrzenie mężczyzny z okładki, które przewierca na wylot, w końcu nazwisko autorki, od której oczekuje się ponadprzeciętnych wrażeń. Nie tak łatwo sprostać oczekiwaniom czytelnika, który nastawia się na wyborną lekturę i tak też właśnie było w moim przypadku, przy okazji powieści Jennifer L. Armentrout „Lucyfer”. Liczyłam naprawdę na wiele. Romans o mrocznym zabarwieniu, trzej bracia, którzy noszą przydomki wyjęte rodem z piekła i rodzinne tajemnice, które potrafią zbić z tropu nawet najbardziej czujnego odbiorcę. Brzmi ciekawie? Jak zatem było? Zapraszam na kilka słów recenzji.

ZARYS FABUŁY
Czasami warto postawić na zmiany. Z tą myślą Julia Hughes zostawia bezpieczną posadę pielęgniarki i na przekór obawom zatrudnia się jako prywatna opiekunka u ludzi, o których nie wie zupełnie nic. Dotąd wiodąca spokojne życie, na dzień przed wizytą w domu pracodawców spędza szaloną noc w objęciach obcego mężczyzny, Taylora, którego widok budzi w niej ponadprzeciętne emocje.

Jakże wielkie okazuje się zdziwienie Julii, kiedy dowiaduje się, że Taylor to w rzeczywistości Lucian de Vincent, mężczyzna wywodzący się ze znanego rodu, „Lucyfer”, jej przyszły szef, w którego domu przyjdzie jej pracować. Nie ma pojęcia, że osiemnastowieczna rezydencja szykuje dla niej o wiele więcej niespodzianek. Wszak o rodzinie de Vincent krążą niechlubne legendy, a mury starego domu skrywają rozliczne tajemnice.

OPIEKUNKA I LUCYFER
Zacznijmy od postaci, ale niekoniecznie dlatego, że to najmocniejszy punkt tej powieści. Trudno byłoby wybrać jej najbardziej udany element, kiedy wszystko wokół zdaje się ze sobą idealnie współistnieć. Główna bohaterka, Julia, to kobieta z idealną mieszanką cech, z jednej strony niewychodząca przed szereg, stonowana pod względem zachowania, niespecjalnie przebojowa, z drugiej gotowa na zmiany, zdeterminowana i otwarta na ludzi. Lucian vel Lucyfer (nazwa mówi sama za siebie) to typ, od którego spojrzenia miękną kolana. Piekielnie przystojny, tajemniczy, niosący ze sobą swojego rodzaju ryzyko, ale i bezpieczeństwo. Autorka udowadnia, że wcale nie trzeba kreować chamskiego bad boya, by męski bohater nabrał mrocznych cech. Na długo będę o nim pamiętać, oj na długo. Podobnie jak i o postaciach drugoplanowych, którzy znaleźli w tej historii wyraźne, istotne miejsce.

„ – Co robisz? – zapytała.
- Jestem tu, by cię chronić.
Julia przechyliła głowę na bok.
- Przed czym?
- Przed wszystkim.
[…]
- Jestem pewna, że potrzebuję ochrony tylko przed tym, który podszywa się pod mojego zbawcę.”

WIELE WĄTKÓW, CZYLI HISTORIA Z KTÓRĄ SIĘ PŁYNIE
„Lucyfer” to niewątpliwie romans, historia o miłości, która zaczyna się całkiem niegrzecznie. Nie oznacza to jednak, że na większości stron odnajdziecie wyłącznie opisy łóżkowych harców. Równowartościowym i zarazem rewelacyjnie nakreślonym wątkiem okazuje się rodzinna tajemnica rodu de Vincent. I uwaga – nie jedna. Zaginiona (w oczach społeczeństwa) siostra, która w rzeczywistości skrywana przez rodzinę zdaje się być niespełna rozumu. Mężczyzna, który ostrzega Julię przed zachowaniem Luciana i jego braci. Śmierć ojca, nieustanne wrażenie czyjeś obecności i sztuka, która jest w stanie wyrazić więcej, niż niejedno słowo. Uwielbiam aurę niepewności, niebezpieczeństwa i sekretów towarzyszącą całej lekturze od samego początku do końca. Osiemnastowieczny dom, klątwa, rodzinne tragedie. A to wszystko skropione subtelną erotyką. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio tak wybornie bawiłam się u boku książki. Tego było mi trzeba.


OBOWIĄZKOWA
Wielowątkowa historia, na kartach której możecie odnaleźć mieszankę tego, co najlepsze. Dynamiczna, ale nieprzejaskrawiona, z elementem zaskoczenia, po którym dosłownie opada szczęka. Wiedziałam, że po książkach Jennifer L. Armentrout mogę spodziewać się dobrych wrażeń, nie przypuszczałam jednak, że autorka zafunduje mi taką petardę. Mogłabym o niej pisać, i pisać, i pisać… ale po co? Powiem tylko tyle – koniecznie przekonajcie się sami, że „Lucyfer” ma tę moc!

wydawnictwo: Filia
kategoria: romans
ilość stron: 460
premiera: 17 października 2018

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia. 

18 komentarzy:

  1. Sloro petarda, to trzeba przeczytać.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Naprawdę nie brakuje wrażeń. Daję mocne 9 na 10!

      Usuń
  2. Co prawda autorki jeszcze nie miałam okazji poznać, ale czułam, że to może być coś dobrego. I cieszę się, że okazało się, że tak jest. Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka ma na swoim koncie całe serie, ale jeśli nie chcesz się plątać w starsze książki, teraz masz okazję zacząć poznawanie jej stylu z tą. Bardzo, bardzo polecam.

      Usuń
  3. Bardzo lubię książki osadzone w osiemnastym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja nie jest osadzona w osiemnastym wieku. Tylko dom głównego bohatera pochodzi z tak dawna.

      Usuń
  4. Skoro pojawia się element zaskoczenia to jestem jak najbardziej na tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jeszcze jaki element! Książka jest naprawdę warta Twojego czasu.

      Usuń
  5. Czytałam kilka książek autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest na pewno jedną z lepszych. Bardzo polecam.

      Usuń
  6. Dopisuję do list "do przeczytania - już" :) Koniecznie muszę sięgnąć po tą książkę. Wydaje się idealna na jesienne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Koniecznie przeczytaj. Książka zapewnia wiele wrażeń. Ja bawiłam się przy niej rewelacyjnie.

      Usuń
  7. Po Twojej pozytywnej opinii jestem przekonana, że ta książka i mnie się spodoba. Z chęcią poczekam do premiery;)

    https://nacpana-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę jest na co czekać. Dla mnie rewelacja. Książka zapewnia całą paletę wrażeń.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo, bardzo polecam! Oryginalna, dynamiczna, REWELACYJNA książka.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...