poniedziałek, 30 czerwca 2014

"Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia" - Stanisław Pagaczewski

 

Człowiek pochłonięty pędem czasu bardzo rzadko pozwala sobie na chwilę zadumy i odpoczynku. Zazwyczaj znajdujemy coś pozornie ważniejszego i przez to niestety nie zauważamy, że stajemy się coraz mniej szczęśliwi. Czy istnieją jednak takie zjawiska, które nawet w sytuacjach , kiedy jesteśmy całkowicie pochłonięci szarą codziennością, są w stanie pchnąć na naszą twarz szczery uśmiech? Oczywiście. Mowa tutaj o wspomnieniach z przeszłości, o naszym dzieciństwie, kiedy to beztrosko funkcjonowaliśmy w świecie pełnym bajek i wyobraźni. Teraz takie wspomnienia zostały nam podane na tacy. Pamiętacie Baltazara Gąbkę? Czy zwrot Carramba nadal wywołuje u Was przyjemny dreszczyk emocji? Książę Krak, Bartłomiej Bartolini czy też Don Pedro powracają w obszernej trylogii „Przygody Baltazara Gąbki” Stanisława Pagaczewskiego, wydanej przez Wydawnictwo Literackie.

Trylogia – jak sama nazwa mówi, odnosi się do trzech części przygód słynnego profesora.
„Przygody Baltazara Gąbki” zawierają więc zarówno powieść „Porwanie Baltazara Gąbki”, „Misja profesora Gąbki” jak i „Gąbka i latające talerze”.

Kraina  Deszczowców pochłania słynnego naukowca Baltazara. Wybitny profesor nie jest jednak pozostawiony na pastwę losu. Na pomoc, z polecenia księcia Kraka, wyruszają Smok Wawelski , Doktor Koyot oraz kucharz Bartolini. Istnieje bowiem przekonanie, że Baltazar Gąbka został porwany. Pełna przygód wyprawa nie jest jednak taka łatwa, tym bardziej, że Największy Deszczowiec czuwa, wysyłając swojego szpiega… Tymczasem profesor tkwiący w więzieniu pozostaje w niebezpieczeństwie. Czy uda się go uwolnić?

Druga część przygód niezwykłej gromadki, z Baltazarem Gąbką na czele, to opowieść o pełnej wyzwań misji, w której bardzo istotną rolę odgrywają Mypingi. Tajemnicze stworzenia, niszcząc Krakostan, spędzają sen z powiek księciu Krakowi. Co jest powodem ich zachowania? Czy uda się dotrzeć do sedna sprawy i rozwiązać problem? Przed wybitnym profesorem stoi nie lada wyzwanie. Czy mu podoła?

W trzeciej części życie głównych bohaterów bardzo się zmienia. A to za sprawą nowej rzeczywistości – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Baltazar Gąbka i jego towarzysze trafiają do przyszłości. Jak? Za sprawą kosmitów, którzy ingerują w ich życie. Czy nowy świat przypadnie bohaterom do gustu? Czy będą mieli szansę z niego powrócić? A co, jeśli na ich drodze staną gangsterzy, którzy nie zawahają się porwać jednego z gromadki przyjaciół.

Wspomniane powyżej streszczenia jednym znane są z książek, innym z serialu animowanego, nakręconego na postawie owej powieści, który ściągał przed ekrany rzesze zaciekawionych dzieci. Każdy z nas w jakimś tam stopniu zetknął się ze słynnym profesorem i miał okazję go odkryć. Coś, co powstało 1965 roku, żyje w nas do dziś. Baltazar Gąbka to postać tkwiąca w głowach wielu pokoleń. Pamiętają go ludzie będący teraz dziadkami, rodzicami czy też poznają go dzieci.


Nieraz słyszy się o kampaniach promujących czytanie maluchom na dobranoc. Rodzicom nie zawsze przychodzi na to ochota i swoją powinność czynią nieraz z przymusu. Wybór odpowiedniej książki dla dziecka bywa trudny. Aczkolwiek teraz, kiedy Baltazar Gąbka powrócił we wspaniałej trylogii, wszystko może stać się inne. Nie ma nic wspanialszego, niż zgłębienie się w świat wspomnień z dzieciństwa, dzieląc się przy tym częścią samego siebie ze swoim potomstwem. Przygody niezwykłego profesora mogą okazać się wspaniałą zabawą zarówno dla rodziców, jak i dzieci. Nietuzinkowe wyprawy „odziane” w humor i ciekawe postacie to klasyka, która jako dziedzictwo naszej polskiej literatury, powinna trafić na półki każdego wielbiciela książek.

Trylogia licząca ponad 700 stron, bogata w kolorowe i ciekawe ilustracje autorstwa Alfreda Ledwiga, dodatkowo zwieńczona twardą oprawą, jest warta swojej ceny. Z pewnością sprawi wiele radości, a ze względu na jej prezencję, jest niewątpliwie okazałym i doskonałym pomysłem na prezent.


Polecam całym rodzinom, ludziom w każdym wieku. Przecież bajki niekoniecznie muszą być adresowane tylko dla dzieci. W szczególności takie, jak ta. Chcąc przypomnieć sobie beztroskie lata, warto powrócić w świat wyobraźni, bo właśnie tego, we współczesnym trybie życia, naprawdę nam brakuje.


Moja ocena - 5/5

Wydawnictwo Literackie
Wydanie: II
Oprawa: twarda
Liczba stron: 720
ISBN: 978-83-08-04814-6

 Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu


 

Niedługo recenzja książki "Fartowny pech" Olgi Rudnickiej. 

 

piątek, 27 czerwca 2014

"Jak wychować szczęśliwe dziecko" - John Medina

 

Każdy kochający rodzic pragnie dla swojego dziecka szczęścia. Jednakże idea bycia szczęśliwym jest bardzo trudna do zdefiniowała i stąd pojawiają się różne koncepcje, dotyczące tej kwestii. Jedni rodzice uważają, że dziecko radosne to takie, na twarzy którego widnieje uśmiech, nawet kosztem wiecznego ustępstwa. Inni zaś, dbając o szczęście, zapewniają dziecku możliwość dodatkowej edukacji już od najwcześniejszych chwil, pragnąc tego, aby ich potomstwo było zdolniejsze, a co za tym idzie, miało w przyszłości  łatwiej. Co wybrać? Czy mamy pewność, że nasze decyzje na pewno są słuszne? Często sięgamy więc po porady do Internetu – źródła, które nie zawsze podaje informacje sprawdzone i słuszne. Najważniejsze jest jednak to, aby poznać mechanizmy kierujące dzieckiem i jego zachowaniami. Taka „instrukcja obsługi” może być naprawdę pomocna, ponieważ wtedy pomysły na to, co dobre, podsuwają się same.

„Jak wychować szczęśliwie dziecko” Johna Medina, to książka będąca mapą po psychice dziecka. Nie jest to jednak skomplikowany, psychologiczny wykład traktujący o neuronach, sposobach funkcjonowania półkul mózgowych czy też innych tego typu sprawach. Autor – z zawodu biolog molekularny, prywatnie – ojciec dwóch synów – przeprowadza czytelnika przez szereg różnorodnych tematów, posługując się przykładami wyjętymi z codziennego życia rodzica i dziecka. Na podstawie przypadków, które wydarzyły się naprawdę, ukazuje mechanizmy przyczynowo-skutkowe i uczy tego, jak sobie z tym wszystkim radzić. Jak się okazuje, na wiele zachowań dziecka ma wpływ już sam przebieg ciąży. Pragnąc więc szczęścia dla swojego malucha, należy o siebie odpowiednio zadbać. Jak? John Medina podaje przydatne wskazówki, które bardzo często są sprzeczne z tym, co w dzisiejszych czasach oferują nam media. Każdy młody rodzic, prędzej czy później, spotka się z produktami gwarantującymi podniesienie IQ dziecka. Czy są one coś warte? Dzięki książce „Jak wychować szczęśliwie dziecko” można na nowo ukształtować swój światopogląd i uzmysłowić sobie to, co tak naprawdę jest godne uwagi, a co ma na celu wyłączne oskubanie naiwnego konsumenta.

John Medina, jako doświadczony wykładowca wie, czego oczekują od niego przyszli i świeżo upieczeni rodzice. Stąd też odpowiedzi na wszystkie pytania opracowuje w swojej książce, podając kwintesencję gotową do zastosowania w praktyce. Pokazuje też wszystko takim, jakie jest zaznaczając, że zawód rodzica to nie „bułka z masłem”. Wychowanie dziecka można sobie jednak w pewnym stopniu ułatwić.

Poradnik „Jak wychować szczęśliwe dziecko”  zawiera pięć głównych działów: „Ciąża”, „Udany związek”, „Bystre dziecko”, „Szczęśliwe dziecko”, „Dobre dziecko”. Na końcu każdego działu wypisane są główne, warte do zapamiętania sentencje wynikające z przekazanej wiedzy. To, co w owej książce jest dobre to fakt, że zawsze można do niej powrócić i nie trzeba za każdym razem czytać jej od nowa. Odnajdując w indeksie, zamieszczonym na końcu książki, interesujące nas zagadnienia, można w bardzo szybki sposób na nie natrafić i skupić się tylko na tym, co w danym momencie jest nam potrzebne.

Nie każdy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że rozpracowywanie zachowania dziecka może być takie ciekawe, a rozwiązanie skomplikowanych sytuacji – takie proste. Trzeba tylko być świadomym tego, co się robi i należy wiedzieć, jak trafić wprost do umysłu swojego malucha.

„Jak wychować szczęśliwe dziecko” to książka, dzięki której zyskują wiele zarówno rodzice, jak i ich potomstwo. Bo jak się okazuje, recepta na zamieszczone w tytule „szczęście” jest bardzo prosta. Nieraz tracimy czas szukając tego, co okazuje się zbędne. A dobre rozwiązanie tkwi w prostocie i właśnie o tym jest ten poradnik.

Oczywiście nie obeszło się bez fragmentów, które trafiły w moje serce. Szczególnie zabawne były opisy autentycznych przypadków zachowań maluchów. Tutaj chciałabym przytoczyć niewielki wycinek na temat tego, że dzieci są bardzo pojętnymi obserwatorami:
„Lekarka pediatra zawoziła swoją trzyletnią córeczkę do przedszkola. Zostawiła na tylnym siedzeniu stetoskop i zauważyła, że dziewczynka zaczęła się nim bawić, nawet prawidłowo umieściła sobie w uszach słuchawki. Ucieszyła się, że córka idzie w jej ślady. Dziewczynka chwyciła głowicę stetoskopu, przyłożyła sobie do ust i huknęła: „Witamy w McDonaldzie! Prosimy podejść do kasy”.
Takich fragmentów można byłoby przytaczać wiele, aczkolwiek znacznie lepiej jest sięgnąć po poradnik Johna Medina i samemu odkryć tą cenną wiedzę, która może nie w całości, ale na pewno w jakimś tam stopniu pozostanie w pamięci na długi czas. 

Bardzo serdecznie polecam!

Wydawnictwo Literackie


Wydanie: I
Przekład: Anna Sak
Oryginalny tytuł: Brain Rules for Baby
Data premiery: 2012
Liczba stron: 364
ISBN: 978-83-08-04870-2
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.  

środa, 25 czerwca 2014

"Dziecko dzień po dniu" - Pamela Druckerman

 

Jako przyszła mama, z każdym dniem przybliżającym mnie do porodu, coraz częściej myślę o tym, jak zmieni się moje życie. A z pewnością będzie ono inne, ponieważ nowy członek rodziny -  to nowe relacje, które trzeba odpowiednio nawiązać.  Nie mając w tej kwestii doświadczenia, szukam informacji na różnego rodzaju stronach internetowych. Czy zawsze znajduję to, czego potrzebuję? Niekoniecznie. Często bywa tak, że zdania osób wypowiadających się, są podzielone. Ile ludzi, tyle różnych opinii. W takich chwilach dobrze jest móc zrelaksować się z książką i to nie byle jaką. W moje ręce trafił ostatnio wspaniały poradnik „Dziecko dzień po dniu” Pameli Druckerman, w którym można znaleźć 100 złotych zasad francuskiego wychowania.

Ktoś mógłby pomyśleć, że po co nam porady sugerujące to, jak wychowuje się dzieci we Francji. Przecież żyjemy w Polsce, a tutaj wszystko jest inne. Inne, nie znaczy lepsze, a dzieci rodzą się w każdym miejscu takie same. To właśnie od nas zależy, jak je wychowamy.  Dobrze jest więc czasami zostawić na chwilę to, co jest nam dobrze znane i móc poszerzyć swoje horyzonty. Pamela Druckerman, w niewielkiej książce, zawarła wiele przydatnych wskazówek. Przedstawiając czytelnikowi  obraz tego, jak wygląda wychowanie dzieci we Francji, podsuwa nowe pomysły i rady, z których przecież niekoniecznie trzeba korzystać. Skłaniają jednak one do wielu refleksji, a każda mama jest w stanie zauważyć i wybrać coś, co może doskonale sprawdzić się w codziennym życiu u boku małego dziecka. Obraz wychowania brzdąca, w owym europejskim kraju, może momentami wydawać się kontrowersyjny i oburzający. Każdy przecież może mieć względem niego swoje zdanie. Mimo wszystko, autorka książki za każdym razem ukazuje pozytywne efekty stosowanych zasad, a przecież to końcowy rezultat jest najważniejszy. Nikt z nas nie jest idealny i każdy czytelnik książki „Dziecko dzień po dniu”, prędzej czy później, przyzna się do tego, że jest ona skarbnicą wyjątkowej wiedzy, z której warto czasami skorzystać. Czy koniecznie zawsze trzeba ustępować dziecku chcąc, aby się uspokoiło? Czy dobre jest zabawianie malucha na siłę? A może nasza pociecha potrzebuje chwili wytchnienia i będzie zadowolona z tego, że może skupić się, w ciszy, wyłącznie na sobie? Wielu z tych spraw po prostu nie jesteśmy w stanie sami zauważyć, bo żyjemy w ciągłym pędzie narzekając na brak czasu i relaksu. A może wygospodarowanie chwili dla siebie, nawet z małym dzieckiem u boku, jest łatwiejsze, aniżeli nam się wydaje? Ta książka odpowiada na wiele z tych pytań. Oprócz interesujących stu zasad wychowania, w owym poradniku możemy znaleźć także przepisy na zdrowe i smaczne dania dla dzieci. Menu malucha nie musi się przecież składać za każdym razem z mdłej i oklepanej kaszki.

Chociaż sama nie jestem wielbicielką wiernego małpowania zasad przez kogoś stosowanych, z pewnością zastanowię się nad niektórymi wskazówkami przedstawionymi przez Pamelę Druckerman. Skoro ma to wyjść na dobre całej rodzinie, to czemuż by nie spróbować?

Niewielki format książki, przejrzyście konstruowane działy i kolejne wątki oraz przede wszystkim przystępny język autorki – to idealna mieszanka, która powoduje, że „Dziecko dzień po dniu” czyta się szybko i z zainteresowaniem. Podczas zgłębiania się w tekst, na mojej twarzy nieraz pojawiał się uśmiech i chociaż niektóre zasady pominę, wiele z nich z pewnością „przywędruje” mi do  głowy, kiedy moje dziecko będzie testowało granice wytrzymałości swojego rodzica. Teraz czuję się bogatsza o nową wiedzę, a takowa przecież nieraz może okazać się bardzo pomocna.  

Książkę autorstwa Pameli Druckerman polecam zarówno niedoświadczonym mamom jak i tym, które mają już dzieci. Do tych drugich zwracam się krótko „Uwierzcie, że nie wszystko jeszcze wiecie”, tym bardziej, że autorka nie używa psychologicznego bełkotu, niezrozumiałego dla wielu osób niezwiązanych z tą branżą. Jej język jest przystępny, momentami zabawny, a opisy starają się nam unaocznić sytuacje, z którymi prędzej czy później każda mama czy tata będą musieli się zmierzyć. To, o czym warto wspomnieć to fakt, że autorka sama jest matką, a nie ma nic cenniejszego niż porady doświadczonych kobiet, które wiedzą o czym mówią i chętnie dzielą się swoimi spostrzeżeniami z innymi.

Wydawnictwo Literackie

Wydanie: I
Przekład: Anna Sak
Oryginalny tytuł: Bébé Day by Day
Data premiery: kwiecień 2014
Liczba stron: 184
 
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
 
 

Nowy stosik ;)


Dzisiaj listonosz obdarował mnie nowym stosikiem. A więc po kolei:

- "Dziecko dzień po dniu" - Pamela Druckerman (egzemplarz od Wydawnictwa Literackiego)
- "Moje dziecko zawsze zdrowe" - Barton D. Schmitt (egzemplarz od Wydawnictwa Literackiego)
- "Jak wychować szczęśliwe dziecko" - John Medina (egzemplarz od Wydawnictwa Literackiego)
- "Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia" - Stanisław Pagaczewski (egzemplarz od Wydawnictwa Literackiego)
- "Za rękę z Koreańczykiem" - Anna Sawińska (nagroda w konkursie zorganizowanym przez Lubię czytać)

Nie będę się nudzić. Niedługo spodziewajcie się recenzji;)

wtorek, 24 czerwca 2014

"Nie igraj ze mną" - Sylvia Day

 

Sylvia Day – autorka znana przede wszystkim z książek o słynnym Crossie, przedstawia w swoich powieściach najróżniejsze światy. Od nowoczesności, przez fantastykę, aż do czasów odległych, znanych nam tylko z kart historii. We wszystkich pojawia się jednak motyw miłości oraz erotyki, która jest chyba nieodłącznym elementem twórczości tejże autorki. „Nie igraj ze mną” to nowość, z którą przenosimy się w minione już lata, do interesującej Francji przepełnionej wozami zaprzęgniętymi w konie, wyrafinowanymi kobietami odzianymi w gorsety oraz intrygami, które czasami posuwają się tak daleko, że nikt nie może być pewien tego, czy dożyje kolejnego dnia…

Młoda i przepiękna Lynette, w towarzystwie matki, odwiedza Francję. Wyjechawszy na chwilę z Polski, w której kobiety mieszkają na stałe, chcą zapomnieć o dręczącej je żałobie. Dwa lata temu siostra Lynette – bliźniaczka o imieniu Lysette – zginęła w pożarze, pozostawiając za sobą ogromną pustkę, z którą rodzina nie może się pogodzić. Po przybyciu do nowego kraju, dziewczyna zostaje nakłoniona do udziału w balu. Matka, chociaż niechętnie, przystaje na to, chcąc dać córce chociaż odrobinę radości. Ta decyzja zmienia życie obu kobiet na zawsze. Na owym przyjęciu gości także Simon Quinn – przystojny mężczyzna, będący obiektem westchnień każdej kobiety. Korzystający często ze swej urody Simon, wpada w oko Lynette, nieobytej jeszcze z francuskim towarzystwem. Dość szybko dochodzi do spotkania, które jednak zaczyna toczyć się bardzo dziwnym torem. Simon podchodząc do głównej bohaterki zwraca się do niej Lysette, chociaż dziewczyna jest przekonana o tym, że nigdy przedtem go nie widziała. Słysząc imię swojej siostry i widząc zachowanie Simona, szybko zdaje sobie sprawę z tego, że mężczyzna musiał znać jej bliźniaczkę. Jednakże w jakich okolicznościach natknął się na zamieszkującą Polskę dziewczynę? Jaka była ich relacja i co miał z nią wspólnego? Lynette dość szybko przyznaje się do swojej tożsamości, wyprowadzając Simona z błędu. Mężczyzna coraz mocniej zaangażowany w miłosne uczucia do nowo poznanej Lynette odkrywa, że życie jej rodziny jest bardzo mocno pogmatwane. Pojawiają się liczne problemy, których rozwikłanie wydaje się praktycznie niemożliwe. Lynette z czasem dowiaduje się o tym, że być może jej siostra wcale nie umarła. Kto tutaj jest kłamcą, a komu warto zaufać? Trzeba uważać, bo być może zdrajca czyha w pobliżu, a ceną płaconą za najmniejszy błąd może okazać się czyjaś śmierć…

Sylvia Day w powieści „Nie igraj ze mną” przenosi czytelnika w świat odległej Francji. Zagłębiając się w lekturze ma się wrażenie atmosfery panującej w kostiumowym filmie, gdzie dookoła pełno wachlujących się dam ubranych w szerokie, gorsetowe suknie, wysiadających z ozdobnych karoc ciągniętych przez zdyszane konie. Świat ten, chociaż tak odległy, a jednak podobny do dzisiejszego. Niby wiele się zmieniło, a jednak pozostało takie samo, zmieniając tylko nieco swoją formę. Spotykamy tutaj zemstę, która dzisiaj za pomocą pistoletu, kiedyś wykonywana była przy udziale trucizny. Pojawiają się romanse i zdrady, obecnie wykrywane przez wpadki telefoniczne, kiedyś śledzone przez szpiegów.
Cała historia, przedstawiona przez autorkę, początkowo wydaje się zagmatwana. Czytelnik czuje się zagubiony nie wiedząc już, czy niektóre z działów odnoszą się do przeszłości, czy jest to równoległy opis czegoś, co właśnie ma miejsce. Z czasem jednak wszystko staje się klarowne. „Nie igraj ze mną” to połączenie akcji, w której każdy może okazać się zdrajcą, z namiętnym romansem. Jak na Sylvię Day przystało, znajdziemy tutaj erotyczne sceny, które jednak tym razem są zrównoważone, a ich nieprzesadna ilość pozwala się nimi cieszyć. W niektórych książkach bowiem tego typu akcje przeważają, co z czasem staje się nudne i niesmaczne, odbierając całej treści główny wątek. Tutaj traktowane są jako dodatek. Znajdziemy za to sporo romantyczności, ciekawych intryg i zagadek.

Przyznam, że po przeczytaniu książki „Żar nocy” tejże autorki, moja wiara w nią nieco wygasła. „Nie igraj ze mną” pobudziła jednak mój apetyt na kolejne powieści Sylvii Day, więc z czasem z pewnością po nie sięgnę. Książkę polecam oczywiście kobietom, zarówno tym, które miały już do czynienia z twórczością tejże pani jak i takim, które jej nie znają. Lekka i przyjemna lektura, która być może nie zawładnie sercem, ale z pewnością pomoże się zrelaksować.

Moja ocena – 3,5/5

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Poczcie Kwiatowej, obejmującej patronat medialny nad tytułem "Nie igraj ze mną". W konkursie zorganizowanym przez ową kwiaciarnię udało mi się zdobyć egzemplarz tejże powieści.

Poczta Kwiatowa