sobota, 30 sierpnia 2014

"Inicjały zbrodni" - Sophie Hannah

 

Agatha Christie to autorka, o której chyba nie trzeba pisać zbyt wiele. Najsłynniejsza twórczyni kryminałów pomimo tego, że zmarła 38 lat temu, dzięki swoim książkom wciąż pozostaje nieśmiertelnym numerem jeden. Wielbicielom jej powieści dobrze znani są w szczególności dwaj detektywi –Herkules Poirot oraz panna Marple. Ci, którzy nie pochłonęli jeszcze wszystkich dzieł pani Christie, mają spore pole do popisu, ponieważ dorobek literacki tejże autorki jest naprawdę imponujący. Są jednak i tacy, którzy z takowym dorobkiem się uporali i odczuwając niedosyt wiedzą, że nie w sposób będzie go zaspokoić. Przecież pani Agatha Christie niczego już nie napisze… A jednak w tym roku pojawiła się nadzieja zarówno dla tych, którzy ową autorkę kochają jak i dla wielbicieli kryminałów nie znających ją jeszcze.  Bowiem Hekules Poirot powraca!
„Inicjały zbrodni” to kryminalna powieść, która wyszła spod pióra Sophie Hannah. To właśnie ta książka jest nową odsłoną słynnego detektywa. Autorka, jak natchniona, ożywiła świat, który zapoczątkowała Agatha Christie. Jego kontynuacja jest ogromnym wyzwaniem, ponieważ zawsze znajdą się krytycy jak i wielbiciele tegoż pomysłu. Czy „Inicjały zbrodni” są udanym „przywołaniem” do życia Herkulesa Poirota? Warto przekonać się o tym na własnej skórze.

Znany detektyw, Herkules Poirot, podczas relaksującego pobytu w kafeterii, napotyka na swojej drodze dziwnie zachowującą się kobietę. Rozglądająca się i wystraszona od razu zwraca na siebie uwagę, dlatego też wspomniany mężczyzna postanawia podpytać ją, czy aby wszystko jest w porządku. Nieznana kobieta zwierza się i wyznaje, że niedługo zostanie zamordowana. Herkules już w tamtej chwili zdaje sobie sprawę z tego, że nie może tej sprawy tak zostawić…
Tymczasem w dość znanym hotelu dochodzi do zbiorowego zabójstwa, którego ofiarą padają trzy osoby. Morderstwo jest jednak o tyle nietypowe, że wszystkie trzy ciała zostały ułożone w podobnej pozycji, zaś do ust ofiar wetknięto spinki do mankietów z niezrozumiałymi inicjałami. Śledztwo w tej sprawie spada na barki policjanta Edwarda Catchpoola – przyjaciela Herkulesa Poirota. Niedoświadczony władza nie zostaje jednak sam. Ma bowiem obok siebie najlepszego detektywa, którego uwadze nie umknie żaden szczegół. Czy jednak tym dwojga uda się zapobiec kolejnym zbrodniom? Kto jest mordercą i czym są niezrozumiałe inicjały pozostawione przy ofiarach?

Sophie Hannah nie miała łatwego zadania. Wykorzystując postać detektywa, Herkulesa Poirota, musiała stworzyć kryminał na miarę klasy Agathy Christie. Nie mnie oceniać ową autorkę, aczkolwiek należy jej przyznać, iż „Inicjały zbrodni” są naprawdę interesującą lekturą. Cała historia przedstawiona jest z perspektywy policjanta – detektywa – Edwarda Catchpoola. Chociaż to on jawi się tutaj jako narrator, chowa się w cieniu słynnego Herkulesa Poirota, który wyraźnie dominuje. Bystry, doświadczony, przezorny i dociekliwy widzi to, czego inni nie są w stanie dostrzec. Stąd też śledztwo przedstawione w książce nieustannie się rozwija, chociaż jego skomplikowana struktura wydaje się nie do rozwiązania. Poplątana zagadka popełnionych morderstw z czasem staje się coraz klarowniejsza, a pochłaniający kolejne strony czytelnik sam skłania się do myślenia. Bawiąc się w detektywa wraz ze słynnym Herkulesem, otrzymuje się nie tylko ciekawy kawał naprawdę dobrej powieści, ale dostaje się także coś w rodzaju śledztwa, w którym uczestniczy się samemu.  
Każdy czyn ma swoje podłoże. Cóż zatem może być podstawą do odebrania komuś życia? Ta książka pokazuje, że często nierozwiązane sprawy z przeszłości mogą kiedyś wyjść na jaw z impetem, a siła ich konsekwencji bywa naprawdę potężna.

„Inicjały zbrodni” to błyskotliwy i zaskakujący kryminał. Nieraz detale, z pozoru nieważne, okazują się mieć potem ogromne znaczenie. Stąd też watro zwracać uwagę na każde wypowiedziane, czy też raczej napisane słowo. W książce pojawia się spora ilość dialogów, zaś zrównoważone opisy zostały użyte tam, gdzie trzeba. Nie ma więc obaw o nudne, zbędne fragmenty, które niczego nie wnoszą w całą akcję. Sophie Hannah wprowadziła także doskonałą, jak dla mnie, ilość bohaterów. Czasami pojawia się zbyt wiele postaci, które gmatwają się i mylą. Zbyt mała ilość bohaterów – to z kolei powód do monotonii. Tutaj było tak, jak być powinno.

Już kiedyś miałam okazję zapoznać się z twórczością Sophie Hannah. „Twarzyczka” – bo taki tytuł nosiła przeczytana przeze mnie książka, była jednak zupełnie inna. Naprawdę polecam zapoznanie się z nową powieścią tejże autorki. Warto dowiedzieć się czym są tytułowe „Inicjały zbrodni”. Powieść ta to jednak coś nie tylko dla wielbicieli Agathy Christie. Aby wciągnąć się w całą akcję i polubić tę książkę, wcale nie trzeba znać wspomnianej autorki.  

Tutaj dobro miesza się ze złem, a niewinność – z pozoru nieskalana, nie zawsze okazuje się taka krystalicznie czysta. Kto w tej całej pogmatwanej akcji jest prawdziwą ofiarą, a kto sprytnie chowa swoją zbrukaną grzechem twarz pod grubą maską uczciwości? Zachęcam do przeczytania.
PREMIERA JUŻ 11 WRZEŚNIA! 

Moja ocena - 4,5 / 5
  
Wydawnictwo Literackie

Wydanie: I
Przekład: Łukasz Małecki
Oryginalny tytuł: The Monogram Murders
Liczba stron: 360

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 27 sierpnia 2014

"Przez Afrykę Środkową" - Wiesław Olszewski

 
„Afryka mnie nie przeraża. Jest taka, jaka jest. To ja muszę się do niej dostosować. Nauczyłem się jej… Jestem w przestrzeni, w której niepodzielnie sprawuje władzę Natura. Dzika, rozpasana, szalona w swojej mocy, nieprzyjazna słabym, nieprzychylna nadwrażliwym, wroga sentymentalistom i współczującym wzruszeniowcom z łezką w oku. Otwarta dla survivalowców i hardcorowców”
/”Przez Afrykę Środkową” Wiesław Olszewski/

Wiesław Olszewski – prof. zw. dr hab., historyk, pracownik naukowy… Czy człowiek o tylu tytułach, tak wykształcony – może napisać podróżniczą książkę przestępną dla przeciętnego, „szarego” obywatela? Czyż tak wybitni ludzie nie kojarzą się zazwyczaj z wyniosłymi, wyszukanymi słowami, które wymagają sporego skupienia po to, aby zrozumieć ich sens? Z takimi obawami zmierzyłam się sama, kiedy sięgałam po książkę „Przez Afrykę Środkową” tegoż właśnie autora. Powiem tylko tyle, że Wiesław Olszewski obalił wszystkie istniejące stereotypy, które jak dotąd „siedziały” w mojej głowie. Bowiem wyruszając w dziką podróż pozostawił za sobą wszelakie tytuły i dał się poznać nie jako profesor, a jako prawdziwy podróżnik.

„Przez Afrykę Środkową” to książka będąca relacją z wyprawy do trzech krajów. Angola, Republika Środkowoafrykańska oraz Czad to nie są typowe kraje, do których chętnie zmierzają żądni wiedzy podróżnicy. Te rejony są bowiem wrogie turystom, a powodów ku temu można by wymienić wiele. Niezrozumiałe prawo, w szczególności nieprzychylne białym ludziom, policja – nie licząca się z żadnymi tłumaczeniami oraz klimat, który nieodpowiednio przygotowanych traktuje bardzo surowo.
Pomimo tych przeciwności, pan Olszewski brnie w głąb dzikich państw po to, aby odkryć wiele niesamowitych prawd, o których nie wspomina nawet Internet, a co najlepsze, tymi odkryciami później się z nami – czytelnikami – dzieli. Ukazane zostają z pozoru cywilizowane miasta, w których jednak „cywilizacja” pozostaje tylko teorią, ponieważ z praktyką ma niewiele wspólnego. Autor książki dociera jednak także do wiosek, w których jest najciekawiej, ponieważ plemiona żądzą się swoimi prawami i żyją według swoich, nieznanych nikomu zasad i tradycji.

Książka Wiesława Olszewskiego to niesamowity obraz kontynentu, o którym tak naprawdę wiemy niewiele. Każdy z nas ma swoje wyobrażenia, które niekoniecznie okazują się słuszne. Ta relacja to okazja, aby poznać Afrykę z innej strony. A w czym owa inność się objawia? Warto sprawdzić to samemu. Można dotrzeć do wielu interesujących faktów chociażby takich, że niektóre plemiona afrykańskie wciąż wierzą w leczniczą moc dziecięcych narządów. Jak zaś takie narządy pozyskać? Odpowiedź nasuwa się sama… Autor opisuje naprawdę niesamowite wydarzenia, które nam wydają się dziwne, a w Afryce to norma. Przykładem jest pacjent szpitala w Republice Środkowoafrykańskiej, który porąbany maczetą przez zazdrosnego męża pewnej kobiety praktycznie umiera, a jednak pomimo zubożałej „służby zdrowia”, udaje mu się przeżyć. Kim są afrykańskie „miśki”? I za co można trafić do więzienia? Podpowiem tylko tyle, że Wiesław Olszewski opisuje przypadek księdza, który został posądzony o kontakty z kosmitami. O innych powodach, równie ciekawych, przeczytajcie sami.

Wiesław Olszewski stworzył niesamowitą opowieść o tym, co udało mu się przeżyć. Używany przez niego język jest bardzo często zabawny, a co ciekawe, autor nie omieszka się wspominać o humorystycznych i bardzo intymnych przygodach co sprawia, że lektura ta jest jedyna w swoim rodzaju. „Przez Afrykę Środkową” to nie nudny wykład i niech Was nie zmyli profesorki tytuł autora. To zabawna i interesująca relacja wzbogacona o historyczne fakty. Całość daje naprawdę rewelacyjny efekt. Książka zawiera także liczne, piękne fotografie odzwierciedlające różne oblicza „czarnego kontynentu”. Znajdziemy tutaj zarówno piękno dzikiej natury jak i brutalne obrazy krwawych pojedynków.

Chociaż relacji z Angoli nie oceniłabym na szóstkę z plusem, dalej jest o wiele ciekawiej. Republika Środkowoafrykańska pochłonie Was już doszczętnie i zaprowadzi w inny, nieznany dotąd świat.

Wiesław Olszewski to przykład odważnego człowieka, który nie obawia się niewygody i kompromitacji. To podróżnik, który dzięki swojej determinacji odkrył tak wiele. Jednakże nie każdy dobry globtroter to dobry pisarz. W tym wypadku jest jednak inaczej. Spotykamy się więc z interesującą książką, którą polecę każdemu wielbicielowi literatury przygodowej, a ja jeszcze z chęcią nieraz sięgnę po relacje z wypraw tegoż wybitnego profesora.

Moja ocena – 4,5 / 5

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 17 marca 2014

Kategoria: Literatura podróżnicza
 
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka
 
 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

"Gwiazd naszych wina" - John Green

 
Obecnie książki dla młodzieży – pełne aniołów, wampirów czy wilkołaków – dalece odbiegają od rzeczywistości. Ale właśnie to przyciąga. Trudno jest zainteresować młode pokolenie czymś przyziemnym i realnym, bo przecież szarej rzeczywistości mamy na co dzień pełno. Czy jednak takie książki niosą ze sobą jakieś przesłanie? Czy czegoś uczą? Być może niekoniecznie…  Dostarczają jednak sporej ilości rozrywki, a przecież o to w  czytaniu chodzi. Niedawno na rynku pojawiła się książka „Gwiazd naszych wina” autorstwa Johna Green. Pomimo tego, że przedstawia ona historię tak realną, tak brutalną i ciężką – zyskała spore zainteresowanie zarówno wśród młodzieży jak i niektórych dojrzalszych już osób. Cóż tak niezwykłego jest zatem w tejże powieści? Ja miałam okazję przekonać się o tym sama.

Hazel Grace – główna bohaterka książki – to młoda dziewczyna ciężko chorująca na raka. Nosząca na twarzy rurki wspomagające oddychanie, stara się jakoś normalnie funkcjonować pomimo tego, że nie jest to łatwe. Pewnego dnia, na zebraniu osób, których dopadły okrutne łapy nowotworu, Hazel spotyka chłopaka o imieniu Gus. Towarzyszący koledze młodzieniec zwraca jej uwagę, chociaż dziewczyna dotychczas nie dopuszczała do siebie myśli o jakimkolwiek mężczyźnie. Gus, który niegdyś także miał raka, jakiś czas temu pokonał chorobę, aczkolwiek wynikiem tego utracił jedną nogę. Pełen życia chłopak nie użala się jednak nad sobą, a wręcz swoją egzystencją wspiera wokół tych, którzy toczą zacięty bój ze złośliwym nowotworem. Pomiędzy tymi dwojga rodzi się pewna więź, która początkowo nieśmiała i niewinna, z czasem przeistacza się w coś o wiele głębszego. Czy okaleczeni przez ciężką chorobę młodzi ludzie, będą potrafili znieść piętno, którym naznacza ich rak i czy pomimo wielu przeszkód, dadzą sobie z tym radę?

To streszczenie, które przed chwilą przedstawiłam, brzmi brutalnie i być może mało interesująco. Bo któż z nas chce czytać dołujące książki o ludziach, których los potraktował tak okrutnie. A jednak powieść „Gwiazd naszych wina” ma w sobie coś w postaci magnesu, który przyciąga do tego stopnia, że ciężko się oderwać. W książce została przedstawiona historia przepięknej miłości – szczerej, niewinnej i czystej. Uczucie, które się tutaj pojawia, jest szczególne, ponieważ pomimo wielu barier, wciąż trwa. Hazel i Gus – nękani ciężką chorobą, starają się żyć normalnie. Nie zapominają jednak o tym, że przecież nie są zdrowi. Co niesamowite i z pewnością bardzo trudne, w pełni świadomie przyjmują do siebie myśl o konsekwencjach, które może wywołać straszna choroba, jaką jest rak. Hazel – niejednokrotnie snuje przemyślenia o śmierci, która może nadejść w każdym momencie. Jest jednak nieustannie wspierana przez żartobliwego Gusa, który potrafi w realny i szczery, ale także pocieszający sposób przedstawić wszystkie istniejące fakty. Młodzi, a jednak tak niesamowicie dojrzali ludzie to przykład dla każdego czytelnika. Pochłaniając kolejne strony człowiek uświadamia sobie, że słowa wspomnianego bohatera „Świat… nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń” to brutalna prawda, którą doświadcza każdy z nas. Bo przecież ciernienie jest wpisane w naszą egzystencję z tą różnicą, że w każdym przypadku stopień tego cierpienia jest inny. Po co zatem czytać taką książkę? Odpowiedź jest prosta – aby poznać niesamowitą i bardzo wzruszającą historię ludzi, którzy chociaż młodzi, mogą nas czegoś nauczyć. Bo czy miłość tak ciężko doświadczonych przez życie ludzi może być gorsza? Oczywiście, że nie. Może być tylko głębsza, bardziej świadoma i dojrzalsza. A przecież takiego wzorca poszukuje każdy z nas po to, aby móc być szczęśliwym. Czy słowa „kocham cię ponad życie, kocham cię najmocniej na świecie, szaleńczo cię kocham…..” nie wydają się oklepane i nudne? Niejednokrotnie wypowiadają je ludzie, dla których owe wyznania tak naprawdę okazują się niczym, bo z czasem tracą na znaczeniu. Czy zatem wyznanie Gusa, które zaraz tutaj przedstawię, nie wydaje się o wiele bardziej szczere i dojrzałe? Na takie słowa nie stać każdego, bo takowe płyną tylko z głębi czystego serca:

„Kocham cię i wiem, że miłość jest tylko wołaniem w próżni, a zapomnienia nie da się uniknąć, że wszyscy jesteśmy skazani i nadejdzie dzień, kiedy cały nasz wysiłek obróci się w pył, wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię, jaką mamy, a ja cię kocham”.

John Green przedstawił niezwykle wzruszającą historię pełną przepięknych cytatów i słów, które na zawsze pozostają w pamięci. To książka, o której tak szybko się nie zapomina. Przyznam szczerze, że bardzo często angażuję się emocjonalnie w to, co czytam, ale nie pamiętam już, kiedy zdarzyło mi się płakać nad książką. Tym razem tak się stało. Mój mąż patrzył na mnie ze zdziwieniem, kiedy wzniosłam w górę zapłakane oczy i nie potrafiłam stworzyć ani jednego słowa. Bo ta książka tak wpływa na ludzi, że ciężko cokolwiek powiedzieć. Ja, chociaż nieco starsza aniżeli bohaterowie owej powieści, czułam się przy nich maleńka. Wiem, że mnie nie byłoby stać na takie życie, bo naprawdę ciężko jest iść przez ciężki los z podniesioną głową i toczyć walkę wiedząc, że z góry jest się na przegranej pozycji. Podstawą jednak, jak się okazuje, jest nie długość, a jakość naszego życia, bo właśnie takim kryterium będą nas oceniać inni.

Czy polecam przeczytanie książki „Gwiazd naszych wina”? Oczywiście. I uważam, że jest to książka nie tylko dla młodzieży, ale także dla ludzi nieco starszych. Niejeden czytelnik powstydzi się przy tym swoich problemów i swojej postawy i być może będzie to inspiracją do zmienienia jakości swojego życia. „Gwiazd naszych wina” zatem, to powieść, która nie tylko zapewnia niesamowite spędzenie czasu, ale to przede wszystkim książka z ogromnym przesłaniem, które wstrząsa naszymi emocjami do tego stopnia, że człowiek ma ochotę spotkać się z bliskimi i powiedzieć im, jak bardzo ich kocha.

Moja ocena – 5/5
 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Poirot powraca !


  Okładka


Wydawnictwo Literackie ma zaszczyt zaprosić do udziału w historycznym wydarzeniu — powrocie detektywa wszech czasów, Herculesa Poirota.

Polska i światowa premiera 9 września!


 


Prawie 40 lat po premierze ostatnich przygód Poirota — nowa powieść z udziałem słynnego detektywa i nowa autorka, wybrana przez spadkobierców Agathy Christie!

Recenzja za kilka dni!