niedziela, 3 sierpnia 2014

"Sekret mojego męża" - Liane Moriarty

 


Któż z nas nie lubi sekretów i tajemnic. Właściwie któż z nas takowych nie ma? Ludzie są jak zakryte karty do gry, których tożsamość zdradzana jest tylko w odpowiednim momencie lub też przed wybranymi osobami. Człowiek kreuje swój wizerunek sprytnie tuszując wszystkie mankamenty. Są jednak tacy ludzie, którzy, można powiedzieć, znają nas jak własną kieszeń. Mowa tutaj o rodzinie, o rodzicach, dzieciach czy też oczywiście o małżonku. Czy jednak własna kieszeń nie potrafi zaskakiwać? A może i ona przechowuje czasami zawartość, której nie do końca jesteśmy świadomi? Jak się okazuje, tajemnice chowają przed nami nieraz ci najbliżsi. Zapraszam więc do zapoznania się z recenzją „Sekret mojego męża” autorstwa Liane Moriarty.

Cecilia Fitzpatrick, kobieta spełniona pod względem zawodowym, szczęśliwa matka oraz żona przystojnego mężczyzny, wiedzie uczynne i aktywne życie. Oddana codziennym obowiązkom, pewnego dnia znajduje w domu dziwny, adresowany do niej list. Co zaskakujące, jego nadawcą jest jej mąż, a co jeszcze bardziej niezwykłe – na kopercie brzmi zalecenie, aby otworzyć ów list tylko w przypadku śmierci nadawcy. Kobieta nie ma pojęcia, jaka może być zawartość tajemniczego znaleziska. Cóż takiego mógł napisać do niej mąż, którego tak dobrze znała. Nigdy przecież nie mieli przed sobą tajemnic. Targana różnymi emocjami, Cecilia zastanawia się nad kolejnym posunięciem. Z szacunku dla męża i jego woli, postanawia nie otwierać koperty, aczkolwiek paląca ciekawość nieustannie przywodzi sekretną kopertę na myśl. Kobieta, rozmawiając w końcu z mężem przez telefon, wyznaje mu prawdę na temat listu, który przypadkiem trafił w jej ręce, podczas przeszukiwania starych rzeczy. Będący na wyjeździe mężczyzna zaczyna zachowywać się dziwnie. Prosi Cecilię o to, aby nie otwierała koperty i wyjaśnia, że list napisany był bardzo dawno temu i nie jest już aktualny. Dlaczego zatem nie może go przeczytać? Czemu jej mąż nie powiedział po prostu, aby otworzyła kopertę i potem, przeczytawszy, wyrzuciła zawartość? Jeżeli ktoś robi z tego taką tajemnicę, być może skrywa nieujawniony sekret, który nie ma prawa na ujrzenie światła dziennego? Takie myśli przychodzą do głowy Cecylii, która od tego czasu zaczyna zauważać nietypowe zachowanie męża. Czy zanim jej ukochany wróci ze służbowego wyjazdu, kobieta zdecyduje się na przeczytanie listu? Cóż takiego on skrywa i czy jego treść będzie miała jakiś wpływ na małżeństwo bohaterki i dalsze losy jej rodziny?

Liane Moriarty przedstawiła historię tak niezwykłą, a jednak tak prawdopodobną. Wspomniana bohaterka jest pewna, że w jej życiu wszystko jest poukładane. Szczęśliwa rodzina, odpowiednie zarobki i renoma wśród sąsiadów. A jednak, jak się okazuje, czasami spadają na ludzi niechciane wydarzenia, które mącą spokój i zakłócają wypracowaną ciszę. Ileż to razy okazuje się, nie tylko w książkach, iż jeden z małżonków odkrywa, że jest zdradzany. Właśnie o to Cecilia podejrzewa swojego męża – o posiadanie kochanki. Czy jednak jej podejrzenia okażą się słuszne?

„Sekret mojego męża” to także losy dwój innych kobiet, których pełne ciernistych kolców życie, także nie rozpieszcza. Rachel – starsza pani, straciwszy kiedyś córkę, do dzisiaj nie może pogodzić się z jej stratą. Zamordowana Jane, pomimo upływu czasu, cały czas wypełnia jej myśli. Kobieta przechodzi załamanie w momencie, kiedy jej jedyny syn obwieszcza jej, iż wyjeżdża ze swoją rodziną do Nowego Jorku. Zakochana we wnuczku Rachel nie może sobie wyobrazić tego, iż nie będzie go tak często widywać. Perspektywą na najbliższą przyszłość jest więc dla niej samotność.
Z kolei Tess, to kobieta nie narzekająca na brak towarzystwa. Syn, mąż i kuzynka będąca dla niej niczym siostra, wypełniają jej każdy dzień do tego stopnia, iż bohaterka nie ma ochoty na spotkania z innymi ludźmi. Takie życie całkowicie jej odpowiada. Pewnego dnia, niczym grom z jasnego nieba, spada na nią wiadomość, iż jej małżonek znalazł sobie kogoś innego. Tą inną kobietą okazuje się Felicity – czyli jej ukochana kuzynka. Oszukana, załamana i zdradzona Tess wyjeżdża z domu zabierając ze sobą syna. Kobieta czuje, że w tym momencie jej życie się kończy. A może właśnie całkiem odwrotnie, dopiero się zaczyna?

„Sekret mojego męża” to pełna emocji, przeznaczona dla wszystkich kobiet powieść. To historia pisana przez samo życie, bo chociaż wymyślona, wydarzenia są tak realne, iż z pewnością dotknęły niejedną żyjącą naprawdę osobę. Autorka poprowadziła całą akcję tak, iż niczego nie można być do końca pewnym. To nie jest słodka powieść zakończona happy endem, w której rycerz na białym koniu ratuje z opresji uwięzioną i bezbronną księżniczkę. To historia o życiu, gorzkim, pełnym zmartwień, ale także pełnym nadziei, którą przecież zawsze trzeba mieć, aby przetrwać.

W trakcie czytania niejednokrotnie zadawałam sobie to samo pytanie: „Jak ja zachowałabym się w takim momencie?”. Bo chociaż książka przedstawia losy kogoś innego, podobne wydarzenia mogą dotknąć i nas. A uwierzcie, że osądzać bohaterów w tym wypadku naprawdę nie jest łatwo. Decyzje, które podejmujemy w życiu, powinny być przemyślane, ponieważ ich konsekwencje mogą wpłynąć nie tylko na nasz los, ale także na los innych ludzi. Zaś nikt z nas nie chciałby mieć na sumieniu czyjegoś nieszczęścia. Co jednak, kiedy przyszłoby nam wybierać: dobro naszej rodziny, czy też dobro kogoś innego? Wtedy zaczynają się problemy, bo przecież większość z nas zachowałaby się w tym momencie egoistycznie. A inni ludzie i ich szczęście?

Na tym zakończę, zachęcając Was do sięgnięcia po ową książkę. Jej wielkimi zaletami są niewątpliwie: brak przewidywalności oraz skomplikowane i trudne, a jednak bardzo prawdopodobne wydarzenia. Czy otrzymując od życia potężne ciosy, można wstać i żyć normalnie tak, jak kiedyś? Wszystko zależy od naszych decyzji i od tego, jaką drogę, usłaną wartościami, wybierzemy.

Moja ocena – 4,5 / 5



Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Pani prowadzącej bloga „W szponach literek”.
 

3 komentarze:

  1. A ja się cieszę, że nagroda się spodobała. Tym bardziej, że miała to być nagroda niespodzianka za dodatkowe zadanie w konkursie.
    PS Do odważnych świat należy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wysoka nota i zachęcająca recenzja sprawiły, że mam wielką ochotę na tę książkę. Zaskoczyłaś mnie, wcześniej nawet nie brałam jej pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłam mnie do sięgnięcia po tę powieść. Przedstawiłaś fabułę w bardzo ciekawy a zarazem tajemniczy sposób i nie odkryłaś wszystkich kart a jedynie podsyciłaś sekret, który pojawia się już w tytule :)
    jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń