niedziela, 22 czerwca 2014

"Mój Madagaskar" - Jarosław Kret

 

Jarosław Kret – dla mnie od zawsze „zabawny pan od pogody”, już kilka lat temu dał mi się  poznać także jako podróżnik. Dotychczas przeczytałam „Moje Indie” oraz „Polska według Kreta” jego autorstwa. Teraz miałam okazję zetknąć się z lekturą „Mój Madagaskar”. A że kraj ten jest dla mnie sporą zagadką i marzeniem, nie wahałam się zakupienia książki i jej przeczytania.

„Mój Madagaskar” to relacja z dalekiej podróży na wyspę, którą większość z nas zna tylko ze słynnego amerykańskiego, animowanego filmu. Jarosław Kret podjąwszy się wyprawy na tak odległy ląd, sporo przeżył i chciał się podzielić swoimi wrażeniami z czytelnikami. Toteż możemy przeczytać tam o niezwykłych madagaskarskich obrzędach i obyczajach, o stylu życia mieszkańców, o nietypowych, zabobonnych wierzeniach czy też wielu innych nieznanych nam aspektach. Książka podzielona jest na działy, a każdy z nich jest zwiastunem czegoś nowego i ciekawego. Madagaskar to nie jest typowy busz, w którym żyją niecywilizowani ludzie. Tam owa cywilizacja wygląda nieco inaczej. Inny rodzaj budownictwa, inna gospodarka i handel, inny sposób na przetrwanie. Ja uważam, że zgłębianie się w czyjś tryb życia bywa interesujące. Dlatego tak chętnie czytam książki przygodowe.

Relacja pana Kreta jest trudna do ocenienia. Ciężko przyrównać ją do mistrzowskich, książkowych opowieści pana Cejrowskiego, aczkolwiek nie jest źle. Wiele fragmentów mocno mnie zaciekawiło, ale były też takie, które (przyznaję się szczerze) pomijałam. Uważam za zbędne wymienianie wszystkich parków narodowych Madagaskaru i tego, co się na ich terenie mieści. Przecież takie informacje każdy z nas może sobie znaleźć w Internecie. Ja, jako czytelnik poszukujący przygód, oczekuję relacji wyjątkowych, czegoś, czego nie opisuje każda pierwsza lepsza encyklopedia. Jak już wspomniałam, sporo fragmentów było ciekawych, jednakże te zanudzające sprawiły, że ogólne wrażenia, po przeczytaniu książki, są przeciętne.
Być może ktoś powie, że się czepiam, ale chciałam zwrócić uwagę na jedną istotną sprawę. Jarosław Kret kilkakrotnie zaznacza to, że twórcy animowanego filmu „Madagaskar” wprowadzili ludzi w błąd pokazując, że na tejże wyspie żyją żyrafy, lwy czy też zebry. Przecież każdy, kto widział tę bajkę wie, że owe zwierzątka trafiły tam przypadkowo i to w pojedynczych egzemplarzach. Zaś film „Madagaskar” wyraźnie ukazuje, że na tych terenach żyją wyłącznie lemury. Radzę panu Kretowi, żeby najpierw zobaczył ów animowany film, a dopiero potem się wypowiadał.

Książka „Mój Madagaskar” bogata jest w różnorodne fotografie przedstawiające zarówno mieszkańców, ich osiągnięcia cywilizacyjne oraz naturalne krajobrazy. Ogólnie tytuł ten liczy niewiele stron, bo trochę ponad dwieście, więc czyta się dość szybko, szczególnie biorąc pod uwagę to, że na licznych stronach pojawiają się wspomniane ilustracje.

Zbierając wszystko razem, chciałam wyszczególnić plusy oraz minusy książki autorstwa Jarosława Kreta.
Do zalet zaliczam: różnorodne ciekawostki, dzięki którym w jakimś tam stopniu przybliżyłam sobie życie na Madagaskarze, ładne fotografie i przystępną narrację.
Wadami jest zbyt duża ilość nudnych fragmentów przedstawiających „suche” fakty, co daje momentami wrażenie czytania podręcznika do geografii. Zabrakło tych osobistych wrażeń, emocji, bliskich spotkań z ludźmi. W efekcie wygląda to tak, jakby pan Kret przedstawiał nam Madagaskar z perspektywy usłyszanych opowieści czy też informacji wyszukanych w Internecie, a nie z perspektywy własnych przeżyć zdobytych na niesamowitej podróży.

Niemniej polecam wielbicielom książek przygodowych, którzy nie mają zbyt wielkich oczekiwań, a chcą dowiedzieć się czegoś o życiu na Madagaskarze. Może Wasze wrażenia będą inne. Książka nie jest zła i nie odradzam jej czytania, ale ostrzegam, że nie jest to coś, co pozostanie w pamięci do końca życia.

Moja ocena: 3/5

1 komentarz:

  1. swietny post zapraszam do mnie + http://andziablogangelika.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń