wtorek, 25 lipca 2017

"Dziewczyna na miesiąc. Lipiec - Sierpień - Wrzesień" - Audrey Carlan. No nareszcie zakochana!


„Za nic nie oddałabym zebranych doświadczeń. Z każdym z nich czułam, jakbym odnajdywała siebie. Może do grudnia poznam siebie w całości.”

Dziewczyna na miesiąc to bez dwóch zdań jedna z oryginalniejszych serii natury erotycznej. Bo jakże inaczej można nazwać historię, w której główna bohaterka średnio co trzydzieści dni staje się panią do towarzystwa innego mężczyzny? Na pewno więc niesztampowa, ale też dotąd pozbawiona emocjonalnej spójności, seria może pochwalić się kolejną, wydaną częścią, która… No właśnie, jakie zrobiła na mnie wrażenie? Zapraszam na recenzję trzeciej powieści znaczonej nazwą Calendar Girl - „Dziewczyna na miesiąc. Lipiec – Sierpień – Wrzesień”.

ZARYS FABUŁY
Połowa roku, połowa zadania i połowa spłaconego długu już za Mią. Dotąd raczej wszystko szło po jej myśli, a prawie wszyscy napotkani ludzie pozostają dla niej miłym wspomnieniem. Prawie. Kobieta nie ma jednak pojęcia, że już wkrótce czeka ją prawdziwy wir wrażeń. A zaczyna się całkiem niewinnie i zgodnie z wytyczonym planem.

W lipcu odwiedza zatem gorące Miami, by poznać smak przyjaźni i zatańczyć w teledysku słynnego hip-hopowca. W sierpniu zaś udaje się do Teksasu, by w celu chronienia imperium klienta odgrywać rolę jego zaginionej siostry. I tutaj sprawy zaczynają się komplikować. To zlecenie przewraca życie Mii do góry nogami. Ale oprócz tego, że dziewczyna odkryje pewne rodzinne tajemnice, będzie musiała zmierzyć się z większymi problemami. Jakimi? Stan jej ojca znacznie się pogarsza, ukochany Wes znika, a perspektywa spłaty całości długu pechowo się oddala. Do czego Mia będzie skłonna się posunąć?

NO NARESZCIE!
Już myślałam, że tego nie doczekam. Główna bohaterka, jak i zarazem jedyna narratorka tej powieści, dotąd wzbudzając we mnie niechęć i nierozumienie, w końcu zaczęła działać w akceptowalnym przeze mnie kierunku. Wypierając się określenia bycia dziwką, którą tak naprawdę często sama z siebie robiła, dojrzała emocjonalnie zaczynając dostrzegać prawdziwe odgłosy swojego serca, przyćmiewające nieokiełznane chucie. Delikatną, aczkolwiek mającą wpływ na akcję metamorfozę oceniam więc na plus. Ale przyznam, że ulegający zmianom charakter bohaterki to nie jedyny atut, którym autorka mnie zaskoczyła.

PUNKT ZWROTNY
Trzecia część serii jest także przełamaniem schematu, do którego autorka przyzwyczaiła swoje czytelniczki. I chociaż książka zaczyna się tak, że zdążyłam wymownie przewrócić oczami, drugi rozdział wzbogaca całą akcję o nowe wątki, a historia przestaje już być wyłącznie zlepkiem przelotnych, namiętnych przygód. Pojawia się w miarę stabilny element uczuciowy i klimat zagrożenia. Co się stało z Wesem? Czy ojciec bohaterki przeżyje? Co z tym wszystkim wspólnego ma azjatycki szpital i jak Mia będzie chciała spłacić zalegający dług?

LEPSZA, BO…
Druga część serii była bardzo podobna do pierwszej. Trzecia jest nieco inna, a co za tym idzie, zdecydowanie lepsza. Dla tych, którzy przebrnęli przez dwa pierwsze tomy i byli w stanie zaakceptować zmienne scenerie tej historii, Lipiec – Sierpień – Wrzesień okaże się przyjemnym punktem zwrotnym. Bo przecież ostatecznie ileż można czytać o gorących ciałach, na widok których bohaterka zawsze robi się mokra?

CO DALEJ?
Miami, Teksas, Vegas. Rola w teledysku, rola siostry i autentyczne wcielenie zakochanej kobiety. Po raz pierwszy u boku tej serii nie mam pojęcia cóż takiego autorka zapoda nam w kolejnej, ostatniej już chyba części, bo przecież do pełnego roku zostały jeszcze trzy niewykorzystane miesiące. Jestem przekonana, że wkrótce to odkryję.

PODSUMOWANIE
Seria Calendar Girl, czy też Dziewczyna na miesiąc, to bardzo odważna i kontrowersyjna propozycja, u boku której przez długi czas trudno doszukać się wylewu prawdziwie romantycznych gestów. Jak sam tytuł wskazuje, bohaterka nie skupia się na prawdziwej miłości, a na przelotnych związkach, dzięki którym zarabia niemałe pieniądze. To zaś dla typowych marzycielek może okazać się scenariuszem nie do przeskoczenia, jednak dla poszukujących nietuzinkowych fabuł zwolenniczek pikantnych scen – intrygującą treścią. I choć zarówno bohaterka, jak i cała ta historia są dla mnie dalekie od ideału, seria ma w sobie coś, co zapewnia niezłą rozrywkę, a już na pewno ma to coś w sobie trzecia część. W zależności od Waszych upodobań wybór sięgnięcia po tę serię pozostawiam więc Wam. A ja czekam na zwieńczenie i liczę na to, że autorka jeszcze pozytywnie mnie zaskoczy.

moja ocena: 6+/10
wydawnictwo: Edipresse Książki
ilość stron: 430
data wydania: 5 lipca 2017


Seria Dziewczyna na miesiąc: Styczeń - Luty - Marzec / Kwiecień - Maj - Czerwiec / Lipiec - Sierpień - Wrzesień

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
 

11 komentarzy:

  1. Nie znam tej serii i niestety w ogóle mam zastój czytelniczy, ale mam nadzieję, że od sierpnia się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serię polecam, ale tylko zatwardziałym zwolenniczkom literatury erotycznej, której mają już dość utartych schematów. Reszcie odradzam, bo może się czuć zniesmaczona zachowaniem głównej bohaterki :D

      Usuń
  2. Dobrze, że w trzeciej części coś zaczyna się dziać. Podeślę Twoją recenzję koleżance, ona odpuściła po drugim tomie, może teraz skusi się na trzeci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wcale się jej nie dziwie. Jeżeli szukała historii o miłości i bohaterów, których jest się w stanie zrozumieć - mogła się rozczarować. Ja sama byłam książkami nieco poirytowana. Ale trzecia część jest naprawdę inna. Zaczyna się tak samo, ale w drugim rozdziale następuje zwrot akcji - zdecydowanie korzystny dla tej serii.

      Usuń
  3. Rany, jak ja nie lubię takich książek...Główna bohaterka uważa się za odważną, inteligentom kobietę a potem się okazuje, że nie do końca ogarnia co się dookoła dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główna bohaterka ma sporo wad, które także mocno mnie drażniły. W trzecim tomie nieco się zmieniła, ale przez dwie pierwsze części nie byłam w stanie ją zrozumieć.

      Usuń
  4. Mimo wszystko książka ma wiele zalet :) Nie wiem jednak, czy to powieść dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam raczej zatwardziałym zwolenniczkom literatury erotycznej, której mają już dość utartych schematów. Reszta może czuć się zdegustowana, w szczególności pierwszym i drugim tomem serii.

      Usuń
  5. Ja po pierwszym tomie mam mieszane uczucia. Ta bohaterka bardzo mnie wkurzała swoją ciągłą chęcią sexu z byle kim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak samo. Zaprzeczała, że jest dziwką, choć faktycznie sama się nią robiła. Porażka... Ale w tym tomie następuje pewna zmiana. W końcu :)

      Usuń
  6. Już recenzją pierwszego tomu mnie zaciekawiłaś, poszukam może zajdę te książki w bibliotece, wybieram sie tam w poniedziałek z listą przekraczającą 10 tytułów, ale myślę że jeszcze 3 się tam zmieszczą ;)

    OdpowiedzUsuń