środa, 12 lipca 2017

"Przyrodni brat" - Penelope Ward. Jak smakuje zakazany owoc?


„Życie jest podobne do zabawy słowami, gdzie drobna zmiana może odsłonić nowe znaczenia.”

Uwielbiam przystojnych, niegrzecznych chłopców. Mam do nich ogromną słabość. Stąd, kiedy goszczą na kartach literatury, nie potrafię trzeźwo patrzeć na przebieg historii, oczarowana ich obecnością. Sięgając po książkę autorstwa Penelope Ward nie miałam pojęcia, że spotkam się jednym z nich. Jakie zatem wrażenie wywarła na mnie powieść „Przyrodni brat”? O zawiłych więziach rodzinnych, o bolesnych konsekwencjach przeszłości, o smaku zakazanego owocu i jednej z najpotężniejszych więzi – właśnie o tym postanowiła napisać autorka. Zainteresowani? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Życie Grety nie wyróżniło się niczym szczególnym. Cicha nastolatka zdążyła już przywyknąć do towarzystwa niewadzącego ojczyma, mając u boku wspierającą ją matkę. Nagle jednak jej codziennością wstrząsnęła burza, bo kiedy progi ich rodzinnego domu przekroczył Elec, jej przyrodni brat, już nigdy nic nie miało pozostać takie samo. Zbuntowany, pełen nienawiści, budujący wokół siebie gruby mur, choć przyciągający dziewczyny jak magnes – budzi w Grecie emocje, które nigdy nie powinny się zrodzić. Kiedy po zaciętym boju tych dwoje przekracza pewną granicę, czeka ich rozstanie i myśl, że być może  już nigdy się nie zobaczą.

Czas mija, a los postanawia połączyć ich drogi kolejny raz. I choć dystans zdążył wiele zmienić, niektóre rzeczy pozostają wciąż takie same.

GRETA I ELEC
Spokojna, niedoświadczona w kontaktach z płcią przeciwną, uczynna dziewczyna. Greta przybiera postać zwykłej nastolatki, stąd tak naturalnie i łatwo można zbudować łączącą ją z czytelnikiem więź. W zestawieniu z jej osobą to Elec sprawia wrażenie tego, od którego lepiej trzymać się z daleka. I choć potrafi przesadzić, ma w sobie tę magię, którą da się wychwycić pod płaszczem złośliwości i cierpienia. Bo książka naprawdę uświadamia, że nie warto ufać pozorom i nie wszystko jest w rzeczywistości takie, jakby się mogło wydawać.

Para, która całkowicie mnie do siebie przekonała, para, która zapewniła mi wspaniałą podróż ścieżkami ludzkich serc. To bohaterowie, których pokochałam. I nawet podziękuję im za tego książkowego kaca, który pewnie pomęczy mnie jeszcze przez jeden dzień.

PRZEMIJAJĄCY CZAS
Historia zawarta w książce zostaje przedstawiona z perspektywy głównej bohaterki. Autorka jednak funduje czytelnikowi niespodziankę pozwalając zerknąć na świat oczyma Eleca – za pomocą jego autobiografii. Penelope Ward pięknie splotła w jedną historię dwie dzielone różnicą siedmiu lat płaszczyzny czasowe fundując na niespełna 300 stronach treść o tak wciągającym brzmieniu.  Ach, co to jest za miłość. Uczucie, o którym mogłabym czytać bez końca.

CO OPRÓCZ MIŁOŚCI?
Chociaż „Przyrodni brat” to niewątpliwie czarujące love story, książka wcale nie ocieka słodyczą przypisywaną często książkom tego gatunku. Jest romans, pojawia się namiętność, ale także kwestia problemów rodzinnych, uzależnienia, niezrealizowanych zobowiązań i niewypowiedzianych słów. To nie jest banalna treść, tym bardziej, że tak mocno angażuje. Nieraz skłoniła mnie do uśmiechu, rozgrzała policzki, wprawiła w nastrój rozgoryczenia i smutku. Dla takich książek warto żyć, to jest to, na co czeka się przekopując z nadzieją kolejne stosy nowości.

PODSUMOWANIE
Czemu tak szybko się skończyło? To pytanie chyba najgłębiej odzwierciedla moją opinię, stając się podsumowaniem godnym tej książki. Nie potrafiłam przestać czytać oczarowana treścią, która na każdym kroku dostarczała mi wrażeń - zwrotami akcji czy powalającymi dialogami. Jeżeli lubicie czytać o miłości i macie ochotę na ewoluujące Young Adult, sięgnijcie po tę historię. Piękna, jedna z piękniejszych, jakie miałam okazję ostatnio czytać. Pamiętajcie o niej, bo może Wam przejść koło nosa okazja do poznania naprawdę wartej uwagi powieści.

„Ze śmierci zrodziło się życie. Z nienawiści zrodziła się miłość.


moja ocena: 8/10
wydawnictwo: Editio Red
ilość stron: 272
data wydania: maj 2017

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio Red. 
 Znalezione obrazy dla zapytania EDITIO

8 komentarzy:

  1. Nie mówię nie, ale raczej do czytania za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz miała kiedyś ochotę na jakąś dobrą, młodzieżową powieść o miłości, nie wahaj się :)

      Usuń
  2. ostatnio wpada mi w oko dużo młodzieżówek z głównym tematem miłości, tutaj okładka zdecydowanie mnie przyciąga więc na pewno się skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Treść jest o wieleee lepsza niż okładka. Ja uwielbiam książki dla młodzieży z miłością na czele i mało którą sobie odpuszczam. Jeżeli szukasz czegoś w tym temacie, tej nie pomiń.

      Usuń
  3. Mnie bardzo zaskoczyła ta książką! I naprawdę bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc mamy co do niej takie samo zdanie. Świetna i angażująca książka. Cieszę się, że i Tobie przypadła do gustu.

      Usuń
  4. Nie mam ochoty na tą książkę bo już się tyle naczytałam o podobnym wątku, że aż mi zbrzydło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze się zastanowię, ale nie mówię ,,nie" :)

    OdpowiedzUsuń