poniedziałek, 19 czerwca 2017

"W objęciach anioła. Ostrze miłości" - Urszula Napierała. PRZEDPREMIEROWO. Ale to już było...


„[…] wspólny cel łączy i najzacieklejszych wrogów.”

Anioły, ludzie, złamane zasady i zachwiany spokój. Szykujące się niebezpieczeństwo i wielka miłość, a wszystko to w naszej rodzimej wersji. Jesteście ciekawi historii o zakazanym uczuciu otoczonym wiankiem elementów fantasy? Ja byłam, a że jakiś czas temu dałam szansę gatunkowi paranormal romance, śmiało sięgnęłam po książkę Urszuli Napierała. Jakie wywarła na mnie wrażenie? Oj… Przygotujcie się na wylew emocji.

ZARYS FABUŁY
Nastoletnia Allison Heir wierzy w istnienie aniołów. Nie ma jednak pojęcia o tym, że pewnego dnia przyjdzie jej jednego spotkać…

Kiedy Jake zostaje wysłany na Ziemię by chronić człowieka ,ma jasno wytyczone zasady. Nie może się ujawniać. To, co jednak z pozoru wydaje się proste, nie zawsze takie jest. Narażając swój gatunek zostaje pojmany i uwięziony. Z tej relacji może zrodzić się niebezpieczeństwo. Może też uczucie.

SKĄD ONA ICH WZIĘŁA?
Wrażliwa, choć raczej wycofana z życia towarzyskiego Allison i ambitny, potrafiący złamać zasady, jednak nie do końca potrafiący zrozumieć reguły funkcjonowania świata ludzi anioł Jake. Na ich tle Jerry, Jo, Anja, Martha, Barbra i Kate – co dziwne, jako młodzież z imionami wyjętymi rodem z powieści amerykańskich, uczą się oni słówek z angielskiego i mają w szkole polski. Skoro zatem wszystkie postaci to Polacy, dlaczego takie imiona? Nie wiem. Popłynęła autorka z wyobraźnią tworząc bohaterów nienaturalnych i niestety płytkich. Rozumiem, że chciała wzorować się na literaturze zagranicznej, ale zabrakło tutaj konsekwencji. Albo obcobrzmiące imiona i dopasowane do nich środowisko, albo zostawmy ten cyrk i skupmy się na tym, co znamy. Było dziwacznie, do samego końca, z infantylnym zachowaniem ludzkich postaci drugoplanowych, które po prostu odbierały mi chęci do brnięcia w to dalej. Bo ile można czytać o planach posiadania chłopaka.

DOBRY POMYSŁ POWIELONY
Chciałabym powiedzieć, że w tym całym małpim gaju postaci autorka wyszła naprzeciw z dobrym pomysłem fabularnym. Owszem, koncepcja przypadła mi do gustu, ale jej schemat nie należy do oryginalnych. Anioły, upadli, ludzie, niebezpieczeństwo związane z miłością i walka. Ale to już było… Do tego Lilith, zarówno z imienia jak i nieco z zachowania wyjęta rodem z Dark Elements Jennifer L. Armentrout. Jest magia, jest niezwykły miecz, są anielskie kajdany. Pojawiają się elementy budujące środowisko powieści fantasy będące dowodem na to, że może autorka ma w sobie jakiś potencjał. Mam wrażenie, że to jednak zbyt mało, bym ja dała się przekonać. I choć to anielski świat, w porównaniu z tym ziemskim, polubiłam tutaj bardziej, także i on nie powalił mnie na łopatki.

AKCJA MOŻE NA PLUS
Sama akcja może nie byłaby taka zła. W miarowym tempie posuwała się do przodu fundując mi kolejne etapy tej historii. Szkoda, że nie mogłam się nią cieszyć, bo przytłoczona wspomnianymi postaciami oraz rażącym stylem pozostała w cieniu wad. Jestem zła, bo streszczenie obiecywało mi tak ekscytującą przygodę. Zabrakło emocji, wiarygodności, zabrakło konsekwencji. Bywa i tak.

ARGUMENTY PRZECIW
Wspomniany styl autorki także pozostawia wiele do życzenia. Niepoprawny szyk zdań, powtórzenia… Kolejne argumenty raczej nie działające na korzyść tej powieści. Naprawdę nie mam w zwyczaju oblewać kwasem twórczości naszych rodaków. Wiem, jak wiele pracy wkłada pisarz w swoje dzieło i z każdego staram się maksymalnie wyciągnąć coś dobrego. Tutaj niestety nie byłam w stanie tego zrobić. Ostatecznie więc nie jestem w stanie polecić Wam tej książki i na pewno nie sięgnę po kolejne tomy serii, bo wszystko wskazuje na to, że takowe się pojawią. Zawiodłam się i choć nie jestem sugerowanym, docelowym odbiorcą tej lektury, bo naście lat już nie mam, myślę, że i młodszy czytelnik odniesie podobne wrażenia.

moja ocena: 3/10
wydawnictwo: Novae Res
ilość stron: 341
powieść dla młodzieży/fantasy


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.
 Znalezione obrazy dla zapytania novae res

10 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka jest tak niedopracowana. Czasami bywają takie rozczarowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Szkoda, bo naprawdę streszczenie zapowiadało fajną przygodę.

      Usuń
  2. Raczej nie sięgnę, ale autorce życzę jak najlepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także życzę jej jak najlepiej. Zdaję sobie sprawę z tego, jak mocno musiała się napracować. Niestety według mnie efekt jest marny. Muszę być szczera, bo o to chodzi w recenzowaniu.

      Usuń
  3. Raczej nie wpasuje się w mój gust czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ju lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie paranormal romance, ale ta książka jest niestety bardzo słaba. Nie będę Cię więc nakłaniać.

      Usuń
  4. Na pewno nie przeczytam, tym bardziej, że nie jest w moim typie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest słaba, niestety. Ja lubię od czasu do czasu złapać za taki paranormal romance, ale ta powieść mocno mnie rozczarowała.

      Usuń
  5. negatywne recenzje też trzeba umiec pisać

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jednak chętnie tę książkę przeczytam. Już nieraz kiepska recenzja nie szła w parze z tym, co później czytałem.

    OdpowiedzUsuń