środa, 9 marca 2016

"Raven" - Sylvain Reynard - PRZEDPREMIEROWO


„- Tamci by cię zabili. Tyle że przedtem jeszcze zabawiliby się z tobą.
- Skąd o nich tyle wiesz?
- Bo jestem jednym z nich…”

Sylvain Reynard, autor zarówno genialny, jak i tajemniczy, nie tylko nie ujawnił swojej twarzy, ale także i płci. Do dzisiaj pozostaje nam zastanawiać się więc nad tym, czy cudowna trylogia z Gabrielem Emersonem na czele była wymysłem mężczyzny, czy też kobiety. Zagadkowe nazwisko Reynard towarzyszy mi od czasu do czasu w wypowiedziach na temat moich ulubionych autorów. Kiedy więc wydawnictwo Akurat ogłosiło premierę książki „Raven” od razu wiedziałam o tym, że muszę się z nią zapoznać. No i jestem właśnie świeżo po lekturze, której akcja rozgrywana jest w mrocznych zaułkach Florencji. Cóż Wam powiedzieć na początek? Ufff… Siadajcie i czytajcie moją recenzję, bo poznając ułamek fabuły, padniecie z wrażenia.

Utykająca na wskutek dawnego wypadku Raven Wood pracuje w szanowanej, florenckiej galerii Uffizi zajmując się renowacją obrazów. Uczynna, przykładna i pomocna, pewnego dnia staje się świadkiem napadu na znajomego żebraka, toteż nie wahając się długo od razu spieszy mu z pomocą. Niestety na nic zdaje się jej determinacja i odwaga. Skupiając na sobie uwagę zbirów, zostaje brutalnie pobita. Nieświadoma lawiny wydarzeń, które wywołuje, traci przytomność zapadając w nicość wiedziona słowami tajemniczego wybawcy.

Otumaniona snem budzi się we własnym mieszkaniu. To jednak nie trudność przypomnienia sobie przebiegu ostatniego zajścia okazuje się dla niej największą zagadką. Otóż spoglądając w lustro Raven zauważa, że bardzo się zmieniła. Jest szczupła i piękna, a po dotychczasowej niepełnosprawności nie pozostał jej żaden ślad. Zdezorientowana kobieta udaje się do pracy, w której przeżywa prawdziwy szok. Dowiaduje się bowiem, że jest podejrzana o kradzież cennych dzieł Boticellego, które zniknęły z galerii tak samo, jak i tydzień z jej życiorysu. Nie mając pojęcia co robiła przez tak długi czas i gdzie się podziewała, wkracza w mroki nieznanych zakątków Florencji, a tam dopiero czekają na nią wrażenia, których z pewnością nigdy nie zapomni.

Główna bohaterka to kobieta o bujnych kształtach i dotkliwym kalectwie, które jednak nie powstrzymuje ją przed wykonywaniem ukochanej pracy. Ceniąc sztukę, Raven poświęca swój czas obrazom, które traktuje z szacunkiem dokładnie tak, jak otaczających ją ludzi. Fakt, że to właśnie ją podejrzewa się o kradzież zaginionych dzieł szokuje jej współpracowników, a jednak wszystko wskazuje na to, że w codzienności kobiety zaczęło dziać się coś dziwnego. Napad, przemiana i wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Ktoś, kto nigdy nie powinien pojawić się w jej życiu.

Tymczasem z mroku niewiedzy wyłania się zagadkowa postać – Książę budzący respekt pośród swoich poddanych. Silny, zdeterminowany, władczy, nie jest jednak człowiekiem. Królując nad Florencją w tajemnicy przed ludźmi od setek już lat, nagle uświadamia sobie to, że w jego poukładany świat wkradła się kobieta, która zaczyna zmieniać żelazne dotąd zasady. A pod jego chłodną skórą, pomimo braku krwi, rozpala się żar nowego, niechcianego uczucia.

„Przymknął na chwilę oczy.
- Cassita vulneratus – wyszeptał.
Na dźwięk tych słów głowie Raven stłoczyły się obrazy.
[…]
-Zraniony skowronek – przetłumaczyła i podniosła na niego spojrzenie.
Wargi Williama wygięły się w półuśmiechu.
- Zraniony skowronek o wielkich, zielonych oczach i irytującej, choć dzielnej duszy.”

Akcja powieści rozgrywana jest w malowniczej, starej, ale bez dwóch zdań tajemniczej Florencji. Urok tego miasta , wyczuwany na kartach książki, przenika do świata czytelnika i wręcz porywa przekonując, że ta historia nie byłaby tak udana mając miejsce gdziekolwiek indziej. Miasto sztuki, odgrywającej w tej książce niemałą rolę, miasto wzniecające emocje i miasto, w którego ciemnościach mogą czaić się wampiry. Przepadłam i u boku bohaterów podróżowałam poprzez włoskie, skrywające historię uliczki. Zaginione obrazy Boticellego, zamalowany pierwowzór Wiosny i Gabriel Emerson. Tak, tak… Wzrok Was nie myli. Słynny profesor z Piekła Gabriela znalazł w tej powieści swoje własne, małe miejsce.

„Raven” to owiana sporą dozą mroku i zagadki powieść gatunku paranormal romance. By wejść w jej szeregi trzeba nastawić się na jakiś element wykraczający poza progi normalnej rzeczywistości. Cały kunszt tkwi w tym, by granicę pomiędzy realnością, a cząstką fantasy przejść w miarę bezboleśnie. Jak było tym razem? Przyznam, że początkowo miałam mieszane uczucia. Jakoś tak nie bardzo mogłam się przełamać i wtopić w świat bohaterki odkrywającej istnienie krwiopijców. Nie trwało to jednak długo, ponieważ akcja tak bardzo mnie wessała, że nie potrafiłam powrócić. Magia tkwiąca w słowach, to nawiązanie do sztuki, oryginalni bohaterowie i cudowna, pobudzająca zmysły namiętność. Wierzcie mi, ale odkładając książkę na bok trudno było mi przestać o niej myśleć. Jest genialna. Naprawdę nie przypuszczałam, że klimat paranormalnego romansu tak mnie oszołomi, a owiany zagadką Sylvain Reynard zaskoczył mnie (bądź też i zaskoczyła) kolejny już raz. Z niecierpliwością wyczekuję już kolejnej części. Tylko nie każcie mi długo tęsknić, proszę!


Hipnotyzująca, magiczna, mroczna i namiętna. Ta książka pobudza każdą część ciała długo przygotowując na to, co najlepsze. Karuzela wydarzeń, niebanalna fabuła i czyhający w cieniu bohater, któremu trudno się oprzeć. Takie treści nie powstają w głowie byle kogo. Sylvain Reynard ma klasę. Zasłużenie więc chylę więc przed nim (nią) czoła.

„Raven” polecę zaś bez wątpienia wszystkim fankom nietuzinkowych romansów, a już w szczególności tym, które lubują się w historiach miłosnych owianych nutą paranormalności. Warto było czekać, więc i Wy nie przegapcie premiery. Przyciągająca oko okładka na pewno Was nie zmyli. Będzie tak pięknie, jak piękna jest przedstawiona na oprawie kobieta i tak mroczno, jak na widniejącym za nią tle.

moja ocena: 5+/6
wydawnictwo: Akurat
ilość stron:  510
premiera: 16 marca 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat. 
 

13 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś niby obiło mi się o uczy coś o tej książce, ale nie byłam przekonana. A teraz już wiem, że wszystkimi siłami spróbuję ją zdobyć. Super recenzja
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest naprawdę warta uwagi, jeżeli oczywiście lubisz klimaty gatunku paranormal romance :)

      Usuń
  2. Tylko 7 dni i będzie moja ! Zaczytałam się, ale muszę powiedzieć że czuję niedosyt... nie obraziłabym się za mały spojler :P Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :) Właśnie, że często mam w zwyczaju spojlerować. Tym razem starałam się zachować jak najwięcej tajemnicy - i skoro tak piszesz, to chyba wyszło :) Sama odkryjesz to, co najlepsze :) Buziaki :*

      Usuń
  3. Niestety to książka całkowicie nie w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że skoro to nie Twój klimat - nie będziesz się zmuszać :) Każdy z nas ma jakieś ulubione i raczej nieprzypadające do gustu gatunki.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Uwielbiam <3 Gdyby ktoś miał ochotę to właśnie organizuję konkurs z ta książką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie ukrywanie się autora kojarzy mi się tylko z E.L.James i Greyem, chciała być taka tajemnicza i nawet swoją płeć ukrywała :) wybacz, musiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam mieszane uczucia do tej książki, jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  7. O książka naprawdę mnie zainteresowała, chętnie ją zdobędę jak wyjdzie. :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowita fabuła, czuję się jak zaklęta. Muszę ją dostać w swoje łapska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Bardzo kojarzy mi się z historią Rosalie ze "Zmierzchu".

    OdpowiedzUsuń