poniedziałek, 28 marca 2016

"Odcienie czerwieni" - Marta Motyl


„Spojrzałam na siebie. Całą. Inni ludzie tylko rozdrabniali mnie na kawałki. Temu dałam na spodeczku, temu na łyżeczce, tej w miseczce, a sobie łepek ukręciłam… Ukręciłam! A mimo to nie umiałam żyć bez nich wszystkich. Jeszcze nie. Wciąż nie.”

Kształtuje nas przeszłość, środowisko i ludzie. Buduje kontakt z człowiekiem i samotność. Wybory, decyzje, refleksje szalejące w głowie, gdy czekamy zbyt długo na rozstaju dróg. Nikt nie powiedział nam, że życie będzie łatwe. Że pragnąc szczęścia nieraz poczujemy rozczarowanie i ból. Zawiłą ścieżką wędruje także Magda, bohaterka książki „Odcienie czerwieni”. Kierowana złudnymi drogowskazami, zbiera kamienie grzechu wkraczając w coraz mroczniejszą rzeczywistość i dźwigając coraz cięższy bagaż. Jak ukształtowały ją doświadczenia i kim teraz jest? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją odważnej i zarazem docierającej daleko w głąb umysłu książki autorstwa Marty Motyl.

Studiując sztukę, momentami wrażliwa i łaknąca uczucia Magda stąpa po kruchym lodzie. Smakując sponsoringu, pragnie mocnych doznań, stąd nie waha się o nie zawalczyć spędzając upojne we wrażenia chwile u boku przygodnie poznanych mężczyzn i kobiet. Dziewczyna, odkrywając swoją naturę wie, że jest w stanie zdobyć to, po co wielu innych bało by się sięgnąć. A jednak kontrowersyjne i nieskromne doświadczenia niewidzialnie ją okaleczają, przez co w jej dłoni nieraz pojawia się żyletka. Toksyczny związek i samotność przeżywana w niemałym gronie towarzyszy. Jak to się stało, że Magda znalazła się właśnie w takim miejscu? Co do tego doprowadziło? W odważnej i nieskrywającej tajemnic opowieści kobieta zwierza się z najbardziej intymnych myśli swojego życia.

Magda to biseksualistka mająca tendencje do pakowania się w nieprzyzwoite sytuacje. Brak zahamowań i poszukiwanie ponadprzeciętnych bodźców muszą być jednak wynikiem jakichś przeżyć. Nic więc dziwnego, że przyczyniła się do tego przeszłość dziewczyny z pijanym ojcem na czele, bo między innymi to wyzbyło ją złudzeń dotyczących piękna niekrzywdzącego i bezpiecznego świata. Odejście od Kościoła, pierwsze fascynujące i coraz bardziej odważne przygody. W końcu szalejące pożądanie skupione wyłącznie na sferze fizycznej i niestety nie zawsze przynoszące satysfakcję. Magda pozornie nie szuka miłości, przynajmniej nie na stałe, chociaż w jej życiu pojawia się ktoś, kogo zaczyna kochać. Czy jednak tacy ludzie jak ona, mają szansę na cudowne szczęście?

„Odcienie czerwieni” to książka niewepchnięta w typową formę pamiętnika, a jednak niewątpliwie przypominająca zbiór intymnych zwierzeń. Pierwszoosobowa narracja skupiona na opisie wydarzeń, ale i wewnętrznych batalii, okazuje się niekolorowaną historią, w której Magda przedstawia własne słabości, nadzieje, bezwstydność, ale i słabość. Bohaterka jest niewątpliwie osobą oryginalną i  kontrowersyjną, taką, którą na pierwszy rzut oka oznaczylibyśmy niepochlebnym epitetem. Bo z różnymi mężczyznami, bo z kobietami, bo za pieniądze, bo po zwierzęcemu… A jednak pod tą całą płachtą bezpruderyjności kryje się wrażliwa osoba, która gubi się w poszukiwaniach szczęścia i przegrywa walkę o zdrową przyszłość, lokując swoje serce tam, gdzie nie powinno go być. I tym samym, niejednokrotnie je rani. Pragnąc komuś zaufać, zaczyna kochać, a więc uświadamia nam to, że tak naprawdę jest po prostu kobietą, tyle że obierającą nieco inny sposób na życie.

Marta Motyl wykreowała niebanalną historię, która jest nie tylko opowieścią o losach młodej studentki. To przede wszystkim obraz ludzkiego umysłu, jego barier, pokonywanych granic, potrzeb, lęków i tworzenia wizerunku skrzywionej rzeczywistości. Pojawiają się tutaj momenty, które trudno zaakceptować, w szczególności na początku, kiedy bohaterka wydaje nam się wypaczoną i zdemoralizowaną dziewczyną. Aczkolwiek chociaż nie wyczuwamy usilnej próby wytłumaczenia i usprawiedliwienia jej zachowania, z czasem coraz bardziej zaczynamy rozumieć jej światopogląd. Niełatwe zadanie miała autorka, a jednak z pewnością jemu sprostała. Stworzyła bohaterkę, którą trudno pokochać, a pomimo tego można do niej przywyknąć.  Książka szokuje, bulwersuje, ale i pozostawia po sobie wrażenie. Chcecie zakosztować odwagi Magdy i zobaczyć, dlaczego jej serce krwawi?

Język powieści jest plastyczny, prosty i nowoczesny. Podobnie jak i dialogi, które poprzez tę zwyczajność nabierają wiarygodności. „Odcienie czerwieni” okazują się mieszanką refleksji, a jednak nie chodzi tutaj o kwieciste myśli, którymi warto kierować się w życiu. Niby podążająca jednym torem, po głębszej analizie – pełna sprzeczności publikacja to dobry pomysł dla wielbicieli kontrowersyjnych postaci, które nie obawiają się przedstawiać swojego grzesznego oblicza. Żeby  nie mieć fałszywych wyobrażeń, książka absolutnie nie jest erotykiem czy opowieścią o romantycznej miłości, chociaż jest tutaj i seks i uczucie. Zadziwiające, prawda? Pomimo tego, że nie do końca jest to typ historii za którym przepadam, a zachowanie bohaterki raczej nie zyskało mojej stuprocentowej  sympatii, książka okazała się dla mnie interesującym doświadczeniem. Szukacie oryginalności, niemoralnych scen i skomplikowanych myśli? Właśnie to znaleźliście.

moja ocena: 4/6
wydawnictwo: Edipresse Książki
ilość stron: 271
data wydania: marzec 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki. 
 

10 komentarzy:

  1. Ciekawy temat na książkę. Raczej nieczęsto mam okazję czytać o zjawisku, jakim jest sponsoring. Będę miała ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sponsoring jest tutaj jednym z epizodów, ale nie wątkiem przewodnim. Otóż główna bohaterka smakuje w swoim życiu wielu rzeczy :)

      Usuń
  2. Mam mieszane uczucia. Wydaje mi się, że przydałoby się po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozycja ta zdobywa pozytywne noty u recenzentów. Mam na nią ochotę :)
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłabym przeczytać z ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Opis brzmi zachęcająco, ale jako osoba biseksualna muszę się oburzyć temu, jak autorka powiela stereotyp bi-puszczalskiego/ej. Biseksualiści nie sypiają z kim popadnie, nie patrzą tylko, kogo by tu zaliczyć. Jesteśmy normalnymi ludźmi - autorka mogła wziąć to pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje oburzenie :) Dla mnie to była pierwsza książka z biseksualną bohaterką na czele i odebrałam to odrobinę inaczej. Mam wrażenie, że "puszczalstwo" bohaterki nie wynika z faktu bycia biseksualną, ale z jej osobowości. Przecież nie każdy mężczyzna hetero jest uzależniony od BDSM (jak Grey), nie każdy dziwak i odludek okazuje się tak naprawdę pięknym łabędziem (jak Archer w powieści "Bez słów") czy nie każda biseksualistka jest puszczalska (jak Magda :) ). I tyle :)

      Usuń
    2. Miejmy nadzieję, że inni czytelnicy też to tak odbiorą :)

      Usuń
  6. O biseksualistce nie czytałam. A okładka niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba sięgnę. Na pewno.

    http://pocomiwiecejx3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń