czwartek, 3 marca 2016

"Wytańczyć marzenia" - Michaela De Prince & Elaine De Prince


„- Proszę, zwróć uwagę, czy z widowni widać moje cętki. Jeśli nie, wtedy będę wiedziała, że pewnego dnia zostanę profesjonalną baleriną.”

Czy marzenia mogą się spełnić? Wszystko zależy od tego, jak bardzo będziemy dążyć do ich realizacji. Czasami bowiem nawet te najodleglejsze, mało realne pragnienia pewnego dnia stają się rzeczywistością. Trzeba wierzyć i działać, bo pozostając biernymi nigdy nie osiągniemy zamierzonego celu. Potwierdzeniem tegoż stwierdzenia okazuje się pewna mieszkanka Afryki, która przez rodaków skazana na straty przetrwała, osiągając więcej, niż niejeden z nas. Zapraszam zatem do przeczytania autentycznej historii, która dowodzi, że nawet będąc w tej najbardziej beznadziejnej sytuacji można wytańczyć marzenia.

Mabinty Bangura przyszła na świat w afrykańskiej, szczęśliwej rodzinie. Otaczający ją opieką rodzice kochali ją całym sercem pomimo tego, że poprzez defekt skóry, zwany bielactwem, niejednokrotnie bywała wytykana na ulicy. Niestety wybuchająca rebelia zbyt szybko pozbawiła ją ojca, a trudne warunki życia doprowadziły do choroby, w wyniku której dziewczyna utraciła także matkę. Trafiając do sierocińca pozostała zupełnie sama, stawiając czoło całemu światu, który niejednokrotnie zsyłał jej kłody pod nogi. A jednak na drodze Mabinty pojawiła się widniejąca na papierze magazynu fotografia pewnej baleriny, która podarowała jej inspirację i nadzieję, pozwalając marzyć o lepszej przyszłości. Los bywa sprawiedliwy i postanowił podarować łunę radości także i jej. Trafiając do Stanów Zjednoczonych, adoptowana przez uczynną, amerykańską rodzinę, dziewczynka przyjęła imię Michaeli De Prince, stając na początku długiej ścieżki prowadzącej ją w stronę sukcesu. Małymi kroczkami, łamiąc bariery i pokonując stereotypy, stanęła w końcu na scenie jawiąc się jako primabalerina. Jak wiele musiała jednak przejść, by wytańczyć swoje marzenia? O tym właśnie opowiada w książce będącej dowodem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych.
 
Bohaterką książki jest mała, bezbronna dziewczynka, której przychodzi poczuć czym jest głód oraz widzieć, czym jest śmierć. Mabinty Bangura – dziecko wyśmiewane, ale dzielne i nad wyraz inteligentne pokazuje okrucieństwo świata, które ma miejsce każdego dnia, a wielu po prostu przymyka na to oko. Bohaterką jest jednak także doświadczona przez los, twardo stąpająca po ziemi, szczęśliwa i cudownie utalentowana kobieta - Michaela De Prince. Zaskakujący, ale jakże niesamowity okazuje się fakt, że mowa o jednej i tej samej osobie, o brzydkim kaczątku, które na wskutek silnej woli, nadziei i ciężkiej pracy przekształciło się w pięknego łabędzia. Czarnoskóra autorka, jak i narratorka powieści miała wszystko, co stanowiło przeszkodę w osiągnięciu marzeń o zostaniu baleriną. Pochodzenie, trudna przeszłość i choroba skóry. A jednak akceptując samą siebie i dając sobie szansę pokonała każdą z przeszkód, tworząc niesamowitą historię napisaną przez życie, którą teraz postanowiła się podzielić.

„- Mabinty Bangura, dlaczego nie jesteś na zewnątrz i nie pokazujesz innym swojego albumu rodzinnego?
- Bo żadnego nie dostałam – wyszeptałam. – Nikt mnie nie chciał. Muszę być zbyt brzydka.”

Michaela De Prince - źródło
„Wytańczyć marzenia” to wzruszająca opowieść nieskupiająca się wyłącznie na drodze prowadzącej do sukcesu. To bowiem także przepełniony bólem, rozpaczą i brakiem sprawiedliwości autentyczny scenariusz przeszłości małej istoty, która za nic musiała tkwić w ogromnym cierpieniu. W dzisiejszych czasach dzieci niejednokrotnie dostają wszystko, czego pragną, a nie mając w sobie woli walki i siły zbyt szybko się poddają szukając winnych na zewnątrz. Jakże wiele trudu musiała przejść zdeterminowana Michaela, by móc stanąć na wielkiej scenie. Jej książka wzbudza więc nie tylko podziw, ale i zachęca do zakasania rękawów, bo jak widać, o każde z marzeń warto stoczyć bój, nawet jeśli wizja ich realizacji wydaje się zbyt odległa.

Godna uwagi bohaterka, o której powinien usłyszeć cały świat i jej prawdziwa, szokująca historia to wystarczające argumenty mające zachęcić do sięgnięcia po ten tytuł. Myślę, że to dobra propozycja dla wszystkich niedowiarków, tych, którym brakuje motywacji i nadziei do stanięcia w szeregach ludzi próbujących sięgnąć po trudne, aczkolwiek możliwe do realizacji cele. Chociaż brak tutaj trzymającej w napięciu akcji, jest bardzo ciekawie, a książka potrafi wywołać w czytelniku całą gamę emocji.  „Wytańczyć marzenia” przypadnie do gustu osobom poszukującym nietuzinkowych i realnych kobiet, bo Michaela De Prince z pewnością jest jedną z nich.

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: Kobiece
ilość stron: 267
data wydania: luty 2016
 

2 komentarze:

  1. Piękny temat, od razu przyszedł mi na myśl film: "Zaczarowane baletki". Takie historie zawsze napawają poczuciem szczęścia i wiarą we własne możliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi intrygująco, lubię takie historie :)

    OdpowiedzUsuń