sobota, 9 lipca 2016

"Tak słodko..." - Tammara Webber. Jak woda i ogień.

 

Czasami przeznaczenie pozostawia tak wyraźny ślad, że nikt nie jest w stanie sprzeciwić się przyszłości. Czasami jedno wydarzenie może dać początek czemuś, co wpływa na całe życie.
Czasami uczucie dobiera ludzi tak różnych, że i niebo i ziemia szeroko otwierają oczy ze zdziwienia.
Bo przecież los bywa nieprzewidywalny, a na pewno już nieprzewidywalna bywa miłość.
Jesteście ciekawi co połączyło Boyce’a oraz Pearl, bohaterów książki „Tak słodko…”? Jeżeli lubicie love stories, niegrzecznych chłopców oraz bohaterów po przejściach, zapraszam do zapoznania się z moją recenzją.

Chyba nikt nie spodziewał się tego, że siedmioletni chłopak uratuje tonącą pięciolatkę. Dziecięca odwaga, niebanalny gest i wydarzenie, które niewidzialnie wyrysowało pomiędzy ludźmi nić porozumienia. Bo choć czas mijał, nie przeminęła znajomość, której teraz przyszło rozkwitnąć.

Pearl, wychowywana przez matkę i ojczyma, jest nad wyraz ambitną dziewczyną, mającą wkrótce trafić w progi renomowanej uczelni. Cóż jednak z tego, kiedy medycyna absolutnie jej nie pociąga. To odwieczne marzenie jej matki, któremu teraz planuje się sprzeciwić. Tkwiąc w toksycznym związku z mężczyzną, który całkowicie zapomniał o szacunku, przyjaźni się z Boycem Wynna, chłopakiem pochodzącym z zupełnie innego środowiska. Zuchwały, nieprzebierający w słowach, a jednak skrywający ogromne pokłady dobra jest dla dziewczyny kimś więcej, kimś, kogo zaczyna pragnąć.

Boyce spędził dzieciństwo bez matki, za to u boku wiecznie pijanego i awanturującego się ojca. Nic więc dziwnego, że śmierć jedynego rodzica jest dla niego niczym ciężki, zdjęty z serca kamień. Mieszkając w przyczepie, chłopak jest zdany na samego siebie, chociaż nie boi się żadnej pracy całkiem dobrze sobie radząc. Śmiały, nienarzekający na brak zainteresowania ze strony kobiet nie jest osobą, która przejmowałaby się jakąkolwiek opinią na swój temat. Jest jednak ktoś, kogo od zawsze starał się chronić, dziewczyna, która znaczy dla niego coś więcej, choć nie jest jeszcze do końca tego świadom.

Ona i on, główni bohaterowie i naprzemienni narratorzy powieści, są jak woda i ogień, a jednak potrafią funkcjonować na tej samej powierzchni. Działająca pod dyktando rodziców dziewczyna obawiająca się własnych decyzji oraz chłopak, który od zawsze zdany był wyłącznie na siebie. Spokój i dzikość, obawa i odwaga, maniery oraz ich brak. Mogłoby się wydawać, że związek w przypadku takich skrajności nie jest możliwy, a jednak… Tammara Webber całkiem dobrze poradziła sobie z kreacją czołowych postaci. Wyraziści, wyróżniający się i przede wszystkim, różniący się, sprawiają wrażenie wiarygodnych. Podobnie z resztą jak bohaterowie przewijający się w tle, ci pozornie nieistotni, a jednak mający w tej historii niemałe znaczenie.

Autorka postawiła na schematyczną fabułę, na układ dobrze już znany, chociaż wciąż lubiany jeżeli chodzi o nurt New Adult. On – zły, ona – dobra i miłość, która wbrew światu potrafi zapłonąć. Nieco inaczej jednak rozegrała cały przebieg rozkwitającego uczucia. Nie ma tutaj miłości od pierwszego wejrzenia, a ewoluującą przyjaźń, która od zawsze była czymś więcej, chociaż bohaterowie postanowili po prostu dać jej więcej czasu.

Akcja powieści rozgrywana jest w teraźniejszości, chociaż narratorzy nieraz czynią odniesienia do przeszłości, w szczególności na początku. Niestety często jest to robione bez zapowiedzi, toteż skoki czasowe potrafią namieszać i frustrować.  Mamy wątpliwości co do zachowań bohaterów i gubimy się w natłoku wspomnień. Wstępny chaos naprawdę potraf zniechęcić, jednak nie warto się poddawać. Otóż brnąc w głąb zaczynamy identyfikować się z decyzjami głównych postaci, książka nabiera tempa, ogłady i klarowności, a najlepszą ucztę czytelniczą zostawia na sam koniec. I to właśnie finalna część historii jest tą, która mnie przekupiła.

Chociaż głównym motywem jest tutaj oczywiście miłość, w tle przewijają się tematy poboczne, często przybierające formę ludzkich dramatów. Niepełne rodziny, alkoholizm, przemoc fizyczna bądź psychiczna. Autorka potrafi wzruszyć, wstrząsnąć, ale także cudownie oczyścić.

Romantyczna, namiętna, pełna trudnych wyborów, słodka, ale nie przesłodzona. Historia Pearl i Boyce’a trafi w gusta fanek nurtu New Adult oraz bezsprzecznie w serca wielbicielek Tammary Webber. Chociaż książka ma swoje minusy, jest jednak historią wartą poznania bliżej, bo druga połowa czyni ją wypełnionym emocjami kotłem, w którym warto choć na chwilę się zanurzyć.

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: Jaguar
ilość stron: 397
data wydania: luty 2016

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl. Serdecznie dziękuję!

 

14 komentarzy:

  1. Ten schemat wychodzi mi już uszami. Wiesz, wychodzi mi uszami, ale i tak czytam tak schematyczne książki, które koją moją wewnętrzną romantyczkę. Jeżeli tylko będę miała okazję przeczytać, też tak zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecnie nie mam nastroju na taki schemat, chociaż ogólnie to ta historia mogłaby mi się spodobać. Może kiedyś dam tej dwójce szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej zainteresowały mnie wątki poboczne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że kolejna książka dla mnie. Tytuł zapisuję, bo mam zdecydowanie słabość do takich historii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat jestem w trakcie czytania pierwszego tomu, dlatego recenzji nie czytam, mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie :* Życzę udanej lektury!

      Usuń
  6. Nigdy nie słyszałam o tej książce. Zapowiada się ciekawie.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że pomimo minusów warto zapoznać się z tą pozycją! Wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przezabawny tytuł :D - to moje pierwsze spostrzeżenie.
    Ja osobiście nie lubię schematów. Bardzo. Mam już obsesje na punkcie szukania czegoś oryginalnego. Dlatego książka pewnie nie przypadłaby mi do gustu! NewAdult to groźny gatunek właśnie ze względu na schematy. Z drugiej strony... czasem nawet schematy mogą mieć w sobie trochę oryginalności. Dużo ratują postacie.
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Czasami bywają takie książki, które pomimo schematów i tak zachwycają. Ta jest całkiem dobra - ale przyjęłam ją bez wielkiej euforii.

      Usuń
  9. Mino, że bardzo schematyczne, to myślę, że warto się z tym zapoznać. ;)

    Zapraszam też na dopiero co raczkującego bloga:
    http://zamknietawpozytywce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że książka bardzo przypadła by mi do gustu. Lubię taką tematykę zaraz po kryminałach medycznych :) zapisuję tytuł :D
    Zapraszam do wspólnej obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm... ciekawie to brzmi. Chociaż nie będzie stanowić mojego "must read", to jeżeli gdzieś ją przypadkiem znajdę, to może dam jej szansę.
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Schematyzm mi nie przeszkadza, a ogień i woda to niezłe fajerwerki :)

    OdpowiedzUsuń