niedziela, 3 lipca 2016

"Dark Elements. Ognisty pocałunek" - Jennifer L. Armentrout. Roth, kim tak naprawdę jesteś?


„Zło cechuje słodycz…”

Kolejne spotkanie z autorką i kolejna wyimaginowana rzeczywistość. Mam wrażenie, że Jennifer L. Armentrout ma nieprawdopodobny dar przekonywania mnie do spotkań z książkami gatunku, którego na co dzień raczej się wystrzegam. Kiedy na rynku pojawiła się seria Lux sama nie mogłam uwierzyć w to, że sięgam po historię z kosmitami na czele, a co więcej, byłam autentycznie zdziwiona, że to wszystko bardzo mi się podobało. Tym razem stanęłam oko w oko z gargulcami, demonami i wojną ras. Brzmi odrobinę infantylnie, a jednak przekraczając próg serii Dark Elements rozpoczętej Ognistym pocałunkiem można się zdziwić, jak dobrze i wiarygodnie funkcjonuje wykreowany przez autorkę świat. Czy pierwszy tom faktycznie okazuje się zachętą do kontynuowania przygody z całym cyklem? Czy kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, jak wiele magii kryje się w dłoniach Jennifer L. Armentrout?

Sfrustrowana Layla przyrównuje siebie do muła. Jako pół-demon i pół-strażnik nie może odnaleźć sobie właściwego miejsca, chociaż tak naprawdę od początku wychowywana jest przez szanowaną rodzinę strażników chroniących ludzi i stawiających czoła wysłannikom piekieł. Pochodzenie nie jest jednak jedyną przeszkodą w drodze do normalności. Layla potrafi zabić każdego, kto tylko posiada duszę, a robi to za pomocą pocałunku.

Próbując żyć zgodnie z wyznaczonymi zasadami wie, że w chwili słabości może liczyć na pomoc Zayna, przystojnego strażnika, w którym od dawna się podkochuje. Chodząc do szkoły i tropiąc wrogów nie ma pojęcia, że wkrótce w jej poukładaną codzienność wkroczy zamęt, któremu nie będzie mogła się oprzeć.  Otóż pewnego dnia na jej drodze staje Roth, przystojny, wytatuowany i pełen tajemnic chłopak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest demonem. Znając wiele tajemnic jej przeszłości postawi jej przyszłość pod wielkim znakiem zapytania, a wyciągając pomocną dłoń i otwierając oczy na to, co dotąd pozostawało niewidoczne, skłoni ją do głębokich przemyśleń. Czy jej dotychczasowa rodzina coś przed nią ukrywa? Czy Roth przybył po to, by zwieść ją na złą drogę? A może demon okaże się jedyną szansą w drodze do poznania prawdy? Czas mija, a prawdziwy wróg czeka.

Główna bohaterka to zwyczajnie niezwykła siedemnastolatka. Obdarzona ponadludzką umiejętnością, odważna, a jednak w tej swojej całej aurze wyjątkowości tak prosta, tak przystępna, jak gdyby żyła tuż obok nas. Piękna, chociaż niewyniesiona na piedestały musi zmierzyć się z trudnym zadaniem, kiedy to przyjdzie jej wybierać pomiędzy honorem rodziny, a zaufaniem do kogoś, kto nagle pojawił się znikąd. Roztargniona, ale i zdeterminowana okazuje się bohaterką, z którą nietrudno znaleźć wiążącą nić porozumienia. Wielki plus za jej kreację, ale jeszcze większy za…

Roth, podobnie jak Zayn przystojny, zniewalający, przyspieszający bicie serca. Nietrudno się domyślić, który z panów przypadł mi bardziej do gustu. Mroczny, trudny do rozgryzienia, z ciętym językiem, ale i chroniącą Laylę piersią. Czy okaże się jej zgubą? A może wybawieniem?

„Oczy demona zabłyszczały.
- Piekło cię szuka, Laylo. I cię znalazło.”

„Ognisty pocałunek” to powieść rozgrywana w na pozór zwyczajnym świecie z jedną bardzo wyraźną różnicą. Oprócz ludzi, którzy oczywiście nie są niczego świadomi, po ziemi poruszają się istoty nad nimi górujące, z umiejętnościami paranormalnymi, z pewnością przekraczającymi granicę wyobraźni zwykłego śmiertelnika. Demony, gargulce, postacie z duszą, lub bez, ci z dobrymi intencjami oraz ci działający według nieczystych reguł i zasad. Zwykłe, szkolne zmagania nastolatków skontrastowane z tym, co dzieje się po zajęciach. A dzieje się wiele, ponieważ bohaterowie stawiają czoła potężnemu zagrożeniu. Rzeczywistość stworzona na potrzeby tej książki została przeze mnie całkowicie zaakceptowana, chociaż przez kilkanaście pierwszych stron targały bardzo mną różnorakie wątpliwości. Autorka jednak nie poskąpiła wnikliwego przedstawienia pełnego obrazu wykreowanych przez nią postaci czy świata, przez co brak tutaj niewygodnych domysłów, nieścisłości czy niedopowiedzeń.

Wiarygodni i wyraziści bohaterowie, oryginalna koncepcja fabuły, nieprzewidywalny bieg wydarzeń i to coś, co posiada każda, dobra książka – duszę. Jennifer L. Armentrout kolejny raz zafundowała mi nie lada rozrywkę i spośród wszystkich elementów składowych tej historii znalazłam tylko jedno uchybienie – postać zombie, jak dla mnie nieco bajkowa i niedopasowana. Cała reszta absolutnie przekonuje, więc z przyjemnością sięgnę po kolejną część serii, która już czeka na mojej półce. Jest bardzo wolno rodzące się uczucie, niebezpieczeństwo, trudne dylematy i są decyzje, których skutki ogromne mają znaczenie. Jest dreszcz podekscytowania, szczypta mroku i kropla humoru. Książka z pewnością zasługuje na to, by wieść o niej dalej poszła świat.

Ten tytuł polecę w szczególności młodzieży, fanom paranormal romance czy urban fantasy, wszystkim tym, którzy mają ochotę na skomplikowaną relację rodzącą się w świecie, gdzie słowa decyzja i problem mają spotęgowany wymiar. Zabawicie się, zaangażujecie i poznacie smak prawdziwej przygody. Myślę, że jeżeli lubicie historie przyozdobione wykraczającą poza granice niezwykłością, nie zawiedziecie się.

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Filia
ilość stron: 496
data wydania: marzec 2016

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia BookMaster. Bardzo dziękuję!
 http://bookmaster.com.pl/

3 komentarze:

  1. Ach, zgadzam się! Roth jest genialny <3 Książkę uwielbiam, drugą część też (choć Layla mnie trochę tam denerwowała :/)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie zapoznam się z tą książką, wydaje się bardzo interesująca. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziś wypożyczyłam razem z drugim tomem!

    OdpowiedzUsuń