wtorek, 12 lipca 2016

"Raced. Ścigany uczuciem" - K. Bromberg. Miłość z perspektywy Coltona.


„- Ee, nikogo takiego – kłamię, żeby zagłuszyć to, czego najbardziej się obawiam.
Że Rylee może być taką kobietą, jakich zabroniłem sobie zdobywać.
Że jest dziewczyną na zawsze, a ja jestem facetem na jedną noc.
A niech mnie diabli, jeśli nie sprawi mi przyjemności obserwowanie tego, na ile nagniemy własne reguły.”

Podeszłam do tej książki z nieco negatywnym, a już na pewno beznamiętnym nastawieniem, chociaż cała seria Driven bardzo przypadła mi do gustu. Wszystko dlatego, że niezbyt przepadam za powielanymi historiami, powieściami powtarzającymi tę samą bajkę widzianą oczyma innego bohatera. I to nie dlatego, że się nudzę, a mam nieodparte wrażenie pragnienia zysku ze strony autora, który z migającymi przed oczyma dolarami chce wycisnąć ze swoich pięciu minut jak najwięcej. Toteż jakże wielkie było moje zdziwienie po przeczytaniu przedmowy, która zmieniła praktycznie wszystko. Uspokoiła mnie, odpędziła obawy i podkręciła mój apetyt. Pospiesznie ruszyłam w głąb kolejnych stron, by stawić czoła wyzwaniu.

Proszona przez fanki, wykorzystując krytykę i napisane listy stanęła oko w oko z wyzwaniem, zostawiając na boku „swoją Rylee” i oddając głos Coltonowi. Kristy Bromberg, nie kryjąc początkowych trudności, dopełniła całą historię wklejając w brakujące miejsca obrazu puzzle, które wiele czytelniczek tak bardzo chciało odkryć. Wreszcie jest, „Raced. Ścigany uczuciem”, powieść, w której wyjątkowy na wiele sposobów, jak i skomplikowany rajdowiec zostaje obdarty z szat. Jego myśli, uczucia i plany przestają stanowić tajemnicę. Teraz możemy dowiedzieć się co działo się w jego głowie w trakcie najistotniejszych scen erotycznej trylogii.

Jakie było pierwsze wrażenie Donavana w chwili, kiedy natknął się na Rylee? Co czuł w momencie, kiedy na imprezie promocyjnej zobaczył ją z „panem surferem”? Dlaczego powiedział jej, że spał z Tawny? Jakie emocje towarzyszyły Coltonowi podczas intymnych zbliżeń?

Główny bohater powieści, dotąd znany z niezależności, arogancji i odwagi, przejmuje pałeczkę na zawsze żegnając się z wizerunkiem bycia zagadką. K. Bromberg, przenosząc się w głąb męskiego świata, całkiem dobrze poradziła sobie z jego kreacją, gdyż do tej chwili boski Donavan zabierał głos jedynie w dialogach. Jego pewność, ale i niepewność siebie, obawy, plany i lęki stanęły w świetle reflektorów i to właśnie im autorka poświęciła najwięcej uwagi. W tej kwestii zdradzę jeszcze tylko jedno – Colton, pomimo ogołocenia się z nieodkrytego dotąd oblicza, nie traci ani krzty uroku. Wręcz przeciwnie.

Jak dla mnie, strzałem w dziesiątkę okazało się to, że autorka nie przepisywała kolejny raz szeregu tych samych rozmów. Dotrzymała słowa i faktycznie stworzyła powieść skupiającą się właśnie na przemyśleniach Coltona. Pomimo tego, że mamy tutaj powielone sceny, nabierają one zupełnie innego, nowego kształtu – pewnej świeżości.  Ażeby zainteresowanie czytelnika nie zmalało, wybrała te najciekawsze, najistotniejsze wydarzenia, w których perspektywa Coltona wręcz prosi się o poznanie. W rezultacie nowa powieść liczy niespełna 200 stron. W sam raz jak na dopełnienie, nie za dużo, by ktoś zaczął się nudzić.

Jako że nie mamy tutaj ciągu akcji znanej z pierwszego tomu trylogii, „Raced. Ścigany uczuciem” nie jest dobrym pomysłem dla tych, którzy nie zaznajomili się z powieścią „Driven. Namiętność silniejsza niż ból”. Dla tych zaś, którzy mają pewne obawy z tym, czy aby na pewno przypomną sobie o czym dana scena poprzednio opowiadała, autorka za każdym razem czyni wstęp. Przywołując pytania czytelniczek i dodając coś od siebie tworzy odpowiedni nastrój i ukierunkowując pokazuje, na co w danym momencie warto zwrócić uwagę. Brawa za pomysł i za wybrnięcie z sytuacji. Jest pod wielkim wrażeniem.

Przekonałam się więc, że moje obawy nie znalazły potwierdzenia. Oczywiście książka nie wywołała u mnie tylu emocji, ile trylogia Driven, jednak pod wieloma względami pozytywnie mnie zaskoczyła i zapewniła mi nie lada rozrywkę podczas drogi odkrywania prawdziwej twarzy głównego bohatera. Powieść polecam więc głównie wielbicielkom Coltona Donavana, tym czytelniczkom, które chciałyby poszerzyć horyzonty swojej wiedzy na temat rodzącej się w pożądaniu miłości.   

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: Septem
ilość stron: 183
data wydania: maj 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Septem.
 

11 komentarzy:

  1. Mnie również zaskoczyło to w jaki sposób Bromberg napisała tą książkę. Uważam, że pomysł z przedstawieniem tylko wyrywkowych fragmentów z perspektywy Coltona było bardzo dobrym posunięciem. ja również nie lubię za bardzo "odgrzewanych kotletów" jednak Raced nie można to takiego typu książek zaliczyć, książka się nie nudzi a czyta się ją z zaciekawieniem, jaki kolejny fragment wybrała autorka. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie taka ksiażka :(

    http://verierra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała ta seria mnie coraz bardziej intryguje - skoro autorce udało się zrobić odgrzewanego kotleta w taki sposób, że to wcale nie jest kotlet, to chyba jest to ostateczny argument, żeby te serie przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Raced o Raced cała trylogia- uwielbiam! Z tą częścią miałam problem, ponieważ nie zachwyciła mnie tak, jak oczekiwałam:) Oczywiście nie jest zła, ale to już było...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poluję na "Driven", aczkolwiek nie jest to moje must read. Słyszałam jedynie, że jest na tyle dobra, by sięgnąć w wolnej chwili i chyba dlatego tak mocno kusi mnie, by się z nią zapoznać :)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsza część serii stoi na półce i niestety nie przywołuje mnie do siebie. Zaczęłam ją czytać kiedyś z braku lepszego zajęcia, ale szybko mnie znudziła. Dlaczego? Bo takich książek już wię wiele naczytałam i mam dość. Powielonuy schemat strasznie mnie zniechęcił i wiedziałam, że nie przebrnę przez jedną książkę, a co dopiero przez całą serię. Kiedyś była moda na wampiry, a teraz jest moda na erotyki pokroju Greya, które koniecznie muszą mieć kontynuację z perspektywy faceta. Książka nie dla mnie. W wolnej chwili wpadnij do mnie :)

    Pozdrawiam
    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To może być interesująca lektura dla tych, którzy z przyjemnością zaczytywali się w tej serii, brzmi interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, tak, powielanie tych samych wątków pisanych innymi oczami bywa niebezpieczny, ale skoro akurat tutaj się to udało to tylko gratulacje dla autorki za dopełnienie z perspektywy bohatera :D

    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się ciekawa. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale teraz będę ją mieć na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jestem przekonana do tej książki. Czytać o tym samym, tylko z innej perspektywy... Nie, to nie dla mnie.

    Obserwuję i pozdrawiam.
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogromnie mam ochotę na całą serię. Czuję, że byłaby dla mnie dobrą serią na wakacje. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń