piątek, 1 lipca 2016

"Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha" - Jessica Sorensen


„ – Widzisz, wciąż istnieje dawna Ella. – Uśmiecha się arogancko, przejeżdżając przez skrzyżowanie. – Potrzebowała tylko małego wypchnięcia z kryjówki.
Zapinam pas, udowadniając, że się myli.
- Nie, nie istnieje. Odeszła na zawsze.
- Próbuj, ile chcesz, ale ja ją ściągnę z powrotem.”

Ta recenzja będzie nieskładna, chaotyczna, pozbawiona ogólnego sensu, który tak usilnie będę starała się Wam przekazać. Skąd to wiem? Ponieważ w obliczu dobrych książek, które czarują słowem, brakuje mi tych własnych . A ta książka, którą chcę Wam dzisiaj przedstawić jest akurat BARDZO dobra. O poszukiwaniach miłości, zaprzepaszczonych szansach, o powracającej przeszłości i wyrzutach sumienia. O życiu, tym potrafiącym przygwoździć do ziemi, bądź wznieść ponad chmury. O tym jest nowa książka Jessiki Sorensen, a ja pozwolę sobie Wam trochę o niej opowiedzieć.

Można byłoby stwierdzić, że Ella May wyjechała na studia chcąc utorować sobie drogę do kariery. Ma przyjaciółkę, obsesję na punkcie porządku i zasłonięte szkicami lustro. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak… Tak naprawdę Ella uciekła. Z dnia na dzień zostawiając za sobą przeszłość przypuszczała, że będzie w stanie się od niej uwolnić. Nadchodzi jednak czas wakacji, a kończące się fundusze zmuszają ją do powrotu do domu. Dziewczyna wie, że przyjdzie jej ponownie spotkać się z kimś, komu nie będzie potrafiła spojrzeć w oczy. Z kimś, komu udało się dotrzeć do najgłębszego miejsca w jej sercu – z Michą Scott’em, który przez osiem długich miesięcy bezskutecznie ją szukał. Czy ich przyjaźń odrodzi się na nowo? Czy jednak tylko o przyjaźń tutaj chodzi?

Ponoć kiedyś lubiła samochody i niebezpieczeństwo. Ponoć miała cięty język, pod powierzchnią którego kryła się ciepła, wrażliwa osoba. My tego nie wiemy, bo nam Ella jawi się jako zupełnie inna osoba, stroniąca od tematów związanych z jej rodziną, nienaganna i zaprzyjaźniona z dziewczyną z wyższych sfer. Kiedy jednak nić zagmatwanego kłębka tajemnic delikatnie się rozwija okazuje się, że bohaterka niesie ze sobą bagaż wspomnień, o których z pewnością nikt z nas nie chciałby rozmawiać. Umysłowo chora matka i ojciec alkoholik to jeszcze nic, bo najgorsze są dręczące ją wyrzuty sumienia, że pewnego dnia przyczyniła się do wielkiej tragedii.

Micha Scott, opiekuńczy, pomocny, lubiący wyzwania i niebezpieczeństwo chłopak, który przez ostatnich osiem miesięcy wygasał, tłumiąc smutki w przelotnych przygodach z dziewczynami. A na brak kandydatek Micha narzekać nie może. Przystojny, nieustępliwy, staje przed ostatnią szansą odratowania uczucia, któremu cały czas wiatr wieje w oczy. Czy jednak można odnaleźć miłość w kobiecie, która tłumi każde jej echo? Czy można pochwycić uczucie, które ktoś spycha w najmroczniejsze zakamarki swojej duszy?

Jessica Sorensen, autorka serii o Callie i Kaydenie, powraca z nową historią, z romantyczną powieścią o ludziach, którym los postanowił przygotować prawdziwy obóz przetrwania. Micha i Ella, tytułowi bohaterowie, ale i naprzemienni narratorzy, to postaci w każdym calu wyjątkowe, takie, do których osobowości nie trzeba było mnie długo przekonywać. Pomimo zerwanych więzi i usilnych prób powstrzymywania kontaktu, wracają na tą samą scenę rozgrywanych wydarzeń, a ich poczynania i wolno stawiane wspólne kroki obserwuje się z największą przyjemnością. Brawo za nich, brawo za żywe dialogi i za sytuacje, w których oczywiście biorą udział, bo za każdym razem, kiedy tych dwoje znajduje się blisko siebie, można wyczuć piękne, pełne namiętności napięcie.

„Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha” to powieść, w którą autorka sprytnie wplotła paletę ludzkich problemów. Natkniemy się tutaj na osobę cierpiącą na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, jest niedostrzegający problemu alkoholik czy rozbita rodzina, w której jeden z rodziców zapomniał o swoim dziecku. Są rany noszone na sercu - te zasklepione i otwarte, malejące ze względu na upływający czas, ale i te, których wyleczyć się nie da. Jest miłość, ta, od której się ucieka, ale i ta cierpliwa, która czeka z pomocną dłonią wierząc w lepsze jutro.

Zdecydowanie mój gatunek, mój temat i moi bohaterowie. Przekonały mnie wiarygodne dialogi - słodkie, uszczypliwe czy miłosne. Jestem marzycielką, więc ta historia podbiła moje serce. Może niekoniecznie przypadnie do gustu czytelnikom stroniącym od romantycznych treści, niemniej jednak jeżeli czytaliście poprzednie książki autorki, ta także powinna znaleźć się w Waszych rękach. Ja jestem na tak. To jest bezsprzecznie ten typ, którego tak natrętnie szukam. Znalazłam i czekam na więcej.  

moja ocena: 5+/6
wydawnictwo: Zysk i S-ka
ilość stron: 294
data wydania: czerwiec 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka. 
 

7 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja. Dobrze się ją czyta.
    Nie słyszałam jeszcze o tej ksiązce,ale moze gdzieś ją upoluję.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka spodobała mi się już w momencie, gdy przeczytałam jej opis po raz pierwszy. Świetna recenzja. Dzięki temu, co napisałaś podoba mi się jeszcze bardziej.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczarowana, ciekawa, poirytowana-taka jestem po twojej recenzji. Oczarowana twoim opisem, ciekawa bohaterów, a poirytowana faktem, że jeszcze nie czytałam tej książki. Moja nieudolna romantyczka już wyje! Koniecznie muszę poznać twórczość autorki. Widzę, że czytasz Crashed. Moja ulubiona seria z Coltonem w tle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi bardzo zachęcająco! Również jestem marzycielką, więc coś czuję, że to pozycja idealna dla mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tej książki nie byłam w stanie się wysłowić :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie znowu, jak mi wpadnie w ręce to chętnie zatopię się w lekturze!

    OdpowiedzUsuń