sobota, 2 lipca 2016

"Crashed. W zderzeniu z miłością" - K. Bromberg (tom III trylogii Driven)


„Nic nas już nie rozdzieli: będziemy tylko my i prześcieradła.”

Jakiś czas temu miałam okazję sięgnąć po pierwszy tom serii Driven. Dość szybko przekonałam się, że mam do czynienia z nieprzeciętną powieścią erotyczną, która oprócz podnoszących temperaturę scen oferuje coś więcej. Z niemałą fascynacją sięgnęłam po drugą część i wreszcie dotarłam do trzeciej, zadając sobie to samo pytanie, które trapi mnie za każdym razem gdy przychodzi mi zmierzyć się z trylogią. Czy autorka będzie w stanie jeszcze czymś mnie zaskoczyć? Ja odpowiedź na to pytanie już znam. Teraz kilka słów na ten temat chciałam skierować do Was.

Colton, po wielu godzinach nieprzytomności, powraca do świata żywych. Wypadek na torze postawił pod wielkim znakiem zapytania wszystko, jego karierę, uczucie oraz istnienie. Czuwająca przy jego łóżku Rylee uświadomiła sobie to, jak bardzo go kocha, wie, że jeżeli by go straciła, umarłaby razem z nim. Jednak w chwili, kiedy tli się nadzieja, pojawiają się kolejne przeszkody. Colton chciałby wrócić na tor, jednak czy jego ukochana zaakceptuje coś, co za każdym razem będzie otwierało niezagojone rany? I kiedy oboje próbują znaleźć wspólną drogę, pośród zamętu, sprzeczności, kompromisów i wewnętrznej walki, pojawia się dziecko – nienarodzone jeszcze maleństwo Coltona, które jednak nie Rylee nosi pod sercem…

Główni bohaterowie, których autorka postanowiła dopuścić do głosu w pierwszoosobowej narracji (z tym, że Rylee ma wyraźnie więcej do powiedzenia), muszą zmierzyć się z przeszkodami mogącymi zmienić wszystko – nawet ich samych. Nie ma chwil na niepotrzebne, błahe kłótnie. Nie ma miejsca na słabości, czy uprzedzenia. Do akcji wkracza prawdziwe życie, to, które nie zna litości. Colton, wyraźnie odczuwając potrzebę towarzystwa swojej ukochanej wie dobitnie, jak nigdy przedtem, że to ona jest mu teraz najbliższa. Pragnąc ją chronić ma na uwadze jednak fakt, że chwilami właśnie on stanowi dla niej największe zagrożenie. Rylee z kolei dojrzewa, wie, że będzie musiała dźwigać na barkach o wiele więcej, aniżeli przedtem. Musi zawalczyć i udowodnić to, jak bardzo bywa niezłomna. Czy jednak wystarczy jej sił?

Po walce z wewnętrznymi demonami, po obraniu właściwych pozycji i celów przychodzą problemy o wiele gorsze – te z zewnątrz, atakując znienacka, niespodziewanie, intensywnie. K. Bromberg sypnęła w trzeciej części garścią pieprzu, zarówno w oczy bohaterów jak i czytelnika. Akcja „Crashed. W zderzeniu z miłością” cały czas pracuje na najwyższych obrotach i jeśli nawet na chwilę wydaje się uśpiona, wkrótce powraca z impetem.

Tytuł powieści okazuje się jak najbardziej adekwatny do treści. Jest miłość i są zderzenia, te rozbijające przedmioty, kaleczące ciała i targające serca. Pojawiają się godziny zwątpienia, minuty wlotów i sekundy upadków, a wszystko razem tworzy wspaniałą, spójną historię, sądząc po gatunku literackim mało ambitną, a jednak w tym wypadku całkiem angażującą i wartościową.

Autorka oczywiście nie zapomniała o scenach miłosnych, o dialogach przepełnionych pożądaniem i namiętnością. Niemniej jednak nie przepchała kart swojej książki ogromną, często odpychającą ilością ognistych scen, przez co w momencie, kiedy dochodzi do zbliżenia bohaterów, czyta się o tym z autentyczną przyjemnością.

Nieraz miewam problemy z recenzowaniem kolejnych tomów serii erotycznych, bo niejednokrotnie bywa tak, że rozwlekła akcja i brak punktów kulminacyjnych pozostawiają uczucie niedosytu czy niezadowolenia. O „Crashed. W zderzeniu z miłością” można byłoby opowiadać naprawdę bardzo długo, więc może zakończę, by nie zdradzić Wam zbyt wiele, a jest co odkrywać.

Wszystkim wielbicielkom literatury erotycznej rekomenduję całą trylogię Driven, która rozpala, angażuje i zaskakuje. Daleko tutaj do nudy czy rutyny, a co więcej, mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią autorka coraz wyraźniej rozwija swoje skrzydła. Chyba nie trzeba więcej mówić. Po prostu – polecam.

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Septem
ilość stron: 504
data wydania: maj 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Septem.
 

5 komentarzy:

  1. teraz tylko zostało Ci przeczytać Raced do kompletu :) cieszę się że tak wysoko oceniasz te książki, bo naprawdę na to zasługują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny raz spotykam się z pozytywną opinią, dlatego propozycję zapisuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ulubiona seria i żadna inna nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia. Arogancki Colton-mój ideał :) Przeczytaj Raced, ale nie nastawiaj się na emocjonalną rozrywkę. Będzie to zlepek wszystkiego z całej trylogii:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam nic do tematyki erotycznej tylko po prostu zdecydowanie rzadko po nią sięgam, ale gdy będę miała ochotę.. to rozejrzę się za tą serią :)

    OdpowiedzUsuń