czwartek, 1 grudnia 2016

"Muza"- Jessie Burton. Zagadka ukryta w obrazie.


Sztuka, jako nieśmiertelny element duszy każdego artysty, zawsze niesie ze sobą jakiś przekaz. Cieszy pięknem łatwo dostrzegalnym przez oko, jednak tylko ci wybitni potrafią pod powierzchnią oczywistej informacji ukryć sprytnie zawoalowaną prawdę. Podobnie bywa w przypadku książek, które przecież mogą napisać wszyscy. Nie każdy autor potrafi jednak stworzyć niepowielony schemat i konstruując wątki skrywać pod nimi tak zaskakujące tajemnice, że odkrywając je kolejno nie w sposób opanować przebiegających ciało dreszczy. Jessie Burton i jej debiutancka powieść „Miniaturzystka” pokazały mi, że od czasu do czasu można natknąć się na takie perełki literatury, które na długo pozostają w pamięci. Takie, które bez dwóch zdań można byłoby nazwać wyjątkowymi. Jednak „Muza”, która niedawno wyszła spod pióra tej autorki, przez pierwszych kilka godzin pozostawiła mnie bez słowa. Dlaczego? I jak tu napisać teraz coś sensownego…

ZARYS FABUŁY:
Lata 60. Anglia. Skromna, aczkolwiek mierząca wysoko Odelle Bastien otrzymuje wymarzoną posadę maszynistki w znanej, londyńskiej galerii sztuki. Porzucając posadę sprzedawczyni w sklepie obuwniczym liczy na to, że wreszcie będzie miała okazję zawalczyć o swój los. Nie ma jednak pojęcia o tym, jak bardzo zmieni się jej życie.

Na przyjęciu weselnym przyjaciółki, Odelle poznaje Lawrie’go, chłopaka, który proponuje jej obejrzenie ulubionego obrazu jego nieżyjącej już niestety matki. Baśniowa aura płótna przedstawiającego nietypową scenę wydaje się emanować niezwykłością. Jednak prawdziwe zaskoczenie wywołuje reakcja przełożonej dziewczyny i eksperta, toteż kiedy dzieło trafia w progi galerii, rozpoczyna się śledztwo tropem intrygującego artysty oraz zagadki sięgającej roku 1936.

Izaak Robles, malująca w ukryciu córka pewnego marszanda, niebezpieczne czasy witające w progach Hiszpanii, miłość, oszustwo i pasja, których owoc pozostał nieśmiertelny. Czy Odelle Bastien dotrze do sedna sekretu? Jaki przekaz niesie ze sobą płótno?

ANALIZUJĄC:
Jessie Burton skonstruowała misternie utkaną, dopracowaną w każdym szczególe, wielowątkową, aczkolwiek przede wszystkim niezwykle absorbującą powieść. Spotykamy się tutaj nie tylko z całą paletą barw i osobowości, ale także pełną tajemnic akcją, która rozgrywana jest na dwóch płaszczyznach czasowych.

Rozpoczynając od historii rozgrywanej w latach 60., czytelnik wkracza w świat Londynu, nie tak idealnego, jak wyobrażała go sobie pochodząca z Trynidadu, czarnoskóra bohaterka Odelle. Ambitna oraz inteligentna ma okazję współpracować z zagadkową, filigranową, jednak sprawiającą wrażenie wpływowej i silnej kobiety Marjorie Quick, która dzierży stanowisko przełożonej w czasach, kiedy płeć piękna zajmuje raczej podrzędne, mało istotne posadki. Klimat tamtych lat, aura tajemnicy, istota sztuki, śledztwo i wątek miłosny. Cudowne połączenie tworzące pędzącą do przodu fabułę, taką, z którą nie łatwo się zatrzymać i którą trudno częstować się małymi porcjami.

Niemniej ciekawie prezentuje się nie do końca bezpieczna Hiszpania, w progi której trafia uciekająca z Wiednia rodzina. Nękana depresją kobieta, kupiec handlujący dziełami sztuki oraz ich wybitnie utalentowana córka, która tworząc swoje dzieła w tajemnicy, dzieli się sekretem wyłącznie z zaufanymi przyjaciółmi.

Nietuzinkowi bohaterowie, kolejne elementy wielkiej układanki, na których odnalezienie trzeba sobie zasłużyć. Historyczne tło, klimat zamierzchłych lat, genialne pióro autorki i sztuka, która w tej książce nabiera wręcz majestatycznego znaczenia. Jessie Burton pokazuje, że potrafi nie tylko zbudować swój własny, niepowielony, niebanalny schemat, ale i zbyć z pantałyku nawet najbardziej doświadczonego wygę. Założę się w ciemno, że świeżo po premierze tej powieści wyszukiwarki internetowe aż czerwieniły się od wystukiwanego klawiszami hasła Rufina i lew. Jestem tego absolutnie pewna, bo autorka stworzyła tak przekonującą historię, że mógłby bić jej brawo sam Brown ze swoim słynnym Kodem. Absolutny majstersztyk. Publikacja, która powinna trafić na półkę każdego szanującego się mola książkowego.

PODSUMOWUJĄC:
Komu polecam? Tym razem wszystkim. Wielbicielom enigmatycznych scenariuszy, nieprzewidywanej akcji, koneserom malarstwa. Wykraczająca poza jeden gatunek, łamiąca powielone schematy. Czysta sztuka w wielowymiarowym tego słowa znaczeniu. Przekonująca, wciągająca, bijąca na łeb na szyję samą Miniaturzystkę, która przecież zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Historia, która podnosi na duchu powątpiewających w to, że literatura potrafi jeszcze zaskoczyć. Tego nie da się opisać. To trzeba przeczytać.


moja ocena: 8+/10
wydawnictwo: Literackie
ilość stron: 477
data wydania: listopad 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie

11 komentarzy:

  1. Wiele dobrego naczytałam się o twórczości tej autorki, ale przyznam szczerze, że nie ciągnie mnie na razie do niej... Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wolę książki, w których akcja dzieje się w teraźniejszości, a lata 60 to raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka rzeczywiście powinna trafić w ręce każdego mola książkowego;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sztuka to nie moja bajka, więc szczerze mówiąc nie wiem czy ta książka by mi się spodobała.
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zauroczona tą książką. W tej twardej oprawie idealnie nadaje się na prezent. Już mam na oku poprzednią książkę autorki, którą muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. I znowu mnie zaintrygowałaś... Wydaje się dobrą książką na prezent :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie zapoznałam się z żadną powieścią Jessie Burton, ale zdecydowanie mam to w planach, bo wszyscy niesamowicie ją polecają ;)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą. Ciekawa i nietuzinkowa lektura, którą warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Waham się, czy wpisać ją na swoją listę książek do przeczytania. Kiedy ostatnio miałam do czynienia z historią na dwóch płaszczyznach czasowych, trochę się męczyłam. Ale przekonuje mnie odrobinę postać Izaaka.
    Pozdrawiam,
    Cleo M. Cullen ze Zniewolone Treścią

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że też Ci się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że dostanę od Mikołaja pod choinkę ;)

    OdpowiedzUsuń