niedziela, 4 grudnia 2016

"Wenecja - Pekin. Być jak Marco Polo..." - Przemysław Osuchowski. 26 tysięcy kilometrów przygody.


„Każda podróż – nawet najkrótsza – jest jak całe człowiecze życie; ma swój początek i swój koniec. A po drodze może się zdarzyć absolutnie wszystko…”

Chociaż Marco Polo urodził się w XIII wieku, jego podróż oraz Jedwabny Szlak inspirują i kuszą po dziś dzień. Jakby zatem mogła wyglądać wyprawa jego śladami? Czy można dotrzeć na koniec świata? Przekonał się o tym Przemysław Osuchowski, obieżyświat, pasjonat, były reportażysta. Organizując Rajd Wenecja – Pekin ruszył naprzeciw wyzwaniu, a czekało na niego 26 tysięcy kilometrów nieprzewidywalnej i pełnej wrażeń przygody. Lubicie książki z odważnymi eskapadami na czele? Zapraszam zatem na recenzję.

O CZYM JEST TA KSIĄŻKA?
Z Wenecji, choć wcale nie tej włoskiej, aż do Pekinu. Wyposażeni w niezbędne przedmioty, sprawne samochody i dobre humory. Uczestnicy Rajdu wyruszyli w naznaczoną pragnieniem poznawania podróż, która nie zawsze wiodła prostymi ścieżkami. Przez Sankt Petersburg, irańską Pustynię Lut, Takla Makan i Góry Tęczowe. Pokonując rygorystyczne kontrole, piaskowe zadymy, kirgiskie labirynty drogowe, a nawet prawdziwe trzęsienie ziemi. Podziwiając wzorzystość materiałów na Wielkim Bazarze Kaszgaru, popijając kumys, witając w progach słynnego klasztoru Szaolin, rywalizując… Gdzie tak naprawdę zakończyła się ta podróż i gdzie tak faktycznie zaczęła?

ANALIZA TREŚCI:
Przemysław Obieżyświat Osuchowski, człowiek, który w drodze spędził w sumie aż 10 lat, częstuje czytelnika szczegółową i w dużej mierze osobistą opowieścią o przeżyciach zebranych podczas niesamowitej wyprawy. Rozpoczynając od pomysłu, kończąc na planach, pozwala nam odkrywać kolejne przebyte etapy, a łącząc wzmianki o napotkanych ludziach, opisy krajobrazów i dorzucając zdjęcia, buduje pełen obraz danych miejsc, w których klimat można się wczuć siedząc tak naprawdę przecież tylko z zapisanymi kartkami w ręku.

To, co absolutnie przekonuje mnie do książek podróżniczych, to umiejętność wyważenia odpowiednich proporcji składających się na interesującą opowieść. Przemysław Osuchowski zdecydowanie trafił w dziesiątkę. Nie skupiając się wyłącznie na doznaniach wzrokowych, nie nużąc oczywistymi informacjami dostępnymi w każdej encyklopedii, autor pokazał co działo się także w jego wnętrzu, uwzględniając własne opinie i zdanie na poszczególne, napotkane tematy. Poprzez aktywne uczestnictwo w zbudowanej przez siebie treści tchnął w nią życie pełne barw, odgłosów, smaków i obrazów.

Sypnął i garścią polityki, wymieszał z zarysem historii danego regionu. W znośnej ilości, tyle, ile było trzeba, by przybliżyć czytelnikowi sytuację danego regionu i podarować mu jego pełen wizerunek. Pan Przemysław jawi się jako człowiek z pasją i wiedzą wymalowaną na twarzy, a jednak jego prosty i bardzo przyjemny styl trafi do wszystkich tych, którzy chcieliby wyruszyć w wielką przygodę, tę prawdziwą, bądź wyznaczoną ścieżkami wyobraźni.

Wydawnictwo zadbało także o estetyczną szatę graficzną, a wyposażona w rozliczne fotografie, twardą oprawę i dobrej jakości papier książka z pewnością przyozdobi biblioteczkę każdego wielbiciela literatury podróżniczej. Znajdziecie tutaj zdjęcia pokazujące majestat przyrody, ludzki dorobek, ale i takie, które wykradły napotkanym obcokrajowcom sekundę ich prywatnego życia. Jest co podziwiać i czym się inspirować.

PODSUMOWANIE:
„Wenecja – Pekin. Być jak Marco Polo…” to interesująca, lekka i przyjemna lektura na letnie dni, kiedy to szukamy motywacyjnego kopa potrzebnego do realizacji własnych marzeń, ale i na zimowe, gdy we wszystkim próbujemy doszukać się słońca. Tutaj z pewnością jest gorąco, chwilami wręcz nie do wytrzymania. Jeżeli więc fascynują Was książki z podróżą na czele, jeżeli kierunek Azja do Was przemawia i chcielibyście wsiąść na pokład pojazdu Przemysława Osuchowskiego, ta publikacja może Was zadowolić. 
moja ocena: 7-/10
wydawnictwo: Edipresse Książki
ilość stron: 256
rok wydania: 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
 

6 komentarzy:

  1. Podróżnicze muszą poczekać, mam już długą listę od Cebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie książki to ja bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat za tego typu książkami nir zbyt przepadam, poza tym mam ochotę na romansidło więc odpuszczam aczkolwiek nie mówię stanowczego nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze powiedziawszy nie czytałam nigdy żadnej ksiązki podróżniczej, wydawały mi się nudne i nieciekawe. Częściej stawiałam na romanse;) Jestem jednak zdziwiona, bo ksiązka, ktorą przedstawilas spodobala mi się i przemowila do mnie na tyle, ze chcialabym ją poznać. Dużym plusem jest to, że autor dorzucił swoje zdanie i swoje przemyslenia. Szata graficzna tez jest bardzo zachęcająca, ogormnie podobaja mi sie piękne i estetyczne ksiazki.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zdecydowanie na tak dla takiej książki podróżniczej ;)

    OdpowiedzUsuń