czwartek, 15 grudnia 2016

"Chiny - nie do wiary!" - Kinga Lityńska. Kraj z tradycją, a może państwo bez kultury?


„Nie jest człowiekiem ten, kto nie wdrapał się na Mur Chiński – Mao Zedong.
Bohaterem zaś staje się ten, kto przeżył podróż koleją chińską podczas Święta Wiosny! – Kinga Lityńska.”

Chiny – kraj z tradycją, a może państwo pozbawione kultury? Zmodernizowane czy wciąż zacofane? Miejsce, w którym obok nowoczesności piętrzą się śmieci, a śmierdzące ulice mają w sobie jakąś magię. Kuszące czy odpychające? Przyjazne, czy wrogie? Jakie tak naprawdę są? W progi egzotycznego państwa wprowadza nas Kinga Lityńska, która w Chinach zdążyła zaobserwować wiele zaskakujących i niecodziennych dla nas zachowań. Chcecie o nich przeczytać? Macie ochotę na wędrówkę poprzez pełne gwaru miasta? Zanim zdecydujecie się (bądź też i nie) sięgnąć po książkę „Chiny - nie do wiary!”, zapoznajcie się wpierw z recenzją.

Z zawodu nauczycielka, z pasji podróżniczka, Kinga Lityńska przemierzyła Koreę Południową, Meksyk, Filipiny, Rosję i Wietnam. W Chinach spędziła aż cztery lata, dotykając codzienności mieszkańców Państwa Środka od każdej strony. Co zatem można spotkać w jej książce? Na pewno nie nudę. Pełna interesujących ciekawostek demaskuje chińskie przyzwyczajenia, a nam pokazuje życie, o którym większość nie ma najmniejszego pojęcia.

KRÓTKO NA TEMAT TREŚCI:
Plujący na prawo i lewo – mężczyźni, kobiety i dzieci. Zabawiani w szkole przez nauczycieli komików. Paradujący w piżamach, rozkoszujący się psim mięsem, pomocni bałaganiarze, którzy czując zapach perfum zatykają nos. Dlaczego mieszkańcy Chin mlaszczą przy jedzeniu? Kim jest dla nich przybyły zza granicy obcokrajowiec – VIPem, a może niechcianym gościem? Jak się ubierają, w co wierzą i co jedzą?

Poprzez największe miasta, niszczoną nowoczesnością wieś, królestwo mnichów, Chińską Gobi i kolorowy od różnych nacji Hongkong. Kosztując kurze łapki, wódkę baijiu i przyrządzaną zgodnie z etykietą herbatę. Napotykając ludzi życzliwych, krzykliwych, zawstydzonych i dziwnych. Kinga Lityńska przybliża nam Chiny, o których nie przeczytamy w encyklopedii czy szkolnym podręczniku. Bo tam, gdzie kończą się oklepane fakty, zaczyna się ta przygoda – pełna wrażeń, w które aż trudno uwierzyć.

ANALIZA:
Zacznę może od tego, że ta książka to jedna z lepszych publikacji podróżniczych, jakie miałam okazję przeczytać. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami. Wywodząca się z Poznania autorka trafiła do Chin nie przebiegając całego kraju sprintem olimpijczyka. Osiadła tam na dłużej, przebywając pośród rodzimych mieszkańców, a nawet ucząc tam w szkole. W jej opowieści znajdziemy więc starannie wyselekcjonowanie wspomnienia, esencję wypływającą z długiej podróży, zaobserwowane zjawiska, które naprawdę są w stanie zaskoczyć. Kinga Lityńska nie zapchała książki ogólnie dostępnymi informacjami, byleby tylko uzupełnić kolejne strony. Tutaj znajdziemy jej osobiste spostrzeżenia, te najpewniejsze, ponieważ wyłapane przez nią samą.

Przytaczane rozmowy, przebyte sytuacje, opis interesujących i często wywołujących sprzeczne emocje miejsc. Od publicznej toalety, po kluby z muzyką karaoke. Szeroki przekrój tematów, starannie wyznaczanych przez kolejne rozdziały sprawia, że ta książka żyje. Zabiera w świat odległych Chin, a czytelnik odbywa swoją własną wyprawę, śladami autorki, która oprowadza tam, gdzie inni podróżnicy nie zaglądają. Przez tę opowieść przebija zaangażowanie Kingi Lityńskiej w to, co robi i odwaga, która pozwoliła jej poznać Chiny także od tej najbardziej niepewnej strony – kuchni. Czyta się z uśmiechem na twarzy, wyczuwają nić sympatii kierowaną w stronę tej niezwykłej Polki.

Książka została wzbogacona zdjęciami przedstawiającymi krajobrazy miast i wsi, ukazującymi orientalne potrawy i codzienne, zwyczajne życie ludzi. I chociaż uważam, że nawet bez nich ta publikacja nie byłaby nudna, dobrze, że są. Otóż w przerwach pomiędzy czytaniem fajnie chwilami nacieszyć oczy bogactwem barw.

PODSUMOWANIE:
Tę publikację polecam więc tym, którzy pragną postawić nogę na chińskiej ziemi, ale i tym, którzy nie mają szansy dotrzeć tam osobiście, a naprawdę by chcieli. Bogactwo wrażeń, nieznanych faktów, obyczajów, przyzwyczajeń oraz szeroki przekrój tematów dają pełen obraz całkiem ciekawego i nieco dziwacznego państwa, którego gospodarka pozostawia swój wyraźny ślad na całym świecie, także i w Polsce. Cóż Wam więcej mogę powiedzieć? Nic oprócz tego, że u boku tej książki na pewno nie będziecie się nudzić.


moja ocena: 7+/10
wydawnictwo: Bernardinum
ilość stron: 302
rok wydania: 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum.
 

7 komentarzy:

  1. Tym razem nie dla mnie :) Ale całkiem nie mówię nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej odpuszczę. Takie książki mnie zdecydowanie nie wciągają ;)

    Pozdrawiam! ♥
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  3. Ktoś, kto spędził w Chinach dłuższy czas na pewno ma coś ciekawego do przekazania, chętnie bym po tę wiedzę sięgnęła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka publikacja zawsze potrzebuje dużego zaangażowania. W tym przypadku autorka poświęciła swój czas, by podzielić się z czytelnikiem dużą dawką wiedzy. Nie ukrywam, ale chętnie przeczytałabym te książkę. Zamówiłam właśnie książkę o życiu w Korei-później przyjdzie czas na Chiny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt, że autorka mieszkała długo w Chinach przekonał mnie najbardziej do sięgnięcia po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Planuję i postawić nogę na chińskiej ziemi i przeczytać :) Tradycyjnie już świetny wybór :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam nie interesuje się tymi sprawami więc raczej odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń