poniedziałek, 14 września 2015

"Wielkie kłamstewka" - Liane Moriarty - PRZEDPREMIEROWO

 
Miewamy książki, które już na wstępie kreują w naszej wyobraźni przewidziany finał. Nieraz więc po zakończeniu czytania mówimy sobie: „A jednak miałem rację”. Czy to dobrze? Zależy. Tymczasem zostawiając ten temat warto rozpatrzyć powieści całkowicie przeciwstawne przedstawionemu opisowi. Mowa tutaj o takich, które zupełnie zaskakują. Bywają takie książki, które dezorientują i nie pozostawiają czytelnika nawet z cieniem jakiegokolwiek pomysłu. Wciągając w wir treści, podsuwając pod nos kolejne strony, nie pozwalają się oderwać, bo nasz umysł, głody wskazówek i wiedzy, pragnie więcej. Z taką wielką zagadką, nieodgadnioną aż do ostatnich słów, miałam okazję się zmierzyć sięgając po powieść autorstwa Liane Moriarty – „Wielkie kłamstewka”. Co sugeruje tytuł? Na czym polega tajemnica tej książki? I co właściwie rozegrało się na jej kartach? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji.

Madeline, czterdziestoletnia kobieta po przejściach, wraz ze swoim partnerem zajmuje się wychowaniem dzieci. Wśród nich znajduje się córeczka z pierwszego małżeństwa, którą przez długi czas musiała opiekować się sama. Chociaż od rozwodu minął już jakiś czas, Madeline wciąż czuje ból na widok męża szczęśliwego u boku nowej kobiety. Pech jednak chce, że jest na nią skazana, wielokrotnie się na nią natykając.
Celeste to bogini piękności nietknięta przez upływ czasu. Przyciągająca spojrzenia spragnionych jej ciała mężczyzn, wiedzie udane życie z dobrze zarabiającym mężem i bliźniakami. Idealny związek, wręcz obrazkowy, wśród innych ludzi mógłby wzbudzać zazdrość. A jednak mało kto wie, że co jakiś czas para ląduje u terapeuty, bo w ich domu dzieje się coś, o czym z pewnością nie chcieliby nikomu powiedzieć.
Jane, samotna matka, cały swój czas poświęca opiece nad synem. Ziggy, oskarżony o napaść na koleżankę, zostaje odrzucony przez grono rówieśników, toteż sytuacja dla niej, jako dla rodzica, wcale nie jest łatwa. Kobieta, tłumacząc się tym, że nie zna ojca swojego dziecka, najwyraźniej kryje jakąś tajemnicę.
Madeline, Celeste, Jane – trzy bohaterki, których łączą nie tylko uczęszczające do szkoły dzieci, ale i przyjaźń. Czy ich życie to tylko starannie zaplanowany teatr, w którym nosi się szczelnie zakrywające prawdę maski? Jak wielkie brzemię kłamstw panie dźwigają na swoich barkach? Czy stając w obliczu niespodziewanego wiru wydarzeń, będą w stanie sobie poradzić?

Tymczasem na jednym z wieczorków integracyjnych dochodzi do morderstwa. Ginie rodzic, a szerokie grono podejrzanych staje pod lupą policji. Kto umiera? Nie wiadomo. O tym będzie dane się przekonać dopiero na samym końcu.

Liane Moriarty - źródło
„Wielkie kłamstewka” to powieść, z którą autorka wkroczyła w progi rodziców dzieci szkolnych. Na przykładzie trzech głównych bohaterek, ale i wielu postaci drugoplanowych, udowodniła to, że każdy z nas zakłada maskę, pod którą ukrywa własne, niewygodne dla reszty sekrety. Jaki jest ich wymiar? To zależy już tylko od nas. Wniosek jest jednak jeden, że nie zawsze to, co wydaje się być piękne, w rzeczywistości takie jest. Jane, dwudziestoczteroletnia samotna matka, przeprowadzając się do nowej miejscowości z pewnością nie pomyślała, że jej synek zostanie oskarżony o napaść na koleżankę. Czy zasłużenie? Jeden incydent wyeliminował go z możliwości udziału w życiu pozaszkolnym rówieśników, wzbudzając oburzenie wśród pozostałych mam, które zabraniały swoim dzieciom się z nim przyjaźnić. Jane znalazła poparcie u Madeline, która jednak zmagała się z inną trudnością, jaką była nowa partnerka byłego męża. To jednak ta, u której wszystko wydawało się najbardziej idealne – Celeste, musi nosić najgrubszą warstwę sztuczności, by ukryć pod spodem prawdziwy obraz swojego własnego życia.

Świat trudnych do podjęcia decyzji, wzajemnych oskarżeń, stojącego pod znakiem zapytania zaufania, nienawiści i przyjaźni. Środowisko podziałów, obłudy i sztuczności. Matki, bezgranicznie ufające swoim dzieciom, walczące o nie jak lwice, często kosztem szczęścia innych rówieśników. I morderstwo – największa enigma tej powieści, bo poznając przebieg toczącego się w tej sprawie śledztwa, wciąż nie mamy pojęcia o tym, który rodzic nie żyje. 

„Ofiary przemocy domowej często wyglądają inaczej, niż się spodziewamy – zaczęła. – A ich historie nie zawsze są tak czarno-białe, jak można by sądzić.”

Autorka ukazała istotę ludzkich problemów, życia, którego idealny obraz staramy się kreować przed tymi będącymi wokół nas. Nieraz to sztuczne szczęście i wymiar tajemnic zaczynają nas przerastać, dokładnie tak, jak było w przypadku życia głównych bohaterek. Problemy rodzinne, poczucie zdrady, poniżenia i odrzucenia – ciężar, z którym w pojedynkę nieraz zbyt trudno sobie poradzić. Czy zatem kłamstwo może być sposobem na życie, garstką iluzyjnego, samodzielnie wykreowanego szczęścia? Jak wielką moc może mieć przyjaźń? Czy jedno, fałszywe oskarżenie może odebrać komuś prawo do radości? Zachęcam do poznania odpowiedzi na te pytania, a znajdziecie je w treści tej nieprzewidywalnej i zawiłej książki.

„Ci, których kochamy, nie przemijają, lecz dzień w dzień siadają obok nas.”

Akcja powieści dzieje się w kilku odstępach czasowych, jednakże takowych nie oddziela zbyt wielki dystans – jest to raczej kwestia kilku miesięcy, czy też tygodni. Dzięki temu czytelnik może dokładniej przyjrzeć się sytuacji, która rozgrywana jest w Sydney, w miejscu, gdzie przyszło mieszkać trzem, powieściowym bohaterkom. Autorka, prócz zwykłej trzecioosobowej narracji, wplata w treść urywki wypowiedzi różnych, drugoplanowych, mniej lub też i bardziej ważnych bohaterów, co daje wgląd do prowadzonego w sprawie morderstwa śledztwa. Poszczególne postaci, udzielając istotnych informacji, momentami skupiają się na błahostkach, potrafiąc nawet rzucać oskarżenia czy wykłócać się w momencie, gdy stoją w obliczu popełnionej zbrodni.

Ciekawa i bliska sercu każdej kobiety kreacja książkowych bohaterek, splot niezwykłych wydarzeń – obejmujących przekrojem problemy rodzinne, szkolne, koleżeńskie czy nawet i prawne oraz nieprzewidywalność i zagadkowość treści to główne z wielu zalet powieści Liane Moriarty. Czyta się ją bardzo szybko, brnąc przez kolejne strony z wymalowanym na twarzy zainteresowaniem, a finalne rozgrywki potrafią zaskoczyć i to jeszcze jak. Książkę polecam wszystkim kobietom, fankom powieści obyczajowych,  bo wśród bohaterek odkryjecie nie tylko Wasze przyjaciółki i wrogów, ale także cząstkę Was samych. 

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ilość stron: 496
data wydania: 22 września 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

10 komentarzy:

  1. Ta książka posiada same elementy, które lubię i cenię. Chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam, ale raczej w dalszej przyszłości. Robię sobie odpoczynek od powieści obyczajowych.

    Pozdrawiam :) Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie. Skoro nie masz ochoty na obyczajówki, to po co się zmuszać ;) Może za jakiś czas znowu nabierzesz chęci. Tak to zwykle bywa ;)

      Usuń
  3. To będziemy zdzierać maski....

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się niezwykle ciekawa, ale jednak na obecną chwilę sobie ją daruję, głównie ze względu na nadrabianie innych zaległości czytelniczych.
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo intryguje mnie ta powieść - uwielbiam takie "zdzieranie masek". Poza tym, warto poznać pierwowzór zanim pojawi się serial :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś obecnie nie mam ochoty na powieść tego typu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że gdybym miała na to czas, to porwałabym się na tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Opis na okładce rodem z najlepszego thrillera, historia, która wciąga od pierwszych stron, detektywistyczny zapęd, który towarzyszy lekturze od początku do końca i nieprawdopodobne rozwiązanie morderstwa! A do tego kilka ważnych kwestii, które autorka zgrabnie wplotła w fabułę. Świetna i zadziwiająco lekka książka :) Niestety po dwóch odcinkach serial okazał się nie dla mnie...
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam serialu, więc nie mam porównania. Ale przyznam szczerze, że z czystej ciekawości obejrzałabym parę odcinków, by móc się na ten temat wypowiedzieć. Pozdrawiam :)

      Usuń