wtorek, 5 kwietnia 2016

"Poza cywilizacją" - Ed Stafford


„Teraz jednak przemknęła mi przez głowę myśl, która bardzo mnie zaniepokoiła: nigdy nie musiałem walczyć o przetrwanie, zaczynając od zera. Wydawałoby się, że musiałem zdawać sobie z tego sprawę, ale kiedy nagle pojąłem, że wszystko będę musiał wymyślić na poczekaniu, ugięły się pode mną nogi.”

Bezludna wyspa, miejsce, gdzie nie dotarła jeszcze cywilizacja, brak dachu nad głową i Ty – bez jedzenia i picia, całkowicie sam. Scenariusz dotąd znany wyłącznie z filmów czy fikcyjnych treści zapisanych na kartach książek. Ale uwaga. Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie to, że coś takiego zdarzyło się naprawdę w XXI wieku! Czy jesteście ciekawi, jak wygląda 60 przepełnionych samotnością dni, podczas których toczy się walka o przetrwanie? Przed Wami nieustraszony i nieprzezwyciężony Ed Stafford oraz jego przygoda życia, w której teraz możecie mu potowarzyszyć.

Ed Stafford to Brytyjczyk, którego trudno byłoby określić banalnym mianem podróżnika. To legenda, bo przecież nie na co dzień ludzie przechodzą pieszo wzdłuż całej Amazonki. Teraz mistrz survivalu  wdrąża w życie kolejny, szalony pomysł. Porzucony na niezamieszkałej wyspie Olorua zamierza spędzić tam 60 dni nie zabierając ze sobą jedzenia, picia i ubrań. W towarzystwie kamer i samego siebie musi przebudować swoją codzienność i stawić czoła wyzwaniu, do którego nie są w stanie przygotować żadne szkolenia. Mając za przyjaciela jedynie naturę, uczy się współpracy, bo odtąd od jej kaprysów będzie zależało jego życie. Czy Ed ukończy zadanie? Czy wyjdzie z tej walki zwycięsko? Dzięki książce „Poza cywilizacją” macie okazję stanąć u jego boku i sprawdzić, jak wygląda każdy kolejny dzień w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc.

Poszcząc przez jedną dobę czujemy dyskomfort i podenerwowanie, a jednak wiemy, że na wyciągnięcie ręki mamy jedzenie, które może ukoić nasz głód. Jak zatem funkcjonuje człowiek, który nie znając otoczenia, nie mając urządzeń i narzędzi, by się posilić, musi zapolować? Idąc dalej tym samym tropem, co musi czuć, kiedy wycieńczony i zrezygnowany zdobywa cenne mięso? Czy trzeba walczyć o każdą kroplę wody mając wokół siebie jej morze? Ed Stafford, mężczyzna wręcz szalony, mierzy się z wizją, która dla wielu mogłaby okazać się największym koszmarem. Dobrowolnie i świadomie pozbywa się wszystkich dóbr i wraca na łono natury, gdzie każdy moment okaże się dla niego życiową lekcją. To jednak nie brak posiłku, ubrań czy wygód stają się największą przeszkodą, a samotność. Bo nie mając wokół siebie nikogo przekonuje się o tym i udowadnia, jak wielkie znaczenie ma dla nas drugi człowiek.

Dogłębna, szczegółowa i pełna emocji relacja, zapisana na kartach książki, zabiera czytelnika w głąb czystej dziczy, gdzie człowiek przekonuje się o swojej kruchości, ale i drzemiących we wnętrzu potężnych pokładach woli walki. W książce „Poza cywilizacją” Ed obnaża się przed nami z każdej przeżytej na wyspie chwili. Nie kamufluje, nie koloruje, wspomina o własnych słabościach, ogarniającym go szaleństwie, ale i o momentach triumfu, kiedy to z pozoru błaha rzecz dawała mu zbawienną nadzieję. Prezentując tok myślenia, unaoczniając błędy i zwycięstwa tworzy czytelnikowi własne miejsce na bezludnej Olorui, a my uczestniczymy w każdej kolejnej frustracji, wybuchu radości i tym samym powoli brniemy do wielkiej i zacnej mety.

Rzeczowy, męski język, momentami refleksyjny, nieraz przepełniony humorem, nie stroni od mało estetycznych słów. Od czasu do czasu pojawiają się niecenzuralne wypowiedzi, które, według mnie, budują w książce prawdziwy klimat przetrwania i bez nich przygoda Eda nie byłaby w pełni odzwierciedlona i wiarygodna. Mam wrażenie, że „Poza cywilizacją” wciąga o wiele bardziej aniżeli poprzednia publikacja autora pt. „Wyprawa wzdłuż Amazonki”. Teraz jest o wiele zabawniej, wnikliwiej i ciekawiej, a wyważona proporcja opisu tego, co działo się na zewnątrz i w głowie mężczyzny, daje jeden spójny obraz, który chce się oglądać i o którym chce się czytać.

Ed Stafford nie jest mi znany od dziś. Jego nagrywaną z pobytu na bezludnej wyspie relację oglądałam z zapartym tchem i uśmiechem na twarzy już jakiś czas temu. Byłam więc ogromnie ciekawa, czy tę umiejętność przyciągnięcia uwagi odbiorcy wystąpieniem przed kamerą przeniósł na karty papieru. Teraz już wiem, że doskonale sobie z tym poradził.

Prawdziwy, zdolny, ponadprzeciętny, ale i mający swoje słabości, do których potrafi się przyznać – Ed Stafford zaprasza Was w podróż, w której jednak nie będziecie samotnymi wędrowcami. Z chęcią zostanie Waszym przewodnikiem pokazując Wam życie, którego nie znacie. „Poza cywilizacją” to raczej niecodzienna, a jednak pełna pasji i przekazu publikacja. Polecę ją wszystkim fanom survivalu, wielbicielom wielkich przygód oraz tym, którzy szukają i potrzebują solidnego, motywacyjnego kopa.

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Vesper
ilość stron: 360 + 8 stron zdjęć
data wydania: marzec 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper. 
 

11 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś ta pozycja. Zazwyczaj nie jest toncos co mnie interesuje ale bardzo chętnie sięgnęłabym po ta ksiazke.
    Rewelacyjna recenzja
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za nic w świecie nie chciałabym spędzić 60 dni samotnie, nie mówiąc o spędzeniu ich w taki sposób. Jednak autor książki w pewien sposób zaimponował mi tym, że zrobił to bo chciał to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że jednego dnia nie wytrzymałabym bez moich bliskich. A co dopiero 60 dni. To naprawdę wielki wyczyn.

      Usuń
  3. Zaintrygowałaś mnie. Chętnie przeczytałabym tę książkę. Jestem ciekawa jak udało się autorowi przeżyć 60 dni w takich warunkach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy sięgnę po książkę. Survivale wole oglądać w TV, a jest kilka programów tego typu. Polecam "Nagi instynkt".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam okazję nieraz oglądać wspominany przez Ciebie "Nagi instynkt". Naprawdę podziwiam tych ludzi za odwagę.

      Usuń
  5. Nigdy nie byłam jakąś specjalną fanką survivali, jednak zawsze warto spróbować. Choćby po to by uhonorować trud autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem, jakie wrażenia u mnie pozostawiła by ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i również książka podobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To ten typ książek, jaki lubię najbardziej, więc z przyjemnością przeczytam w wolnym czasie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i podziwiam Eda za to, że potrafi przetrwać w tak odludnych miejscach.

    OdpowiedzUsuń