środa, 20 kwietnia 2016

"Tylko ty" - Federico Moccia - PRZEDPREMIEROWO


„Co zostaje, kiedy miłość się kończy? Wspomnienia, z początku piękne, świeże, wyraźne, potem coraz bardziej bolesne, jak kawałki ostrego szkła. Z czasem się zacierają i sami nie wiemy, czy to dobrze, czy źle, że mogą zniknąć na zawsze.”

Miłość nie zna żadnych granic, bo prezentując szczere oblicze jest w stanie przenosić góry. Nie straszne jej podziały, różnice i nie straszny dystans, a o tym przekonuje samego siebie, jak i czytelnika, bohater książki Federico Moccii – „Tylko ty”. Czy macie ochotę na poszukiwanie miłości u boku Włocha stąpającego po naszych rodzimych ziemiach? Czy wszystkie drogi faktycznie prowadzą tylko do Rzymu? A może i do Warszawy? Zapraszam Was zapoznania się z przedpremierową recenzją nowej książki pisarza, którego powieści sprzedane w Polsce sięgają trzystu tysięcy sztuk!

Nicco, młody mieszkaniec Italii, jest pewien tylko jednego. Poznanie Ani było dla niego czymś więcej, aniżeli tylko zwykłą, przejściową przygodą i nie zamierza na niej poprzestać. Zdeterminowany i wiedziony sercem pragnie wyruszyć na poszukiwanie tej, która zawładnęła jego umysłem. A otrzymany adres prowadzi go do Polski, bo właśnie tam mieszka dziewczyna, z którą tęskno spotyka się tylko w pięknych snach. U boku najlepszego przyjaciela, Grubego, pozostawiając swojskie klimaty trafia do Warszawy. Niestety szybko okazuje się, że docierając pod wskazany adres nie zastaje żadnej Ani. Istnieje jednak coś takiego jak przeznaczenie, bo jeżeli ktoś bardzo kogoś kocha, los potrafi to docenić. Natrafiając na baner reklamowy z widniejącym na nim wizerunkiem ukochanej, Nicco dowiaduje się, że ulokował swoje uczucia w modelce i to w dodatku całkiem popularnej. Czy ją odnajdzie i czy Ania będzie marzyła o tym, o czym marzy on?

 Niektóre miłosne przygody ograniczają się do kilku spotkań, pozostających w pamięci epizodów, które jednak nijak wpływają na przyszłość człowieka. W przypadku Nicco, bohatera książki „Tylko ty” jest zupełnie inaczej. Poznanie Ani i upojnie spędzone chwile pod skrzydłami rzymskiego miasta nie potrafią zniknąć z jego umysłu. Stąd, pragnąc zawalczyć o własne szczęście, mężczyzna odwiedza nieznany mu kraj, gdzie może spodziewać się wszystkiego, ale może czekać na niego także jedno, wielkie i przykre rozczarowanie. Nękany wspomnieniami wielu porażek Nicco jawi się jako bohater wrażliwy, ale i odważny zarazem. Nie każdy przecież byłby w stanie pokonać tak wielki dystans tylko po to, by jeszcze raz zakosztować uczucia i przekonać się o jego prawdziwości. Na pierwszy plan, co jakiś czas, wkracza jednak jeszcze jedna postać, której obecność w tej książce niejednokrotnie staje się mocno odczuwalna. Gruby, serdeczny i życzliwy przyjaciel Nicco, nie na marne towarzyszy mu w tej podróży. I jego czeka bowiem całkiem zaskakująca przygoda.

„W miłości nie ma reguł – zauważam. – Chcesz robić to, czego pragniesz, czujesz namiętność, która pali cię od środka, i zapominasz o całym bożym świecie, na nikogo się nie oglądasz, chcesz tej drugiej osoby, i koniec. Miłość jest czerwona, mój drogi, czerwona jak ogień…”

Warszawa, Kraków, Zakopane. U boku tej powieści wkraczamy w progi swojskiego dla nas, aczkolwiek egzotycznego dla autora świata, który całkiem dobrze poradził sobie z kreacją wizerunku naszego kraju. Pojawiły się wzmianki o istotnych miejscach, pomnikach - były i pierogi, a sami Polacy zostali ukazani w bardzo pozytywnym świetle. Na szczęście! Miałam wrażenie, że Federico Moccia musiał kiedyś odwiedzić nasz kraj, chyba że tak umiejętnie potrafi korzystać z informacji zamieszczonych w sieci. Dla mnie bynajmniej poznawanie naszego państwa z perspektywy obcokrajowca okazało się całkiem przyjemnym doświadczeniem. Chociaż wspomnę, że przyrównanie Warszawy do Nowego Jorku wydawało mi się odrobinę zabawne. Ale przecież nie będę się czepiać tego, co może działać na korzyść naszej stolicy.

„Tylko ty” to nie tyle powieść o miłości, ile o pogoni za jej zapachem. Autor nie postawił na rychłe spotkanie i ociekające słodyczą wyznania, bo zbudował akcję na nieustannej wędrówce obrazującej to, jak wiele zakochany człowiek jest w stanie zrobić dla tej drugiej osoby. Ważne tylko, by został potem za to doceniony. Pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, liczne improwizacje, Nicco staje nawet na granicy porażki, a jednak trzeba pamiętać o tym iż determinacja zwycięża i wszystko wskazuje na to, że obu mężczyznom będzie się ona opłacać.

Pomysł na wykonanie takiej książki okazał się naprawdę trafiony. Jednak pomimo doświadczenia i warsztatu Federica Moccii zabrakło mi tutaj dopracowania postaci. Tak naprawdę do teraz nie byłabym w stanie opisać jaki tak naprawdę jest Nicco czy jaka z charakteru jest nasza polska Ania. To zaś odrobinę ciąży zwłaszcza kiedy chce się zbudować w głowie całkowity obraz tak niebanalnej i niezwykłej sytuacji.

Nowa powieść autora rewelacyjnej historii „Trzy metry nad niebem” to lekka, przyjemna, pozytywna i nieobciążająca umysłu książka doskonała na wiosenne czy letnie dni. Liźniecie tutaj kultury Włoch i potowarzyszycie mieszkańcom tego kraju w wędrówce po Polsce, szukając wraz z nimi miłości. Przekonacie się o tym, że pomimo granic i różnic kulturowych, w każdym zakątku świata kocha się tak samo i że uczucie może być jeszcze piękniejsze, kiedy człowiek otrzymuje je po długim i zaciętym boju. Chociaż książka nie wywołała u mnie wszechogarniającego zachwytu i być może nie będę o niej pamiętać za rok, poprawiła mi humor i okazała się miłym przerywnikiem pomiędzy „ciężkimi” lekturami skłaniającymi do głębokich refleksji. Jeżeli więc macie ochotę na coś niezobowiązującego i odprężającego, Federico Moccia i jego „Tylko ty” mogą trafić w Wasze gusta.

moja ocena: 4/6
wydawnictwo: Muza SA
ilość stron: 315
premiera: 27 kwietnia 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza SA.
 

8 komentarzy:

  1. Jej ale się głośno zrobiło o tej książce. Ta autorka bardzo fajnie pisze. :) W ogóle zaskakuje mnie, że akcja toczy się właśnie w Polsce, to miłe zaskoczenie. Postaram się sięgnąć, po tą powieść. :)
    Lost in books
    (blog znajduje się pod nowym adresem, bardzo bym cię prosiła o zrobienie aktualizacji w obserwatorach, usuń a następnie proszę dodaj jeszcze raz, z góry dziękuję.)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Trzy metry nad niebem" zaczęłam już jakiś czas temu, ale cały czas brakuje mi weny, by ją dokończyć. Zapowiada się jednak na tyle ciekawie, że pewnie niedługo będę musiała znaleźć na nią chwilę czasu :)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że to jest część 2 jakiejś serii, więc wypadałoby zacząć od 1.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię czasem sięgać po takie lżejsze powieści dla relaksu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm....być może sięgnęłabym po nią, ale troszkę po Twojej recenzji emocje opadły. Chyba poświęcę czas, na jakieś trafniejsze pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Głośno o tej książce, jak będę mieć ochotę na coś lekkiego to być może siegne. Nawet jeśli też nie zapadnie w pamięć na dłużej, to skoro poprawia humor to czemu nie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja najbardziej lubię Grubego, totalnie zakręcony człowiek:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam kiedyś jakąś książkę tego auora (chyba Amore 14) i tak bardzo mi się nie spodobała... teraz mam uraz i w ogóle nie mam ochoty na pozycje od tego pana ;)

    OdpowiedzUsuń