poniedziałek, 18 kwietnia 2016

"Zanim zasnę" - S.J. Watson


„Obca sypialnia. Nieznajoma. Nie wiem, gdzie jestem, skąd się tu wzięłam […]
Podnoszę wzrok i spoglądam w lustro. Twarz, na którą patrzę, nie należy do mnie.”

Idąc spać często myślimy o następnym dniu. O tym, jak go rozpoczniemy i jak potoczy się jego bieg. Planujemy, analizujemy, ale i uspokajamy się próbując czerpać radość z zasłużonego odpoczynku. Co jednak powiecie na sytuację, kiedy to przyszłoby się Wam obudzić z niezapisanym informacjami umysłem? Z czystą kartą pamięci, która odebrałaby Wam możliwość normalnego życia? Czy słyszeliście kiedyś o amnezji zabierającej ludziom tożsamość? Czy można funkcjonować opierając rzeczywistość o słowa najbliższych? Czy jesteście ciekawi takiego scenariusza? Zapraszam do zapoznania się z recenzją nietuzinkowego debiutu S.J. Watsona – „Zanim zasnę”.

Christine wstaje z łóżka nie mając pojęcia kim jest mężczyzna leżący obok. Nieco późnej przeżywa szok nie rozpoznając siebie w lustrze i kolejny, kiedy to dowiaduje się, że od dawien dawna tkwi w związku małżeńskim, a osoba z którą spała, to jej mąż – Ben. Tak wygląda każdy kolejny poranek. Dlaczego? Kobieta cierpi na bardzo rzadki rodzaj amnezji, która stała się jej nierozłącznym towarzyszem tuż po tragicznym wypadku. Cierpliwy i wyrozumiały ukochany codziennie streszcza jej historię przeszłości po to, by ich związek chociaż w minimalnym stopniu przypominał normalne życie.

Za namową lekarza neurologa Christine prowadzi pamiętnik, w którym zapisuje wszystkie cenne informacje pomagające jej poskładać w całość rozsypaną i uzależnioną od partnera rzeczywistość. Jednak pewnego dnia odkrywa na jego kartach własnoręcznie zanotowaną, niepokojącą wzmiankę o tym, że nie powinna ufać własnemu mężowi. Analizowane fakty pokazują, iż osoba z którą mieszka pod jednym dachem, nie zawsze mówi jej prawdę. Rozpoczyna się walka o przyszłość i sprawiedliwość, a Christine odkryje coś, co naprawdę wprawi w osłupienie.

Główna bohaterka, Christine, to jedna z bardziej tajemniczych postaci literatury światowej. Niekoniecznie ze względu na zagadkową aurę, którą sama tworzy, ale poprzez sytuację odbierającą możliwość całkowitego jej poznania. Najciekawsze jednak okazuje się to, że jej osobowość jest enigmą nie tylko dla czytelnika, ale także dla niej samej. A wszystko poprzez wypadek, który wywołał zanik pamięci uniemożliwiający jej normalne życie. I mogłoby się wydawać, że w tym całym nieszczęściu bohaterka odnalazła potwierdzenie szczerego uczucia męża. Na scenę wkracza bowiem opiekuńczy Ben, który pomimo trudności wciąż tkwi przy jej boku. Jednak i on niesie ze sobą mgłę niejasności, a ta mąci i zniekształca obraz nie pozwalając przewidzieć tego co jest prawdą, co kłamstwem i dokąd to wszystko zmierza.

Teraźniejszość, zapiski pamiętnika i rzadko powracające migawki z przeszłości – akcja powieści to mieszanka, która doskonale odzwierciedla elementy składające się na życie głównej bohaterki. Każdy z nas ma poukładany rytm dnia i bagaż wspomnień. Christine nie ma nic, prócz zapisanych kart, mało precyzyjnych opowieści męża, opustoszałego umysłu oraz terapeuty, którego obecność w tej książce okaże się niezwykle istotna.

S.J. Watson wprowadza czytelnika w krąg skomplikowanej akcji, w której przez cały czas brakuje elementów potrzebnych do ułożenia pełnego obrazu. Są jednak za to dodatkowe części, fragmenty, które mogłyby pasować, a jednak okazują się fałszywe, nietrafnie podrobione tak, jak gdyby próbowano oszukać przeznaczenie. „Zanim zasnę” to thriller, oryginalny, niebanalny i pozytywnie zagmatwany, a co zaskakujące, jego przeważająca część rozgrywana jest w murach jednego domu. Czy może wydarzyć się coś interesującego pomiędzy ścianami jednego budynku? Ano może, bo ta powieść to raczej podróż po ludzkim umyśle, równie niebezpieczna jak ta odbywana w mrocznych uliczkach, w których może czaić się zło. Tutaj największym wrogiem okazuje się niewiedza, ale i wiedza fałszywa, ta, która nieraz potrafi okaleczyć o wiele mocniej, aniżeli wbite w ciało ostrze.

Autor tej książki bardzo umiejętnie pociągnął czytelnika wykreowaną przez siebie ścieżką, którą naprawdę przez cały czas chce się iść dalej. Podarował odbiorcy niepewność, frustrację i lęk przeżywane przez główną bohaterkę.  Udzielił mi się klimat domu, który przestał pełnić rolę oazy spokoju, a niezapisany umysł bohaterki pozwolił mi uświadomić sobie to, jak ważnym elementem naszego życia są wspomnienia, nawet te, których szybko chcielibyśmy się pozbyć. Na pozór mało interesujące miejsce akcji i brak krwawych ofiar okazały się całkiem dobrym pomysłem, który jednak bez towarzystwa poprawnego stylu byłby marną i mało wpływową cząstką. Tutaj wszystko bardzo doskonale się uzupełniało. Malutki minus za to, że udało mi się pewne rzeczy przewidzieć, niemniej jednak i tak zaliczam finał tej historii jako bardzo udany.

Warto wspomnieć o tym, że potwierdzeniem kunsztu owej historii jest ekranizacja książki z Nicole Kidman w roli głównej. Z chęcią przekonam się o tym, czy film jest tak dobry, jak powieść, chociaż w większości przypadków mam wrażenie, że kamera nie potrafi wyrazić tego, co słowo pisane. Was zaś, jeżeli lubicie nieschematyczne thrillery, tajemniczych bohaterów i frustrujące zagadki, zachęcam do sięgnięcia po „Zanim zasnę”.

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: Sonia Draga
oryginalny tytuł: Before I Go to Sleep
gatunek: thriller
ilość stron: 407
data wydania: kwiecień 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.
 Znalezione obrazy dla zapytania sonia draga

10 komentarzy:

  1. Ten thriller to coś dla mnie. Bohaterka bez pamięci i ten dziennik w którym napisała, żeby nie ufać mężowi... Czytalabym ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym przeczytała tę książkę. Podoba mi się to, że główna bohaterka jest dosyć tajemnicza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam książkę o podobnej fabule. Tę też mogłabym przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak "50 pierwszych randek", tylko z dreszczykiem emocji, otóż myślę, że warto się za nią zabrać. Recenzja jak najbardziej mnie zachęca, a do tego to ciekawy przypadek medyczny. Jak napisałaś we wstępie, gdybym miała sobie zadać te nurtujące pytania, mogłabym nieco ześwirować. A z drugiej strony, każdy dzień staje się możliwością zaczynania od nowa, szkoda tylko, że nagle wyłączają prąd i tekstu nie można zapisać. Sceny uciekają i tak non stop. Oj ciężka próba dla człowieka. Smaczna pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem trafne skojarzenie. Tyle, że we wspomnianym filmie jest chwilami śmiesznie i romantycznie, a tutaj wprost odwrotnie. Książka naprawdę potrafi zrobić wrażenie. Chyba wolałabym umrzeć niż żyć tak, jak główna bohaterka. Chociaż - nie chcąc spojlerować - podpowiem, że pojawi się dla niej nadzieja.

      Usuń
  5. Świetna książka, przeczytałam ją rok temu i do dzisiaj nie potrafię tej historii wyrzucić z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę zarówno na książkę jak i film :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wątek amnezji zawsze mnie intryguje, a najciekawsze dla mnie jest to, jak bohater odkryje prawdę o sobie samym...

    OdpowiedzUsuń