piątek, 15 kwietnia 2016

"Wioska morderców" - Elisabeth Herrmann


„Rozpisane na wiele głosów ujadanie i wycie rosło z każdą chwilą. Obejmowało stopniowo całą wieś jak pożar. Przypominało wiadomość, którą jeden pies przekazuje drugiemu, prastarą pieśń o strachu i trwodze. Musiało się stać coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć.”

Człowiek idąc przez życie powinien mieć szeroko otwarte oczy. Na każdym kroku bowiem może czaić się ukryte zło. Czasami jego twarze znajdujemy  w miejscach oczywistych, bywa jednak i tak, że szokuje nas ono swoją obecnością pozostawiając ze strachem wymalowanym na twarzy i brakiem zrozumienia. Rąbka tajemnicy jednego z jego oblicz uchyla nam niemiecka pisarka, która częstuje zachłannych wrażeń czytelników swoim mocnym debiutem. Przed Wami „Wioska morderców” oraz przygoda usłana makabrą i lękiem.

W niemieckim ogrodzie zoologicznym, przechadzające się obok klatek, nieświadome powagi sytuacji dzieci stają się świadkami strasznej sceny. Zauważają, że tuż przy świnkach pekari znajduje się ludzka ręka, którą zwierzęta próbują się posilić. Wezwana na miejsce policja rusza tropem stawianej pod znakiem zapytania poszlaki, a jednak funkcjonariusze szybko docierają do reszty zwłok. Faktycznie ktoś podrzucił do klatki ciało mężczyzny. Pytanie tylko, kto? W sprawę angażuje się młoda i ambitna posterunkowa Sanela Beara, która wbrew wydanym rozkazom, pchnięta intuicją dokonuje wywiadu środowiskowego. Ten zaś kończy się dla niej pobytem w szpitalu, ale nie tylko. W ręce policji trafia pracownica ZOO, Charlie Rubin, która przyznaje się do dokonanego morderstwa.

I wszystko zwieńczone zostałoby sukcesem, gdyby nie fakt, że Charlie okazuje się dla specjalistów zagadką skrywającą jakieś bliżej nieokreślone tajemnice. Traumy mające swoje początki w latach dzieciństwa podpowiadają profesorowi Brockowi i psychologowi Saalerowi, że warto bliżej przyjrzeć się otoczeniu, w którym morderczyni dorastała. A ścieżki prowadzą ich do opustoszałej wioski, do dziwnego miejsca, w którym pośród kobiet i ujadających psów brakuje tylko… mężczyzn.

Każdy thriller czy też kryminał prowadzi do rozwiązania jakieś zagadki. Zazwyczaj na pierwszym planie staje jednak ścigany morderca, ukrywający się pośród tłumów bądź czyhający w ciemnościach. W tym wypadku winowajca pokazuje swoje oblicze już na samym wstępie. Cóż to więc za fabuła – można byłoby pomyśleć, a jednak niech nie zmyli Was ta pozorna jasność sytuacji, ponieważ to dopiero początek bardzo zawiłej drogi. Jak okrutnym trzeba być człowiekiem by zabić i do tego dopuścić się zbezczeszczenia zwłok? Skąd wywodzi się Charlie i dlaczego przeszłość wywarła na niej tak wielkie, okrutne piętno? Jak potężny mrok skrywa wioska, w której przyszło jej dorastać i do czego doszło na jej terenie?

Zaskakujący bieg wydarzeń sprawia, że zdeterminowanej i nieobawiającej się konsekwencji policjantce Saneli ledwo udaje się przeżyć. Przekorny los na jakiś czas odbiera jej możliwość kontynuowania śledztwa, ale pozwala na to, by odegrała w nim jedną z ważniejszych ról. Do gry wkraczają jednak profesor Gabriel Brock oraz psycholog Jeremy Saaler, którzy nie mają nawet najmniejszego pojęcia w jak niebezpiecznym i zagadkowym terenie przyjdzie im pracować. Zapisane w psychice morderczyni traumy prowadzą ich do wioski, w której stykają się z co najmniej dziwaczną sytuacją. Dlaczego zastają opustoszałe domy i czemu owej miejscowości nie zasiedlają mężczyźni?

„– Dlaczego go pani zabiła? Milczenie. Wydawało się, że czas zatrzymał się w miejscu. Wcześniej mimo wielogodzinnych przesłuchań Rubin na to pytanie nie odpowiedziała. W końcu oderwała wzrok od różańca. – Ktoś musiał to zrobić.”

 źródło
Nietuzinkowa fabuła, która nurtuje, absorbuje i wybiega poza utarte schematy tego gatunku. Wyraziste sylwetki bohaterów, ich psychologiczne portrety oraz niewątpliwie wywołujący strach klimat, który pobudza umysł czytelnika do pracy na najwyższych obrotach. „Wioska morderców” to thriller przeradzający się w pełnowymiarowy horror, ale i niejako powieść psychologiczna, ponieważ motywy działania oraz sposób myślenia bohaterów okazują się tutaj jednym z najistotniejszych i najbardziej zagadkowych elementów. Elisabeth Herrmann popisała się wyobraźnią, umiejętnością dopracowania rozpoczętych wątków, świetną kreacją bohaterów, ale i przystępnym stylem. Wiarygodne dialogi i zrównoważona ilość opisów, wszystko tutaj nijak ma się do nieudolnego debiutu. Momentami naprawdę miałam wrażenie, że czytam książkę, która wyszła spod pióra doświadczonej autorki. Niemiecka pisarka rozbudziła więc mój literacki głód i zawiesiła poprzeczkę wysoko. Chętnie sięgnę po więcej, tym razem mając już świadomość tego, czego mogę się spodziewać. A będę spodziewać się najlepszego.

Książkę polecam wszystkim wielbicielom mocnych tonów, tym, którzy mają już dość Kinga czy Mastertona i chcieliby zajrzeć do kufra świeżych pomysłów. Elisabeth Herrmann z rozmachem wkracza na polski rynek i oby jej zapał nigdy nie zgasł. Lubicie zagadki pomagające przekroczyć progi zła? Szukacie czegoś, co każe Wam po zmroku oglądać się za siebie? Możecie to dostać więc szczerze zachęcam do przygody u boku tej powieści.

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ilość stron: 552
data wydania: kwiecień 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.
 Znalezione obrazy dla zapytania prószyński i s-ka

8 komentarzy:

  1. Chyba na razie podziękuję :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka zaczyna mnie coraz bardziej intrygować, ponieważ z różnymi opiniami na jej temat się spotkałam. Teraz chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już mam zamówioną i czekam z niecierpliwością na przesyłkę :) Tym bardziej, że książka zajęła drugie miejsce w moim cotygodniowym zestawieniu "Hitów i kitów blogosfery". Nie można przegapić takiej powieści!
    (okonakulture.pl)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten pełnowymiarowy horror mnie trochę zniechęca, ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kinga i Mastertona nie czytam, ale chętnie poznam pióro pani Elisabeth.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka przyciągnęła mnie swoją okładką, a rzadko się to zdarza. Kiedy przeczytałam opis, wiedziałam, że kiedyś muszę ją przeczytać. A po Twojej recenzji już wiem, że to "kiedyś" będzie bardzo blisko. Narobiłaś mi ogromnej chęci na zapoznanie się z tą powieścią, wydaje się niezwykła. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow na początku chciałam krzyczeć: będzie moja, ale chyba zrobiłam się wrażliwcem i zwyczajnie się stracham. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa propozycja! Muszę koniecznie sięgnąć po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń