niedziela, 10 kwietnia 2016

"Szklane dzieci" - Kristina Ohlsson


Serce Billie waliło tak mocno, jakby miało pęknąć, kiedy nachyliła się nad gazetką i odczytała nagryzmolone dziecięcą ręką słowa: „Wynoście się!”

Każdy stary dom skrywa jakąś mniej czy też i bardziej interesującą historię. Ludzkie radości, oczekiwania, ale i tragedie zaklęte w czterech ścianach zawsze pozostawiają po sobie jakiś niewidoczny ślad, tworząc budowli duszę. Czasami lubimy posłuchać opowieści o chatkach, w których wnętrzu dzieją się rzeczy niewyjaśnione. Tajemnicze odgłosy, przesuwające się przedmioty czy uczucie, że kiedy wszyscy śpią, ktoś nieproszony odwiedza poszczególne pokoje. Co jednak byście powiedzieli na to, by w takim domu zamieszkać? Wprowadzając się do starej budowli nigdy nie możemy być pewni tego, czy aby kiedyś w jej murach nie rozegrała się jakaś pozostawiająca po sobie piętno klątwy katastrofa. I właśnie z takim wyzwaniem przychodzi się zmierzyć bohaterce książki „Szklane dzieci” skierowanej dla młodzieży. Czego dziewczyna doświadczy?

W życiu dwunastoletniej Billie szykują się wielkie zmiany. Otóż wraz ze swoją mamą przeprowadza się do małej mieściny Ahus, tęskniąc za przeszłością. Dziewczynka nie ma jednak pojęcia, jak wiele wrażeń szykuje dla niej nowy dom. Witając w progach starej budowli odkrywa, że oprócz mebli i pozostawionych książek mury skrywają jeszcze coś. Coś, co z pewnością zaczyna zakłócać jej spokój.  I o ile odgłosy stukania da się przypisać ptakom, o tyle poruszającej się lampie z pewnością nie da się tak łatwo znaleźć logicznego wytłumaczenia. A to dopiero początek tej przygody. Billie dowiaduje się, że zamieszkała w domu słynącym z niezbyt chlubnej opinii i szokującej historii.

Nastoletnia bohaterka potrafi głośno wyrazić swoje zdanie. A takowe brzmi wyraźnie – Billie chce wrócić tam, skąd przyszła. Lecz chociaż jej opinia znacznie różni się od tej, którą formułuje matka i jako dwunastolatka nie może o sobie decydować, dociekliwość wynikająca z faktu bycia dzieckiem i ta ciekawość popychająca ją do przodu prowadzą ją naprawdę daleko. Wytrwała w dążeniu do celu mała pani detektyw rozpoczyna poszukiwania. Czy uda się jej rozwikłać nurtującą ją zagadkę w momencie, kiedy wokół dzieją się rzeczy niewytłumaczalne? Co wydarzyło się w drewnianym domu, który zamieszkuje?

Życie dwunastoletniej dziewczyny, choćby nie wiadomo jak bogate we wrażenia, byłoby nudne bez towarzyszących jej rówieśników. W drodze do sukcesu, kolejne kroki pomaga Billie stawiać jej dawna przyjaciółka Simone, która co jakiś czas gości w jej nowym miejscu zamieszkania. Na tym jednak nie koniec, otóż w Ahus główna bohaterka coraz częściej natrafia na pewnego chłopca, który już wkrótce ujawnia jej swoje imię i zostaje włączony w grono najlepszych znajomych.

Stary dom, tajemnicze zjawiska, dziwnie zachowujący się ludzie i mroczna historia. Mieszanka elementów z dreszczykiem, tworząca tę historię, zapewnia unoszący się klimat grozy budujący w głowie młodego odbiorcy obrazy wywołujące ciarki na plecach. U boku głównej bohaterki czytelnik wyrusza w podróż, nie tylko tę literacką, ale i poszukiwawczą, by znaleźć klucz potrzebny do rozwiązania zagadki. Na swojej drodze spotyka ludzi życzliwych i mało przyjaznych, oznaki serdeczności, ale i stawia czoło zjawiskom, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. A wszystko to spowite jest mgłą delikatnego lęku, który działa korzystnie, bo pozwalając pozostać w bezpiecznym miejscu całkiem mocno angażuje.

„Szklane dzieci” to książka przygodowa, ale i niejako powieść grozy dla dzieci i młodzieży. Mam wrażenie, że pojawia się tutaj wszystko, co składa się na publikację wartą polecenia młodemu odbiorcy. Jest przygoda, są sympatyczne osobowości i jest pewien element zaskoczenia. Gdyby takie tytuły serwowano w szkołach jako lektury, procent ludzi obcujących z literaturą z pewnością sporo by wzrósł.

Kristina Ohlsson pisze dla nastolatków i to widać. Nie skupia się na nużących opisach szczegółów, nie zagłębia się w tworzeniu detalicznie przedstawionych osobowości – za to z pewnością angażuje i bawi, a przecież tego właśnie oczekuje od książek młody czytelnik – wrażeń. „Szklane dzieci” to książka z bardzo ciekawą oprawą graficzną, bo już sama okładka zachęca do zerknięcia w jej głąb. Ma w sobie element pokusy, ale też tajemniczości i to można znaleźć także w środku.

Omawiana publikacja to pierwszy tom serii o przygodach Billie, Simony i Aladdina. Kolejną odsłoną jest bowiem „Srebrny chłopiec”, którego będą miała okazję wkrótce zakosztować. Was pozostawiam zaś z informacją, że warto nadmienić ten tytuł poszukującym ciekawych książek nastolatkom. Nie zawiodą się, a może nie zawiedziecie się i Wy, jeżeli macie ochotę na coś lekkiego, niezobowiązującego, ale i całkiem absorbującego.

moja ocena: 5-/6
wydawnictwo: Media Rodzina
gatunek: literatura młodzieżowa (powieść przygodowa)
ilość stron: 221
data wydania: marzec 2016
                                                                                                                                                   
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina. 
 

8 komentarzy:

  1. Oj tam, chyba się skuszę. Nie ma to jak zjawiska nadprzyrodzone.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieść mogłaby się spodobać mojemu synkowi, wiek odpowiedni:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być ciekawie, ale bardzo rzadko sięgam po przygodowe książki, gdyż zwyczajnie za nimi nie przepadam.
    Pozdrawiam cieplutko,
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, tym razem nie dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam coś podobnego w podstawówce, wtedy uwielbiałam takie książki. Czasami żałuję, że z tego wyrosłam i nie umiem tak przeżywać, jak dawniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś sama. Też brakuje mi tego lęku lat dzieciństwa, a czuję, że ta książka potrafiłaby wywołać na moim ciele prawdziwe dreszcze.

      Usuń
  6. Takie książki jako lektury robiłyby furorę :) Może polecę siostrzenicy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powieść grozy dla dzieci i młodzieży brzmi interesująco. Z ciekawości bym poznała :)

    OdpowiedzUsuń