piątek, 8 kwietnia 2016

"Pora chudych myszy" - Wojciech Bauer


„Ci, którzy bezwiednie przyjdą tu za śladem, jaki pozostawiam dla nich, zastaną tylko bezgłośne echo, cień w osieroconych umysłach. Oni: dziesiątki chudych myszy i jeden człowiek. Moja świta.”

Czy zło może czaić się wszędzie? Czy jego okrutne macki mogą sięgać także głęboko pod ziemię? W miejscu, gdzie każdego dnia ludzie ryzykują życiem pojawia się nowe oblicze zagrożenia. Coś, czego z pewnością nikt nie mógł się spodziewać. Jesteście zainteresowani thrillerem, którego akcja rozgrywana jest w kopalnianych chodnikach? Czy macie w sobie na tyle odwagi, by zejść w mroczne czeluście i spojrzeć w oczy groźnemu wrogowi? Zapraszam zatem do zagłębienia się w treści mojej recenzji książki Wojciecha Bauera, człowieka, który kopalni poświęcił prawie 10 lat.

W podziemiach śląskiej kopalni zostają znalezione zwłoki kobiety, młodej pani inżynier, która jako nieliczna przedstawicielka płci pięknej pracowała pod ziemią. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak górnictwo bywa zawodem niebezpiecznym, gdyby nie fakt, że jej ciało zostało zmasakrowane wskazując na to, że doszło do morderstwa. Urząd, dyrekcja kopalni i prokuratura – do działania zostają pobudzone wszelakie instytucje, jednak brak punktu zaczepienia i nietypowe okoliczności sprawiają, że trudno złapać jakikolwiek trop. Czas nagli, a na horyzoncie pojawiają się kolejne ofiary. Zdesperowani rządzący decydują się na niecodzienne działanie. Zatrudniają do pomocy podstarzałego detektywa, byłego funkcjonariusza SB, który jako inspektor BHP wciela się w kadrę robotników mając za zadanie odrobinę powęszyć i zdobyć cenne informacje. Jednak strach kryjący się w kopalnianych chodnikach zaczyna przybierać inny wymiar i wzrastać w swojej sile. Krążą bowiem pogłoski, że to nie ktoś, ale coś pozbawia ludzi życia…

Nie od dziś wiadomo, że górnikom raczej daleko do bezpiecznej posadki. Wybuch metanu, zawał czy obrywanie się skał odebrało życie niejednemu pracującemu pod ziemią człowiekowi.  Morderstwo dokonane z premedytacją to jednak rzecz nietypowa, a na Kopalni Węgla Kamiennego Gertruda dochodzi do okrycia wskazującego na to, że w chodnikach grasuje ktoś, kto nie cofnie się przed niczym. Pytanie tylko, dlaczego? Rozpoczyna się wyścig z czasem, a w głowach wielu ludzi budzą się mniej czy też i bardziej trafne tezy. Chociaż niektóre nie znajdują uzasadnienia, zrozumiały jest na pewno strach, bo wyczuwając zagrożenie każdy zaczyna drżeć w obawie o własne życie.

W piekło niebezpieczeństwa zostaje włączony główny bohater, detektyw Nakonieczny, który początkowo jawi się jako człowiek z ciągnącą się za nim, niechlubną przeszłością i tytułem byłego esbeka. Pomimo tego, że mężczyzna lata świetności ma już za sobą, staje się aktualnym obiektem zabójcy, który rusza jego tropem chcąc wyrównać zaległe, mafijne porachunki. Bogata w czekające go wrażenia przyszłość szykuje dla niego jeszcze jedno zadanie. To jemu przypada rola wejścia w świat, w którym na każdym kroku może czaić się śmiercionośne zło. Czy podoła zadaniu? Czy odkryje coś, przed czym ugną się nawet ci najtwardsi?

Mroczne tunele, w których jedynym światłem jest niesiona na hełmie lampa, surowe wyrobiska, gdzie na każdym krańcu czają się przelęknione, ale jakże i odważne chwilami myszy. Autor książki umieszcza akcję w miejscu dla wielu niecodziennym, które już samo w sobie budzi różnorakie skojarzenia. By jednak w pełni móc oddać klimat panujący pośród górniczej braci trzeba go zasmakować. Tylko ktoś, kto zderzył się z kopalnianą rzeczywistością jest w stanie przedstawić ją prawdziwie, a doświadczenie Wojciecha Bauera właśnie na to mu pozwoliło. Wynikiem tego jest wiarygodnie przedstawione środowisko tych, którzy każdego dnia zjeżdżają szolą kilkaset metrów w dół.

„Pora chudych myszy” rozpoczyna się morderstwem, czym przypomina sensację połączoną z powieścią detektywistyczną.  Nieco później przeradza się w thriller, by ostatecznie przybrać formę horroru rodzącego szereg pytań i domysłów. Autor postanowił bowiem prawdopodobne szaleństwo i okrucieństwo człowieka pomieszać z elementami paranormalnymi, dzięki czemu nie wiadomo czy to faktycznie przyczajony ktoś, czy też ukryte i królujące w podziemiach coś wychodzi tutaj na pierwszy plan. A zagadka pozostaje do samego końca i ujawiona pozostawia czytelnika z szeroko otwartą gębą.

Jak na powieść rozgrywaną na Śląsku przystało, by uwiarygodnić fabułę, autor musiał zadbać o sprytne wplątanie w treść charakterystycznej dla tego regionu gwary. Od czasu do czasu pojawiają się więc dialogi wyjęte rodem ze słownika Ślązaków i momentami mogą one niezaznajomionym z nimi osobom przysporzyć nieco trudności i dyskomfortu. Ale bez obaw, nawet nie rozumiejąc niektórych słów można wyłapać każdy mający znaczenie element, ponieważ Wojciech Bauer wziął pod uwagę to, że książka trafi do szerokiego grona odbiorców i ograniczył się z ową gwarą do niezbędnego minimum.

Wciągająca akcja, wyraziści bohaterowie, śmierć, ezoteryka, strach i ten genialny klimat – wiele elementów, które w mojej ocenie wypada korzystnie, składa się na ostateczną pozytywną opinię o tej książce. Pojawił się tutaj fragment odrobinę nudnego zastoju i było trochę początkowych zawiłości związanych z sytuacją głównego bohatera, ale kiedy przebrnęłam przez wszystkie trudy, czekała mnie wielka nagroda.  Brawa za pomysł i za świetne odwzorowanie świata tych, którzy na co dzień pracują w naprawdę niełatwych okolicznościach. Chętnie pochłonęłabym więcej.

Czytałam tę książkę z przejęciem, lękiem, autentycznym zaciekawieniem, ale i sentymentem. Jako że wywodzę się z górniczej rodziny i chociaż mój ojciec jest już emerytem, w podziemiach wciąż pracuje mój mąż. Klimat powieści jest więc bliski mojemu sercu, bo całą scenerię znam już z opowieści tych najbliższych. Książkę polecę jednak wszystkim wielbicielom dobrych thrillerów – tym, którzy pracują „na dole”, ale także i tym, którzy dzięki autorowi chcieliby na chwilę dotrzeć do najciemniejszych zaułków, jakie skrywa ziemia.  

moja ocena: 5-/6
wydawnictwo: Videograf
ilość stron: 300
gatunek: thriller
data wydania: marzec 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf. 
 wydawnictwo

5 komentarzy:

  1. Mam ochotę na ten thriller, i nawet ten pojawiający się na końcu horror mnie nie odstraszy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że tematyka i emocjonalna sfera książki nie były Tobie obojętne. Podoba mi się śląski klimat, gwara i tunele ciemnych kopalni. Myślę, że lektura jest idealna dla mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ho ho zapowiada się ekscytująco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie skończyłam czytać tę powieść i pewnie jutro o niej napiszę. Klimat specyficzny i mroczny, dużo dowiedziałam się o pracy w kopalniach, ciemność, stęchlizna i pisk myszy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam. Nie czytałam jeszcze książki o takiej tematyce :)

    OdpowiedzUsuń