piątek, 4 września 2015

"Szkoła latania" - Sylwia Trojanowska


Każdy z nas poszukuje swojego własnego szczęścia. Przecież żyjemy właśnie po to, by realizować marzenia i osiągać niekończący się stan zadowolenia i radości. Niejednokrotnie bywa tak, że na tej krętej drodze prowadzącej do sukcesu, stają trudne do ominięcia przeszkody. I chociaż nieraz wcale nie jest łatwo, należy znaleźć sposób, by je przejść i nie odpuszczając ruszać dalej przed siebie. Niesprzyjający nam ludzie, nieszczęścia wynikające z bycia w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie – przypadków ludzkich problemów można byłoby wymienić naprawdę wiele. Najgorzej jednak wtedy, kiedy dopływ do szczęścia blokujemy sobie my sami i tkwiąc w smutku tylko się w nim pogrążamy. Czy to możliwe? Oczywiście. A doskonałym przykładem na to jest Kaśka Laska, bohaterka książki Sylwii Trojanowskiej – „Szkoła latania”.

Osiemnastoletnia Kaśka nienawidzi samej siebie. Nie mogąc znieść widoku własnego ciała czuje żal, że dopuściła do osiągnięcia trzycyfrowej liczby wskazywanej przez domową wagę. Wytykana przez rówieśniczki, ucieka od uczestnictwa w życiu towarzyskim. Aż do pewnego dnia, kiedy szala goryczy się przelewa i dziewczyna postanawia coś ze sobą zrobić. Odwiedzając gabinet rekomendowanej dietetyczki, nie ma pojęcia, jak wielka zmiana szykuje się w jej codzienności. Odtąd nie będzie podjadania czy bezczynnego siedzenia na mięciutkiej sofie. Kaśka musi działać. Już wkrótce okazuje się, że ponadludzki wysiłek naprawdę się opłaca. Powoli maleją kolejne liczby określające zarówno objętość w pasie, jak i wagę ciała. A dziewczyna, nabierając pewności siebie, staje się nowym, szczęśliwszym człowiekiem. To jednak nie wszystko. Na jednej z terapii Katarzyna dostrzega wpatrującego się w nią chłopaka. Maks, bo tak ma na imię tajemniczy mężczyzna, traktuje ją inaczej, aniżeli pozostałych. Niedługo potem szczuplejąca nastolatka otrzymuje od niego maila, z którego wynika, że jest nią zainteresowany! Tylko czy aby na pewno? Przecież Kaśka dopiero co widziała go u boku atrakcyjnej blondynki…

Kaśka Laska była jedną z tych dziewczyn, które nie zważają uwagi na ilość i jakość pochłanianego jedzenia. Dopingowana przez zdziwaczałą ciotkę Matyldę i chwalona za bujne kształty, napychała się na rodzinnych uroczystościach do granic ludzkiej wytrzymałości. Niestety poza domem nie wszystko wydawało się takie kolorowe. Szczere do bólu koleżanki nie szczędziły jej przykrych słów, stąd też dziewczyna raczej stroniła od spotkań z rówieśnikami. Pewnego dnia uświadomiła sobie jednak to, że tak naprawdę ma poważny problem. Ogromna nadwaga nie tylko przekreślała ją z uczestnictwa w życiu towarzyskim, ale była także zagrożeniem dla jej organizmu narażonego na liczne choroby. Zrozpaczona Kaśka zdecydowała się na odważny krok w stronę lepszego życia i zawitała w gabinecie dietetyka. Początkowe wizyty u nietrafionych specjalistów okazały się tylko zniechęcające. Ale kiedy dziewczyna trafiła w ręce Penelopy, wszystko się zmieniło. I tak Kaśka dostała się do Szkoły Latania, a takowa pozwoliła jej nie tylko schudnąć, ale i znaleźć prawdziwą miłość.

Uczucie spadające na główną bohaterkę to nie szalejąca namiętnością, tykająca bomba wypełniona emocjami. To szczera i stawiająca ostrożne kroki relacja, która od tytułu „skomplikowanej” jednak nie stroni. Maks, dobry, wrażliwy i uczynny chłopak, wydaje się być idealnym partnerem. Niepewna siebie Kaśka, niezbyt ufna ze względu na życiowe doświadczenia, ma jednak twardy orzech do zgryzienia. Zagubiona w nowej sytuacji, w której się znalazła, musi rozwikłać zagadkę dziewczyny, która od jakiegoś czasu obwiesza się na szyi podrywającego ją chłopaka. Czy zatem Maks jest już zajęty? Kim w takim razie jest dla niego Katarzyna?

„Szkoła latania” to niezwykle pozytywna powieść poruszająca dość istotny problem, jakim jest otyłość. Temat przez wielu bagatelizowany, bądź celowo niezauważany, momentami przeradza się w przeciwną skrajność, jaką jest rozpacz i poczucie bycia chorym. A jednak nie warto rozpaczać i swój wewnętrzny żal przemienić w działanie. Tylko dzięki samemu sobie, kierując się wytrwałością, odpowiednią motywacją i samozaparciem, można odmienić swój los. Otyłość to wcale nie piętno na całe życie, ale kolejny, słabszy etap, który da się przejść z sukcesem wymalowanym na twarzy. Właśnie tego doświadczyła główna bohaterka, która z powątpiewającej we własne siły dziewczyny stała się o wiele pewniejszą siebie, szczęśliwą i zakochaną kobietą.

Książka przepełniona jest optymizmem, chociaż na początku bohaterce wcale nie jest tak łatwo. Pojawiają się tutaj zabawne, poprawiające humor dialogi i sytuacje, a wszystko dzięki Szkole latania, do której trafia Kaśka. Jak się okazuje, o prawdziwym pięknie człowieka i jego wartości nie stanowi wygląd zewnętrzny, a to, co prezentuje on swoim zachowaniem, bo tego nigdy nie można utracić. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawiła całkiem trudny przypadek, którego doświadczają tysiące osób na całym świecie. Jej powieść jest doskonałą motywacją do walki z problemem, który można pokonać, ale trzeba tylko tego chcieć. Ta książka jest o wiele lepsza aniżeli wizyta u specjalisty i może okazać się dla wielu wielkim krokiem w stronę lepszego życia. Uczy tego niezwykle sympatyczna Kaśka i jej zakręcone losy, stanowiące dla czytelnika pozytywną i bardzo miłą rozrywkę.

Oryginalny pomysł na poprowadzenie całej fabuły, wyjątkowa główna bohaterka oraz przypadające do gustu postaci drugoplanowe czynią ze Szkoły latania przyjemną historię dla kobiet, nie tylko tych, które walczą z problemem znacznej nadwagi. To niosąca nadzieję opowieść, która kończy się takim finałem, że koniecznie trzeba będzie sięgnąć po kontynuację, a takowa już wkrótce. Autorka podarowała czytelnikom coś, na co wielu z nich długo czekało. Wreszcie pojawiła się książka, która odważnie przedstawia unikany w literaturze problem otyłości. Nie ma tutaj krytyki i ten tytuł nie jest też z pewnością poradnikiem, a pomimo to „Szkoła latania” pokazuje sposób, dzięki któremu życie z pokonaną nadwagą może stać się piękniejsze.

Motywująca, relaksująca i wciągająca. Sylwia Trojanowska ma niewątpliwy dar kreowania dobrych powieści dla kobiet. Jedynym minusem wydaje mi się tutaj postać dziewczyny Maksa, która odrobinę zbyt sztuczna, nieraz zachowuje się karykaturalnie. A może właśnie o to chodziło? Książkę polecam i tym nieco „większym” paniom, będącym dopiero co na początku trudnej, ale opłacalnej drogi w stronę szczęścia i tym, które na nadmiar kilogramów nie narzekają. U boku powieściowej Kaśki wstąpcie do Szkoły latania i pofruńcie przez jej wielką przygodę razem z nią.

moja ocena: 5-/6
wydawnictwo: Videograf
ilość stron: 277
data wydania: lipiec 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf.
wydawnictwo

10 komentarzy:

  1. Lubię takie klimatyczne powieści dla kobiet, więc z chęcią się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dosyć dawna poluję na tę książkę, bo bardzo chciałabym ją przeczytać. A twoja recenzja tym bardziej mnie do niej zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki tego typu- z ciekawym tematem, odrobiną motywacji i interesującym przesłaniem, a może i przestrogą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znowu jakaś warta uwagi książka u Ciebie :) Chętnie przeczytam!

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się bardzo ciekawa książka i na czasie. Już od jakiegoś czasu mnie ciekawi...

    http://askier-pisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ważny temat, dobrze mi znany z obserwacji. Wciąż bolesny, a nawet coraz bardziej. Ciekawie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka jest interesująca, tytuł intrygujący i tak jak przed przeczytaniem Twojej recenzji nie miałam ochoty na tę powieść, tak już po jej lekturze wiem, że muszę kiedyś przeczytać! :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę na tę książkę już od jakiegoś czasu i coraz bardziej mnie interesuje. Może jak kolejka się trochę skróci, przeczytam i tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super recenzja fantastycznej książki :) Przeczytałam już ją i po prostu nie mogę doczekać się kolejnej części
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń