czwartek, 6 sierpnia 2015

"Wyspa" - Joanna Miszczuk

 
„Zadajemy sobie często pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Spoglądamy w gwiazdy z nadzieją lub obawą…
A może nasz świat jest jedynie wyspą pośród wielu jemu podobnych wysp?"

Maxime Sophie Dupont, kobieta z niełatwą przeszłością, kryje swoją niezwykłą osobowością historię, o której mogłoby się mówić godzinami. Jako francuska ciastkarka, która z pozoru jest jedną z wielu zwyczajnych obywatelek kraju, niesie ciężki bagaż doświadczeń, który maluje jej przyszłość w barwach tak niespodziewanych, jak przyszłoroczna pogoda. Pozbawiona kochających ją osób, zgwałcona, oskarżona o morderstwo, przeszła piekło dzieciństwa i dorastania, a życie pokazało jej jeden ze swoich najgorszych odcieni. To jednak właśnie ona, niespodziewanie i przypadkowo, trafia na wyspę Lumię, a ta okazuje się nie mniej wyjątkowa, niż sama bohaterka. Tymczasem mieszkańcy tajemniczego miejsca to osobliwi i odcięci od reszty świata ludzie, którzy działając wedle własnych zasad budują własną cywilizację i społeczeństwo, niemiej interesujące od tego, które wszyscy znamy.

W 1964 roku przychodzi na świat Maxime. Jej narodziny stają się powodem do radości, ale i rozpaczy. Malutka istota, urodzona przedwcześnie, wraz z ujrzeniem światła dziennego traci matkę, która na wskutek krwotoku traci życie. Tym sposobem Maxime zostaje tylko z ojcem, uczciwie pracującym ślusarzem pozbawionym udzielającej wsparcia rodziny i złudzeń. Mężczyzna, świadom kosztów jakie poniesie ze sobą leczenie malutkiego wcześniaka, ucieka się do przeszłości. Wkraczając w świat złodziei wkrótce zostaje zamordowany. To właśnie w tym momencie Maxime trafia w krąg ludzi, gdzie nie każdy okaże się dla niej przychylny. Bita, zastraszana i w końcu zgwałcona przez jednego z lekarzy, trafia przed oblicze prawa oskarżona o jego zamordowanie. To jednak początek jej przygód. Życie szykuje dla niej bowiem nowe niespodzianki. Czy tylko te negatywne? O tym Wam nie powiem. Zdradzę jednak tylko tyle, że jedną z nich okaże się tajemnicza Lumia, miejsce, gdzie czas biegnie zupełnie innym rytmem.

W 1502 roku Portugalczyk Miguel Corte Real wyrusza na wielki rejs w poszukiwaniu zaginionego brata. Prosząc króla o wypożyczenie statku, dostaje na pokład niezwykłego kompana, człowieka pragnącego dokonać stworzenia wynalazku mającego chronić okręty przed zatonięciem. Miguel, mający u króla specjalne względy, obiecuje władcy odnaleźć północno- zachodni szlak morski do Indii. Jeżeli się to nie uda, jego rodzinny majątek przepadnie. Wielki rejs okazuje się jednak o wiele trudniejszy, aniżeli Miguel przypuszczał. Nieplanowanie, na wskutek morskiej tragedii, bohater trafia na Lumię, wyspę, o której istnieniu świat nie wie prawie nic.

„Wyspa” to najnowsza książka Joanny Miszczuk, której akcja rozgrywana jest na dwóch płaszczyznach czasowych. I nie jest to różnica kilkudziesięciu lat, a kilku wieków. Czy autorka będzie ostatecznie w stanie połączyć ze sobą tak odległe dzieje? Odpowiedzią na to pytanie jest Lumia – wyspa, której bronią przed światem jest tworzone przez nią złudzenie. Niewidoczna, sprawiająca wrażenie wiszącej chmury – pozostaje nieodkryta i swoje prawdziwe oblicze ukazuje tylko tym wybranym. Świat legend, mitycznych syren, miejsce, w którym człowiek nie umiera, lecz odchodzi do oceanu. Społeczeństwo, w którym ludzie kierowani spokojem i światłem nie są jednak zacofani. Są inni – czy to znaczy, że gorsi? Akcja książki to prawdziwa bomba niosąca ze sobą nieustanne niespodzianki. Na samym początku powieść  myląco sprawia wrażenie zapowiedzi melancholijnego dramatu. Tymczasem toczące się na pierwszych stronach losy bohaterów to zaledwie wstęp do tego, co ma nastąpić. A dziać się będzie tyle, że nie jest tego w stanie przewidzieć nawet najbardziej doświadczony czytelnik.

Dwa odległe światy, rzeczywistości działające wedle własnych, odmiennych reguł i jeden punkt wspólny. Dlaczego Maxime trafia na ląd Lumii i jaki wpływ będzie miała wyspa na jej życie? O tym przekonacie się sięgając po książkę Joanny Miszczuk i docierając do samego jej końca, bo to właśnie w finale otrzymacie odpowiedzi na dręczące Was pytania.

Piękny, barwy język dostosowany do wydarzeń, czasu i poszczególnych sytuacji, idealne odzwierciedlenie dziejów mających miejsce zarówno w niedalekiej przeszłości, jak i tej bardzo odległej oraz wyraziści bohaterowie na czele z Maxime, pełną siły i wytrwałości – to powiew prawdziwej świeżości zawarty w bardzo niezwykłej książce pani Miszczuk. Jeżeli miałabym wybrać najbardziej nieprzewidywalną powieść, jaką dotąd czytałam, ta z pewnością zajęłaby jedno z pierwszych miejsc. Autorka, kierująca się niesamowitą wyobraźnią, wypłynęła na głęboki ocean, nie obawiając się przedstawić czytelnikowi własnych pomysłów i wizji, a te – nietuzinkowe i zróżnicowane, szokują na każdym kroku.

  powieść niezwykle trudno zamknąć w obrębie jednego, literackiego gatunku. Trudno też znaleźć jest docelowych odbiorów, bo taka odmienność może znaleźć uznanie u każdego. „Wyspa” to gratka dla tych, którzy mają ochotę na coś nowego, na przygodę nie tylko w nieznane miejsca, ale i śladami wspaniałej wyobraźni. Bohaterowie wyruszający przed siebie pokazują nie tylko tajemniczy ląd, ale i wędrują ścieżkami własnej historii, torując czytelnikowi drogę do przeżycia pełnej wrażeń przygody.

Z literaturą, która wyszła spod pióra Joanny Miszczuk, miałam okazję zetknąć się po raz pierwszy. Moje doświadczenie związane z jej nazwiskiem jest więc bardzo pozytywne. „Wyspa” pozwoliła i mi wyruszyć w nieznane. Obdarzyła mnie momentami głębokiej refleksji nad nieprzewidywalnością życia oraz wpływem przypadku na nasz los. To mądra, ciekawa i niezwykła -pod wieloma względami - lektura, inna aniżeli wszystkie te, które dotychczas czytałam. Trudno dokładnie sprecyzować w czym tkwi jej urok. O tym warto przekonać się samemu.

A jeśli jesteśmy tylko wyspą…?”

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ilość stron: 432
premiera: 11 sierpnia 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka. Znalezione obrazy dla zapytania prószyński i s-ka

11 komentarzy:

  1. Ostatnio wszędzie napotykam tę książkę. I mam na nią coraz większą ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze powiedziawszy, nie byłam nią zainteresowana, ale teraz zmieniam pomału zdanie odnośnie tej książki. Może polować na nią nie będę, ale gdy tylko nadarzy się jakaś właściwa chwila- długo zastanawiać się nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie przeskoki czasowe w książkach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę przeczytać po prostu muszę i nie ma innej opcji. Nie dopuszczam do siebie też innej możliwości :D
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/ ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam przeczytać tę książkę i oferują mi ebook do recenzji. Będę musiała się zastanowić nad zakupem, bo jestem jej niebywale ciekawa. A odbiegając od tematu... mam identyczny statek z muszelek :D stoi metr ode mnie, a i tak zastanawiałam się, gdzie ja taki widziałam. Pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem przekonana co do polskich autorek ale może się skuszę na tą pozycję :)

    Zapraszam również do siebie :)
    http://poczytajmycos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ja również spotkałam się przy tej książce pierwszy raz z twórczością Miszczuk i przepadłam. Książka jest cudowna !

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi nawet interesująco, ale na chwilę obecną podziękuję. ;) Mam już książki do czytania, więc być może kiedy indziej... ^_^

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chciałabym przeczytać. Jeszcze te wszystkie pozytywne opinie...

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje się być ciekawa, fabuła przypomina mi wspaniały serial, który kiedyś oglądałam i "Lullayby"~~N.

    OdpowiedzUsuń