środa, 15 października 2014

"Uganda. Jak się masz, muzungu?" - Michał Kruszona

 

Afryka chodzi za mną od dawna. Ciężko mi policzyć relacje z wypraw na ten kontynent, które miałam okazję przeczytać. Ale zawsze mam mało, bo z każdej książki mogę się dowiedzieć czegoś nowego. Każda podróż jest przecież wyjątkowa, a każdy wędrowiec zwraca uwagę na coś innego. Te same chwile nigdy nie powtarzają się dwa razy, stąd czytanie o Afryce za każdym razem jest tak fascynujące. Teraz miałam okazję zapoznać się z książką Michała Kruszona „Uganda. Jak się masz, muzungu?”. Już kiedyś czytałam jego relację z wyprawy do Rumunii i takowa bardzo mi się spodobała. Moje oczekiwania były więc spore, tym bardziej, że Uganda to pełen niebezpieczeństw kraj, w którym każdego dnia mordowani ludzie giną na setki różnych sposobów: z głodu, na wskutek wojny domowej czy też w rytualnych obrzędach.

Michał Kruszona, wraz z nieodłącznym towarzyszem podróży – Robertem – wybierają się na pełną przygód wyprawę przez afrykański ląd. Uganda – mało cywilizowane państwo, to tereny nieustannych walk, gdzie broń jest nie tylko dostępna dla każdego, ale wcale nie trzeba jej kupować. Można ją po prostu wypożyczyć, a po załatwieniu sprawy zwyczajnie oddać. Jak każdy kraj, także i ten ma swoją historię. Głównie bogatą w ubóstwo i krew przelaną przez mieszkańców w niejednokrotnych starciach. Autor owej książki przytacza różnorodne sytuacje, które tylko potwierdzają to, co przed chwilą zostało napisane. W Ugandzie zdarzają się zabójstwa małych dzieci, które giną tylko dlatego, że wierzy się w moc, jaką posiada ich ciało. Toteż, jak Michał Kruszona twierdzi, o wiele łatwiej zabić Afrykańczykom cudze dziecko, aniżeli własną kozę. A najgorzej mają te maluchy, które niestety są sierotami… To właśnie w Bugandzie, jednym z królestw Ugandy, żył niegdyś okrutny władca, który zamordował ogromne rzesze mieszkańców. W swoim haremie zaś tuczył kobiety tak, aby nie umiały się poruszać. Po co? O tym przeczytacie w książce.
W trakcie czytania będziecie świadkami dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń, takich jak chociażby śmierć Bezimiennego. Otóż autor wspomina o pewnym człowieku, który powiedział im, że za chwilę umrze. Rozmawiał z nimi, a kiedy po chwili go szukali, już nie żył. Usiadł pod murem i skonał. Jak przewidział swoją śmierć? Czy zażył truciznę? A może niektórzy mieszkańcy Ugandy mają nadprzyrodzone zdolności? Uganda jest niewątpliwie tajemniczym i odmiennym krajem, więc kto wie.

Czy nie chcielibyście się dowiedzieć o tym, jak wielkim wydarzeniem jest poród w afrykańskiej wiosce? Jesteście ciekawi, czym jest wyspa przeklętych dziewic? O tym i o wielu innych, ciekawych rzeczach możecie przeczytać w książce Michała Kruszona „Uganda. Jak się masz, muzungu?”.

Relacja, jaką autor zdaje w owej książce, dotyczy dwóch podróży na spalony słońcem, afrykański ląd. W przypadku obydwu, miejscem docelowym jest Uganda. Zwiedzanie tegoż kraju z przyjacielem jest o wiele łatwiejsze, ponieważ ma się u boku kogoś, z kim można szczerze porozmawiać. Buduje to także sporą ilość zabawnych sytuacji, a jedna z nich niewątpliwie dotyczy pewnej kobiety, która nie ustępowała na krok towarzysza pana Michała. Dlaczego? Tutaj Wam tego nie zdradzę.

Ilekroć czytam książki podróżnicze, mam wrażenie, iż zmieniam położenie geograficzne. Tym razem też tak było. Powędrowałam na niebezpieczny grunt Ugandy, gdzie razem z panem Michałem oraz jego kolegą Robertem podziwiałam czarnoskóre piękności oraz małe dzieci, które chociaż surowo traktowane przez los, potrafią się prawdziwie cieszyć.

Pozostało mi tylko polecić książkę wszystkim tym, którzy kochają podróżne - te prawdziwe i te, które zyskujemy za pomocą własnej wyobraźni. Przyozdobiona w różnorodne fotografie relacja z dalekiej wyprawy przeniesie Was w pełne zasadzek rejony dzikiej i tajemniczej Afryki.

Moja ocena - 4/5
 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: maj 2011
Liczba stron: 344

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

  http://www.zysk.com.pl/

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz