środa, 8 października 2014

"Cień gejszy" - Anna Klejzerowicz

 
Świat japońskiej gejszy budzi różne skojarzenia. Jedni błędnie utożsamiają owe panie z prostytutkami, inni widzą w nich artystki, których dziełem jest ich własne ciało zwinnie i płynnie poruszające się podczas codziennych czynności. Gejsza to także biała twarz, wyraźne usta, czarne, upięte włosy oraz drogocenne kimono – przynajmniej według tych, którzy niezbyt zgłębiają się w niezwykły świat tychże kobiet. Byłam więc ogromnie ciekawa, o czym będzie książka „Cień gejszy”. Myślami krążyłam po kwiecistej Japonii, a tymczasem akcja rozgrywa się generalnie w Polsce!
Zaś zamiast opisu świata gejsz pojawiają sie niewyjaśnione i brutalne zbrodnie …

Pewnego dnia, słynny dziennikarz Emil Żądło dowiaduje się o tym, że na forach internetowych pojawiają się dziwne wiadomości podpisane jego nazwiskiem. Narażony na kpiny, postanawia dowiedzieć się tego, któż taki postanowił sobie z niego zadrwić.  Tajemnicze wpisy odnoszą się do japońskich drzeworytów, które pomimo swojego piękna, nie zyskały w Polsce zbyt wielu kolekcjonerów. Wkrótce Emil odbiera serię głuchych telefonów. Postanawia więc skonsultować sprawę z dobrym znajomym trudniącym się w policji. Marek Zebra – bo tak nazywa się ów mężczyzna strzegący prawa, oczywiście zgadza się przyjrzeć całej sprawie. A ta okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, aniżeli mogłoby się na początku wydawać. Niedługo potem obrabowany zostaje niewielki antykwariat, z którego ginie japoński drzeworyt. Poszukiwania złodzieja nie trwają jednak długo, gdyż wkrótce sam zgłasza się na komisariat prosząc się o wymiar kary. Wyraźnie wystraszony chłopak niepokoi policję, która próbując wymusić od niego jakiekolwiek informacje niczego się nie dowiaduje. Drzeworyt jednak przepada, a dziwnie zachowujący się złodziej popełnia samobójstwo. Sprawa jest o tyle dziwna, że owe japońskie drzeworyty nie są na tyle cenne, aby opłacało się je kraść. Podłoże tychże wydarzeń musi mieć więc jakieś ukryte dno. Czy ma ono coś wspólnego z przeszłością i tajemniczym światem gejsz?  Jeżeli tak, to jest to coś niezwykle ważnego, ponieważ wkrótce pojawiają się kolejne ofiary…

Anna Klejzerowicz, będąca autorką książki „Cień gejszy”, oferuje nam całkiem interesujący kryminał, w którym pojawiają się wątki sztuki japońskiej. Życie zwykłych ludzi zmienia swój bieg, a to za sprawą czegoś, co miało miejsce w przeszłości. Ciężko rozwikłać wydarzenia, które działy się dawno temu. Mogłoby się także wydawać, że nierozwiązane zbrodnie, które zostały popełnione w odległych latach, nigdy nie zostaną odgadnione. A jednak czasami okazuje się, że ich rozwiązanie pojawia się o wiele później, a mało tego, może mieć ogromny wpływ na teraźniejsze życie przypadkowych ludzi.
wlodekfenrych.bloog.pl
W owej powieści pojawiają się elementy historyczne, które jednak nie są czymś nużącym, a wręcz przeciwnie – potrafią zainteresować. Jest sporo zagadek, tajemniczych dokumentów i jest także gejsza, taka prawdziwa, chociaż już nie żyjąca.

Gdybym polegała wyłącznie na tytule książki, wysunęłabym na temat tejże powieści błędne wnioski. Przywodzi on bowiem na myśl raczej skojarzenia związane z historią opowiadaną przez jakąś japońską dziewczynę, tymczasem głównym bohaterem jest Emil – Polak z krwi i kości i to w dodatku mało znający się na kulturze i sztuce Japonii.

Całkiem ciekawa historia, pełna zagadek akcja oraz motyw sztuki – te wszystkie elementy tworzą interesującą książkę, którą polecę wielbicielom lekkich kryminałów. Nie ma tutaj bowiem krwawych opisów czy budzącego niepokój napięcia. Jest przyjemnie, tajemniczo i chociaż pojawia się świat przestępczy, raczej zaciekawia, aniżeli przeraża.


Moja ocena – 3,5 / 5

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję blogowi Przegląd Czytelniczy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz