niedziela, 26 października 2014

"Chiński ekspres" - K.S. Rutkowski

 

Książki podróżnicze – przepełnione pasją poznawania, pełne opisów, odkrywające świat… Przeczytawszy już kilkanaście relacji z dalekich wypraw myślałam, że na temat takiego typu literatury wiem już praktycznie wszystko. Zaczyna się od marzeń, długich przygotowań i tego dreszczyku ekscytacji. Prawie zawsze jest tak samo. PRAWIE. Tym razem w moje zachłanne, czytelnicze dłonie wpadła książka autorstwa K.S. Rutkowskiego – „Chiński ekspres” i zmieniła wszystko. Cóż takiego może w sobie zawierać relacja z podróży do tak wielkiego kraju, która liczy niecałe 100 stron?! Postanowiłam się przekonać…

Autor książki, K.S. Rutkowski, wraz ze swoją córką, wyrusza w podróż do Chin. Bez wielkiego „Hurra”, bez przeczytania tabunu przewodników, chcąc jedynie spełnić marzenie własnego dziecka, ów mężczyzna przemierza setki kilometrów aby stanąć w bramie granic komunistycznego państwa. Każda podróż ma dla człowieka jakieś znaczenie. Znaczna większość doszukuje się w takowej doznań wzrokowych związanych z obserwacją pozostałości przodków. Autor jednak wcale nie pragnie zwiedzania zabytków. Dla niego, jak sam pisze, istotni są ludzie i to o nich właśnie jest ta książka. Pojawiają się tutaj przeróżni turyści, od tych przyjacielskich i tolerancyjnych po takich, którzy uważają siebie za lepszą odmianę człowieka. Są mieszkańcy Chin, piękni i niedostępni, ale także tacy, w oczach których błyskają tylko cenne juany. Nie znajdziemy więc w tejże relacji oklepanych opisów, o których możemy przeczytać w każdej wirtualnej encyklopedii. Są tylko konkrety - o teraźniejszości, a więc o tym, co ważne.

„Chiński ekspres” to jednak nie tylko opowieść o podróży. To także forma zwierzenia, ponieważ autor sporą część książki przeznacza na opowiadanie o własnych odczuciach. I to wcale nie takich dotyczących obejrzanych obiektów. K.S. Rutkowski opisuje własne słabości, do których większość z nas by się nie przyznała. Potrzeba nie lada odwagi, aby ściągnąć przed światem maskę, bo przeważająca liczba współczesnych ludzi nie wyobraża sobie bez niej życia. Każdy z nas ma swoje słabe punkty, które starannie chowa pod sztucznym uśmiechem i miną demonstrującą dobrobyt. I tak cały świat opływa obłudą, która jednak, jak widać, nie dopadła jeszcze wszystkich. Owa relacja bogata jest w wulgaryzmy odzwierciedlające całą rzeczywistość. Autor nie waha się ich używać. Czy to dobrze? Niejeden czytelnik może czuć się urażony, stąd ta relacja z pewnością nie spodoba się wrażliwcom. Bez nich jednak „Chiński ekspres” nie byłby tym, czym jest. Klimat tejże książki zniknąłby, a autor musiałby przywdziać wspomnianą maskę, stając się jednym z wielu.

Jednakże nie byłoby relacji z podróży bez opowiedzenia o absurdach, sytuacjach nietypowych i wyjątkowych. Czy chcielibyście się więc dowiedzieć o tym, gdzie instalowane są ukryte kamery, które w naszym kraju wywołałyby lawinę protestów i procesów sądowych? Czy zainteresowałaby Was relacja traktująca o przetrwanym trzęsieniu ziemi? I wreszcie czy bylibyście zaciekawieni tym, cóż takiego autor książki robi po spożyciu alkoholu? O tym i o wielu innych rzeczach możecie przeczytać w tej nietypowej, podróżniczej książce jaką jest „Chiński ekspres”. To właśnie tutaj dobro miesza się ze złem, wrażliwość z obojętnością, a Chiny, bogate w różnorodne zabytki, zostają z nich ogołocone.

„Chwilę potem podszedł do mnie jakiś młody Chińczyk.
- Are you from Poland? – zapytał.
- Yes.
- Studiowałem w Szanghaju z Polakami – chłopak oznajmił po angielsku – Dobre chłopaki. Moi przyjaciele. Nauczyli mnie kilku waszych pozdrowień. – Przerwał na chwilę, odchrząknął i wypowiedział je z przejęciem i dumą.
- Mam brudną dupę! Lubię walić konia! Moja matka to stara kurwa! Ja mała żółta cipa!”

Moja ocena – 3,5 / 5

Wydawnictwo: Wydawnictwo Intro-Druk
ISBN: 978-83-9157-128-6
Oprawa: twarda
Liczba stron:  95

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję autorowi.

 
 

2 komentarze:

  1. Nie nadazam za Toba :) Ja takich ksiazek raczej nie czytam. Wlasnie skonczylam czytac Sparksa: Dla Ciebie wszystko. Nie wiem czy czytalas jak nie to Polecam :) Milego Nowego Tygodnia Ci Zycze :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też takich nie czytałam. Nawet nie miałam pojęcia, że takie istnieją. Teraz miałam okazję się z nimi zapoznać, a że lubię nowe doświadczenia, to się zdecydowałam;) "Dla Ciebie wszystko" przeczytałam i na moim blogu znajduje się recenzja tej książki. Piękna, wzruszająca. Na koniec płakałam, jak bóbr. Teraz czekam na dostawę nowych romansideł właśnie w stylu Sparksa. Zobaczymy, jakie będą ;) Ja również życzę Ci udanego tygodnia i przede wszystkim uśmiechu;*;*

      Usuń