wtorek, 21 października 2014

"Jedwabnik" - Robert Galbraith

 
Jedwabniki – grupa owadów wykorzystywanych do produkcji jedwabiu. Aby pozyskać ten niezwykle cenny materiał, kokony wraz z gąsienicami w środku gotowane są żywcem w gorącej wodzie. Tak giną, aby powstało coś wielkiego. Nazwę tegoż owada wykorzystał autor książki „Wołanie kukułki, Robert Galbraith, do napisania kolejnego kryminału, zatytułowanego właśnie „Jedwabnik”. Czytelnicy, którzy zapoznali się już z pierwszą powieścią Roberta, teraz będą mieli kolejną okazję na spotkanie z genialnym detektywem Cormoranem Strike. Czym tym razem autorowi udało się zbudować napięcie i mroczną aurę, która w kryminałach jest niezbędna?

Biuro słynnego detektywa, Cormorana, odwiedza kobieta zgłaszająca zaginięcie męża. Jak twierdzi, współmałżonkowi zdarzało się znikać, ale nigdy nie trwało to tak długo, jak tym razem. Istotnym faktem jest to, iż zaginiony mężczyzna to znany i kontrowersyjny pisarz – Owen Quine. Strike postanawia podjąć się wyzwania. Nie ma jednak pojęcia, że zostanie wplątany w sieć intryg, zagadek i tajemnic, których wyjaśnienie okaże się niezwykle trudne. Wkrótce dowiaduje się, że Quine tuż przed zniknięciem przedstawił wydawcom maszynopis nowopowstałej powieści. Bombyx Mori, bo taki tytuł nosi owa książka, okazuje się niezwykle odważnym pomysłem, ponieważ swoją symboliczną treścią obraża wiele znanych osób. Po nitce, do kłębka, Cormoran odkrywa coraz więcej. Niedługo potem udaje mu się znaleźć słynnego autora – martwego … Najdziwniejsze jest jednak to, że Quine został zamordowany w taki sposób, w jaki ginie jeden z bohaterów jego książki.
Kto go zabił? Podejrzanych jest wielu, a trop bywa niejednokrotnie bardzo mylny.

Robert Galbraith kolejny raz częstuje nas sporą dawką genialnego kryminału. Inteligentna, przemyślana i zagmatwana powieść zaciekawia od pierwszej, do ostatniej strony.
Autor dostarcza wrażeń i przy tym buduje aurę zaciekawienia. Bo do samego końca nie wiadomo, kto może być mordercą. Chociaż czytelnik napotyka różnorodne tezy, które prostują, a potem na nowo komplikują całą sytuację, nie gubi się w tym wszystkim. A właśnie taki kryminał ma szansę na podbicie serc wielbicieli literatury.

Cormoran, chytry, przebiegły i niekonwencjonalny oraz niezbyt lubiany przez policję wysuwa wnioski, które mało komu przyszłyby na myśl. Czy jednak wszystkie są słuszne? Pracując w towarzystwie bystrej Robin, nie obawia się niczego. Kreacja głównego bohatera jest naprawdę udana, aczkolwiek warto zauważyć także to, że w książce pojawia się spora liczba innych, wyjątkowych postaci, a każda z nich wnosi coś wartościowego w całą akcję kryminału.
Należy wspomnieć także o Bombyx Mori, czyli o tajemniczym i dziwacznym dziele zamordowanego Owena Quine. To właśnie ono jest rozważane, jako główny motyw zbrodni. Jak wielką moc może mieć literatura. Ale czy w tym wypadku chodzi tylko o nią?
Żona pisarza, przyjaciele, wrogowie oraz ludzie w jakikolwiek sposób powiązani z panem Quinem – każdy jest podejrzanym. Jak okrutnym człowiekiem musi być jednak morderca, aby wypruć z ciała flaki…

„Jedwabnik” to przemyślana i bardzo ciekawa powieść. Nie ma tutaj niedociągnięć, bo wszystko ze sobą współgra. Każdy maleńki szczegół może mieć ogromne znaczenie w rozwoju śledztwa, które detektyw Strike skrupulatnie prowadzi, oczywiście z pomocą niezawodnej asystentki Robin.

Książkę polecam wielbicielom kryminałów, a w szczególności tym, którym przypadło do gustu „Wołanie kukułki”. Jeżeli powstanie kolejna książka z udziałem detektywa Cormorana, ja na pewno ją zakupię.

Moja ocena – 4/5

Tłumaczenie: Anna Gralak
Tytuł oryginału: The Silkworm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 15 września 2014
Liczba stron: 480

3 komentarze:

  1. Mi podobało się "Wołanie kukułki" i jestem bardzo ciekawa kontynuacji. Dlatego cieszę się, że oceniłaś tak pozytywnie "Jedwabnika" i mam jeszcze większą ochotę, żeby go przeczytać :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie wypuściłam się w świat autorki, poza Harry'ego Pottera. Ponieważ zbiera same dobre recenzje - muszę koniecznie sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń