niedziela, 9 października 2016

"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" - K. Bromberg. Bo miłość i śmierć na jednym szaleją parkiecie.


„Pieprzyć konsekwencje. Rzadko są warte tego, by się nimi zajmować.”

Niebezpieczeństwo, życie na krawędzi i świadomość tego, że każde jedno wyjście poza hotel może okazać się tym ostatnim. Praca korespondenta wojennego to nieustanne balansowanie na krawędzi, bo jeden nieostrożny ruch może zakończyć się śmiercią. Co byście powiedzieli na to, gdyby w takiej właśnie scenerii zrodziła się ognista namiętność?  K. Bromberg wpadła na pomysł, by przenieść swoich bohaterów w nieco bardziej dynamiczny, za to bez dwóch zdań wywołujący poczucie strachu świat. Zainteresowani? Zatem zapraszam na recenzję „Hard Beat. Taniec nad otchłanią”.

ZARYS FABUŁY:
Dla Tannera Thomasa niebezpieczeństwo nie ma już żadnego znaczenia. Próbując pozbierać się po strasznym wydarzeniu, kiedy to podczas jednego ze służbowych wyjazdów zginęła jego współpracowniczka, przyjaciółka i zarazem kobieta, którą kochał, wraca w środowisko toczącej się wojny słabszy, a jednak silniejszy zarazem. I chociaż wszyscy radzili mu, by pozostał w domu, przyciągany siłą hipnotyzującego zagrożenia pragnie zestawić swój ból z rzeczywistością rozgrywaną pośród świstu kul.

Właśnie wtedy na jego drodze staje Beaux, pewna siebie, kochająca ryzyko kobieta, która ma pełnić funkcję towarzyszącego mu fotografa. Znajomość rozpoczynająca się od szalejącej burzy szybko nabiera innego kształtu, a służbowa relacja zaczyna wykraczać poza granice kontaktów zawodowych. Czy namiętność może ich zniszczyć? Tanner już wkrótce będzie miał okazję przekonać się o tym, że Beaux ma do zaoferowana o wiele więcej, niż dobre zdjęcia, jednak jedną z jej kart ukrytych w rękawie jest przeszłość – ta, która z pewnością namiesza najwięcej.

W miejscu, gdzie wszystkie więzi wydają się silniejsze…. W obliczu zagrożenia, w którym wejście na minę to nie forma przenośni… W sidłach uczucia, które może uzdrowić, bądź rozszarpać na kawałki gorzej, niż ładunek wybuchowy. Czy można kochać tam, gdzie uczucia nie są mile widziane?

ANALIZA:
Głównym bohaterem jak i narratorem powieści jest Tanner, uparty, niezwykle zdolny, nieobawiający się wyzwań reporter, który powraca w strefę śmierci by poradzić sobie z utratą tak bliskiej mu osoby. Zamiast stronić od miejsca, w którym rozegrało się jego piekło, podejmuje ryzyko nie zważając na konsekwencje. Twardy i ulegający męskim instynktom, jest w rzeczywistości wrażliwym i opiekuńczym człowiekiem. Ktoś jednak musi wydobyć z niego pokłady uczuć, które zamrożone spoczywają na dnie jego serca.

Beaux Croslyn to twarda sztuka, kobieta z jajem. Pewna swoich zawodowych umiejętności, ambitna, lekceważąca bezpieczeństwo. Uparta i pyskata musi skorzystać ze swoich mocnych stron, bo Tanner, z którym przychodzi jej współpracować, to niełatwy towarzysz zwłaszcza teraz, kiedy wciąż czuje ból po utracie przyjaciółki.

Od fizycznego pociągu, kipiącej aury namiętności i ognistego pożądania, od pragnień i pierwotnych instynktów, do emocji z wyższej półki, tych, z którymi nie tak łatwo sobie poradzić. Kto powiedział, że miłość zawsze zaczyna się niewinnie? Nigdy nie jest prosta, za to zawsze wymagająca. Przyjdzie cierpieć im obojgu, pytanie tylko – czy będzie się opłacało?

K. Bromberg odeszła od koncepcji środowiska zamożnych elit, porzucając je na rzecz niebezpiecznej strefy walk. I dobrze. Bo już trochę przejadły nam się te wszystkie biurowce i bogato wyposażone wille, nieprawdaż? Jest ogniście i tym razem ów ogień ma podwójne znaczenie- przybierając oblicze wojennego ostrzału jak też iskry zapalanej w sercu. Podobne jak tytułowy taniec – danse macabre i dirty dancing jednocześnie.

Sporo tutaj seksu, chociaż nie jest on tak zwanym „zapychaczem” stron, jak to bywa w wielu przypadkach, kiedy książce brak pobocznego wątku. Na początku nieco wolno i nudnawo, potem coraz szybciej, akcja rozkręca się i szykuje zasługujący na brawa finał. Nie muszę chyba wspominać, że K. Bromberg ma całkiem przyjemny styl. „Hard Beat” to naprawdę mocne uderzenie.

Są tajemnice, te z przeszłości, ale i teraźniejszości. Jest kłamstwo, prawda i słowa raniące bardziej aniżeli kule wystrzelone z pistoletu. Pojawia się niebezpieczeństwo, nie tylko te wokół, ale przenikające do środka. Dzieje się sporo, bo autorka nie zapomniała, że książka tego gatunku powinna oferować coś więcej, aniżeli wyłącznie sceny zbliżeń.

PODSUMOWANIE:
Powieść polecam wielbicielom prozy tej autorki. Podoba mi się odmienny klimat książki, bo chociaż można tutaj wychwycić podobieństwa z poprzednimi częściami serii Driven, generalnie całość wydaje się po prostu inna. Nie liczcie na podwójną głębię czy rozrywające duszę emocje, w końcu to literatura erotyczna, ale za to jaka. Jeżeli jesteście fanami tego gatunku, śmiało sięgajcie. A jeśli przebrniecie już przez początek, podpowiadam, potem będzie tylko lepiej.

moja ocena: 7-/10
wydawnictwo: Editio Red
ilość stron: 349
data wydania: wrzesień 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio.
 

9 komentarzy:

  1. Lubię raz na jakiś czas sięgnąć po powieść erotyczną, bo pozwalają mi one odprężyć się, stanowiąc świetną odskocznię od poważniejszych lektur. Trzy najnowsze części serii Driven czekają na półce - niebawem sięgnę po nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz jakie zdanie mam na temat twórczości Bromberg, a tak książka tylko umocniła mnie w przekonaniu, że ta kobieta potrafi z erotyku zrobić wzruszającą, pełną emocji powieść, która zapada w pamięć czytelnika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie podsumowałaś tę książkę. :)
    Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet zmiana środowiska na mniej willowe mnie nie przekona;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie sięgnę, nie mam nastroju na taką powieść.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za erotykami, więc raczej nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka czeka już u mnie na półce do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za książkę będę się zbierała w październiku, ale raczej nie liczę na efekt "wow" tylko coś lekkiego :)

    OdpowiedzUsuń