środa, 26 października 2016

"Uwikłani. Hudson" - Laurelin Paige. Znaczące przed i po, czyli historia widziana JEGO oczyma.


„Zaczynamy grę. – Tymi słowami podpisuję swój cyrograf.”

Historia Alayny i Hudsona została przyjęta przez czytelniczki z wielkim entuzjazmem. Iskrzący pożądaniem i namiętnością związek, z czasem także błyszczący płomiennym uczuciem, stał się nie lada gratką dla wielbicieli literatury erotycznej. Trylogia Uwikłani  doczekała się więc czwartej części, w której tym razem autorka przekazała pałeczkę narracji głównemu bohaterowi. Czy świat z męskiego punktu widzenia jest równie interesujący? Do książek tego typu zawsze podchodzę z pewną rezerwą. Przyznam, że wręcz odkładałam przeczytanie tej powieści z obawy o wrażenia „przecież to już było”. Czy moje zmartwienia okazały się uzasadnione? Zapraszam na recenzję „Uwikłani. Hudson”.

ZARYS FABUŁY:
Życie Hudsona można podzielić na dwa etapy. „Przed” i „po”. Ich wyznacznikiem, elementem przełomowym jest zaś Alayna, kobieta, która zmieniła wszystko.

 Obfita w przelotne przygody codzienność bogatego milionera zdaje się być wypełniona wszystkim, czego potrzeba do szczęścia. Pieniądze, kobiety, rozrywka. Czegoś jednak w tym wszystkim brakuje i chociaż Hudson nie odczuwa tego boleśnie, już wkrótce przekona się o tym, jak wielkiego spustoszenia może dokonać miłość, jak wiele może zmienić i jak wiele podarować.

Kiedy pierwszy raz jego oczom ukazuje się piękna Alayna, staje się jego obsesją. Pośród tysiąca kłębiących się w głowie myśli za każdym razem wyłania się jej obraz. Hudson wie jedno, musi ją zdobyć. Z podpowiedzią przyjaciółki Celii rozpoczyna grę, której skutki przewrócą jego życie do góry nogami.

Przekonajcie się jaki był, kiedy w jego zimnym sercu nie płonął ogień miłości. Zobaczcie co czuł, kiedy uczucie niespodziewanie wtargnęło w jego świat. Wniknijcie w umysł Hudsona.

ANALIZA:
Jak wspomniałam w krótkim streszczeniu, Laurelin Paige podzieliła książkę na dwie części: „przed” i „po” poznaniu Alayny. Naprzemiennie przeplatające się wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości, relacjonowane z perspektywy jednej i tej samej osoby, okazują się zupełnie różne. Wszystko dlatego, że gdzieś po środku nastąpiła ogromna metamorfoza głównego bohatera. Hudson, dotąd znany z tej lepszej strony, przez długi czas naprawdę nie był zdolny do uczuć. Dacie wiarę?

Chłodny, nastawiony wyłącznie na cielesne doznania, od których nie stronił. Odnoszący się z rezerwą nawet w stosunku do tych najbliższych. Człowiek z kawałkiem lodu zamiast serca, nieszkodzący ludziom, ale też nieuszczęśliwiający ich. Pan enigma, trudny do rozgryzienia i skomplikowany. Hudson, którego nie znamy, teraz dopuszcza nas do swojej przeszłości. Oprócz rozlicznych, przelotnych przygód seksualnych pojawia się tutaj silnie rozbudowany wątek dotyczący relacji z Celią. Dowiadujemy się wreszcie co tak naprawdę łączyło tych dwoje, a kontakt Hudsona z przyjaciółką okazuje się bardziej zawiły, aniżeli można było przypuszczać. Są także problemy rodzinne głównego bohatera, jego spostrzeżenia dotyczące nadużywającej alkoholu matki czy mającego swoje za uszami ojca. Jest ciekawie, ponieważ jest to coś, czego nie było.

Druga część powieści to z kolei wydarzenia bardziej swojskie dla czytelnika. Swojskie, bo poniekąd dobrze już znane. Pierwsze spotkanie z Alayną, pierwsze zbliżenie, miłosne rozterki i uniesienia. Co czuł Hudson, kiedy po raz pierwszy ją zobaczył? Kiedy przekonał się o tym, że coś, co ich łączy, to nie tylko pożądanie? Mówi się, że mężczyźni są powściągliwi w okazywaniu uczuć oraz opowiadaniu o nich. Hudson nie rozczula się nad przeżywanymi sytuacjami, a jednak jest w stanie uzewnętrznić własne emocje. I chociaż pojawiają się tutaj sceny, które już były, autorka kolejny raz zaskakuje, bo nie wszystko okazuje się takie, jak do niedawna przypuszczaliśmy. 

PODSUMOWANIE:
Laurelin Paige bardzo konkretnie, szczegółowo i dobrze nakreśliła męski punkt widzenia, a historia, która miała być tylko „ale to już było” okazała się czymś znacznie więcej. Może napisanie tej książki nie było koniecznością, niemniej jednak dla fanów trylogii Uwikłani kontynuacja okaże się smakowitym kąskiem, którym autorka naprawdę nie rozczarowuje. Postawiła na świeżość, na utrzymanie tempa akcji poprzednich tomów jednocześnie zapewniając nowe doznania. Polecam tym, które pokochały Hudsona. Nie ma się czego obawiać. Chcecie przypomnieć sobie o tym, jak czarujący potrafi być pan Pierce, a jednocześnie poznać go od zupełnie innej strony? Wiecie, czego szukać.

moja ocena: 6+/10
wydawnictwo: Kobiece
ilość stron: 495
data wydania: październik 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.
 

11 komentarzy:

  1. Raczej nie przeczytam, nie mam ochoty na taką powieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nic z serii "Uwikłani" ale mam wrażenie, że zbyt dużo nie przegapiłam. Taka literatura rzadko "wybija" się czymś szczególnym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie książka była dobrą lekturą, na pewno się przy niej nie nudziłam, a wiadomo, że z takimi historiami bywa różnie. Bardzo fajnie że autorka dodała dużo nowych wątków i przybliżyła relację Hudsona z Celią. Wniosło to wiele nowości w tą historię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako że seria mnie nie ciągnie, to i tej kontynuacji nie będę czytała;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam całą trylogię już za sobą, ale koniecznie chce poznać tę część :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie na moich półkach znajduje się zbyt wiele powieści do przeczytania na JUŻ, żebym sięgała po kolejne. Ta seria intryguje mnie, ale nie wiem, czy znajdę na nią czas. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej erotycznej serii, ale może kiedyś dam się w nią uwikłać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytan tego typu książek ale ten męski punkt widzenia mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką erotyków. Nie pałam do nich nawet dobrymi chęciami, więc pozostawiam komuś innemu tą przyjemność.

    OdpowiedzUsuń