niedziela, 30 października 2016

"Mara" - Joanna Baran. PRZEDPREMIEROWO. Czyli ja - romantyczka kontra mocne science fiction.


Środowisko inteligentnych maszyn, klonów i podróży po wszechświecie. Literatura znaczona sporą dawką wyimaginowanej czasoprzestrzeni. Obce cywilizacje, ścieranie się ras i odbiegające od banału uczucie. Uwierzycie, że z własnej woli sięgnęłam po książkę science fiction? Ja do teraz nie potrafię uwierzyć, a jednak udało mi się dotrzeć do końca. Chcąc wpuścić w mój pełen romantycznych historii świat nieco świeżości, postanowiłam wyciągnąć rękę w kierunku powieści, od których na co dzień raczej stronię. Czy Joanna Baran przekonała mnie do tego, że akcja z udziałem nieludzkich istot może być dobra? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
W życiu Michelle nie brakuje wrażeń, chociaż los potrafi ją jeszcze zaskoczyć. Tym razem szykuje jej wiele niespodzianek, tych pozytywnych, ale i tych, które odbiorą jej spokojny sen. Kiedy pewnego dnia staje przed nią jej brutalnie zamordowany brat, a skomplikowana miłość względem pewnej osoby spotyka się ze wzajemnością, wie, że powinna cieszyć się chwilą, bo jak nikt inny zdaje sobie sprawę z kruchości i ulotności szczęścia. Na zmianę nastroju nie musi długo czekać, bo już wkrótce spotyka się z serią niefortunnych zdarzeń, które uświadamiają jej, że ktoś próbuje ją zniszczyć. Rozpoczyna się walka z nieznajomym wrogiem i podróż, podczas której rozstrzygną się losy wielu osób. Kto pragnie jej śmierci? Czy Michelle zakończy ów bój jako zwycięzca i kim jest tytułowa Mara?

ANALIZA:
Główna bohaterka powieści, kreowana na podobieństwo człowieka, to osoba po przejściach pewnie stąpająca po twardym gruncie. Odważna, nieobawiająca się zagrożenia, zarządzająca fabryką wojowniczka mająca na swoim koncie wojskowe szkolenie. Natrafiając na przeszkodę nie chowa się w kąt i nie ucieka, wręcz przeciwnie. Jej determinacja i zawziętość prowadzą ją w zagrażające jej życiu rejony, a jednak trudno nazwać ją szaloną, bo dzięki temu zapewnia czytelnikowi wartką akcję.

Nieco trudniej nakreślić tutaj charaktery bohaterów drugoplanowych, bo ich spora ilość odbiera możliwość dogłębnego poznania każdego z nich. Jest tutaj wybranek Michelle oraz jego życzliwy kuzyn, który także potajemnie się w niej kocha. Jest jej sklonowany brat, niezrodzony przez nią syn i są pracownicy fabryki. Byty elektroniczne, liczące po trzysta lat postaci humanoidalne, wormiaki i drony bojowe. Książka to gratka dla wielbicieli gatunku, którzy szukają zaawansowanego popisu wyobraźni.

Dla tych, którzy nie przepadają za jednym miejscem akcji, autorka przygotowała prawdziwą ucztę wrażeń. Możliwość podróżowania pomiędzy planetami jest tego najlepszym dowodem. Od spokojnego kąta domowego zacisza czytelnik jest w stanie dotrzeć do serca wojny, w którym pręży muskuły zbieranina gatunków. Wirtuozeria fantazji. Pytanie tylko, czy dobra dla każdego?

Nie mam wątpliwości co do tego, że przeciwnicy tegoż gatunku nie będą mogli się tutaj odnaleźć. „Mara” to nie jest książka muśnięta różdżką nieprawdopodobnych wydarzeń. To kumulacja fikcji, na którą składa się zarówno tło, kreacja bohaterów jak i wydarzenia. Pojawia się jednak, co mocno mnie zaskoczyło, ciekawy wątek miłosny, który gdzieś tam w cieniu akcji stale się przeplata. Są nawet nieco pikantniejsze sceny, choć nie bardziej podnoszące ciśnienie aniżeli obrazy walki. Miałam trudności, by wbić się w tę treść, bo jak już wspomniałam, od science fiction raczej trzymam się z daleka. Autorka zaskoczyła mnie umiejętnością stworzenia własnego świata, w którym wszystko sprawnie funkcjonuje i współgra. Mam jednak wrażenie, że książki z tak sporą dozą iluzji, to nie moja bajka.

PODSUMOWANIE:
Własnym brakiem przekonania do tego gatunku nie chciałabym jednak odbierać szansy na przeczytanie tej powieści tym, którzy lubią zanurzyć się w klimacie innego wymiaru. Joanna Baran wykonała kawał dobrej roboty udowadniając, że literatura potrafi jeszcze zaskoczyć. To jedna z tych książek, w których trudno złapać pewny punkt zaczepienia. Nieprzewidywalna, skomplikowana, choć dopracowana. Macie ochotę wkroczyć w środowisko serwowane przez autorkę? Szykujcie się na nieziemską i niebezpieczną podróż pomiędzy planetami.

moja ocena: 6-/10
wydawnictwo: Novae Res
ilość stron: 257
premiera: ?

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res. 
 Znalezione obrazy dla zapytania novae res

6 komentarzy:

  1. Nie przepadam za science fiction, a chyba dużo tego w tej książce :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem targetem tego gatunku, więc odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Science fiction to trochę za dużo jak na moją wyobraźnię, więc skapituluję :) choć wątek miłosny wpleciony gdzieś w tło brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że trochę bym się w tym wszystkim pogubiła. Tym razem podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moje klimaty więc raczej odpuszczę sobie tą książkę.

    OdpowiedzUsuń