środa, 5 października 2016

"Unieważnienie" - Emma Chase. Seria Legal Briefs. Tom 1. Boski napalony.


Czas jesiennych, zimnych i deszczowych dni oraz kichających i kaszlących wokół osób właśnie się zaczął. Ta pora roku, chociaż ma swój urok, z pewnością nie należy do moich ulubionych. Wręcz przeciwnie. Żeby nie utknąć w emocjonalnym dole, sięgam po książki znaczone nutą pozytywnej aury i humoru. A któż może lepiej rozśmieszyć aniżeli Emma Chase? Autorka bestsellerowej serii Tangled ruszyła z nowym cyklem. Legal Briefs na czele z pierwszą częścią „Unieważnienie” właśnie wyszły mi na spotkanie. Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
Ambitny, niepokonany, inteligentny i diabelsko przystojny. Stanton Shaw, waszyngtoński obrońca, czuje się swobodnie nie tylko na sali sądowej, ale także w łóżku i to na pewno nie podczas snu. Mężczyzna od pewnego czasu spotka się z równie błyskotliwą, co piękną Sofią, swoją współpracowniczką. Niezobowiązujący, za to ognisty seks zdaje się przynosić korzyści im obojgu. I wszystko pomyślnie się układa, do czasu, kiedy w ręce Statona trafia pewne zaproszenie na ślub. Mężczyzna dowiaduje się, że matka jego córeczki i zarazem kobieta, do której coś czuje  – Jenny, wychodzi za mąż. Zdesperowany decyduje się na wyjazd, by odwieść ją od pomysłu poślubienia niewłaściwego człowieka. Prosząc Sofię o pomoc, udaje się z nią w progi maleńkiej mieścinki. Czy odzyska dawną miłość i dokończy to, czego kiedyś nie zrobił? A może sprawy przybiorą całkiem nieoczekiwany obrót?

Codzienność Sofii Santos, zdolnej prawniczki, wypełnia praca i uparte dążenie do pomyślnego rozwoju kariery. Jest jednak jeszcze coś. Stanton. Przygodny, aczkolwiek pełen pożądania seks, który ich łączy, miał być niezobowiązujący, bo przecież mężczyzna ma córkę i Jenny, która gdzieś daleko stale na niego czeka. Kobieta jednak czuje, że dzieje się z nią coś niewłaściwego. Coś, czego z pewnością nie planowała. I kiedy Stanton prosi ją o pomoc w odzyskaniu miłości młodzieńczych lat, świadoma tego, jak absurdalny wydaje się ten pomysł, postanawia mu pomoc. Nie może jednak przewidzieć tego, jak pełna wrażeń okaże się wyprawa na prowincję.

ANALIZA:
Oboje stawiający na karierę, zapatrzeni w przyszłość, odważni i piękni. Emma Chase stworzyła postaci o wyrazistych i mocnych osobowościach i można powiedzieć, że póki co taka kreacja bohaterów pozostaje jej znakiem rozpoznawczym. Sofia to kształtna, ponętna, stroniąca od poważnych związków kobieta, która jednak ma słabość do jednego niepewnego własnych uczuć pana. Stanton to z kolei boski, piekielnie zdolny, pozornie wolny ptak lawirujący pomiędzy nieplanowaną wpadką z przeszłości, a przyjemną, niezobowiązującą relacją teraźniejszości. Życie ma jednak przygotowany dla niego prawdziwy test, który udowodni mu to, czego tak naprawdę pragnie najbardziej.

Pierwszoosobowa narracja podzielona pomiędzy Sofię, a Stantona pomogła mi przybliżyć się do obu głównych bohaterów i poznać ich tok myślenia. Ją zdążyłam obdarzyć sympatią, jego… No i właśnie tutaj pojawia się problem. Główny bohater mógłby podbić moje serce, oj mógłby… Jednak autorka popełniła jeden karygodny błąd. Na początku pozwoliła mi przywiązać się do niesprawiedliwie potraktowanej przez niego Jenny, zaś w moim przypadku pierwsze wrażenie ma bardzo ważne znaczenie. Chociaż późniejszy bieg wydarzeń starał się zmazać niesmak, stale miałam w pamięci nieodpowiedzialne zachowanie Stantona, a nic nie denerwuje mnie bardziej, aniżeli zdrada mężczyzny. Stąd miałam problem z akceptacją niektórych elementów fabuły, chociaż sama historia jest oryginalna, zabawna i porywająca.

Wielkie miasto, świat karierowiczów, ludzi sukcesu i życia chwilą teraźniejszą zostaje tutaj skontrastowany z małą mieściną, w której czas biegnie powoli, a każda z tajemnic szybko opuszcza swoją kryjówkę. Pojawiają się ciekawi bohaterowie drugoplanowi jak kontrowersyjna Bunia czy Parówka, przez którego wybucha spore zamieszanie. Nie zabrakło humoru i to nie takiego pisanego na siłę. Emma Chase potrafiła i nadal potrafi wywołać na mojej twarzy szery uśmiech. A paradoksalnie najwięcej zafundował mi go właśnie Stanton, który bawił mnie, czarował i wkurzał jednocześnie.

Wyraźnie lekkie pióro autorki sprawia, że wraz z tą historią po prostu się płynie. Zaczęłam ją czytać wieczorem i nocą skończyłam. Dacie wiarę? Nie mogłam przestać targana wieloma emocjami na czele z ciekawością. A fakt, że nie potrafiłam wybaczyć głównemu bohaterowi wcale nie odebrał mi przyjemności czytania.

PODSUMOWANIE:
Zdecydowanie powieść dla kobiet – tych twardo stąpających po ziemi, ale i marzycielek, które po prostu chciałyby się pośmiać. Może nie tak bardzo romantyczna, chociaż o miłości. Co nieco udało mi się przewidzieć, jednak od powieści tego gatunku nie oczekuję wielkiego zaskoczenia. Chodzi oto, by dobrze się bawić, a dobrego humoru autorka mi nie poskąpiła. Po prozę Emmy Chase radzę więc sięgać właśnie w takie, deszczowe dni, a jesienna depresja z pewnością ominie Was szerokim łukiem.

moja ocena: 7-/10
wydawnictwo: Filia
ilość stron: 416
data wydania: kwiecień 2016

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl. Serdecznie dziękuję!
 

7 komentarzy:

  1. Dobry humor zawsze w cenie;) fabuła z resztą taka luźna, niezobowiązująca,w sam raz na tę pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie takie książki, szybko sie je czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opisany przez Ciebie zarys fabuły brzmi jak całkiem fajna komedia romantyczna - tak mi się jakoś skojarzyło. W sumie ciekawy motyw, czasami na taką pogodę jak teraz (leje) trzeba przeczytać coś luźniejszego :)
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wiele recenzji gdzie skrytykowano głównego bohatera pokazując go jako typowego dupka, widzę, że twoja opinia dużo się od nich nie różni :) Emmę polubiłam za serię Zaplątani, nadal uważam, że nikt tak jak ona nie potrafi w tak zabawny i prawdziwy sposób napisać powieści z perspektywy mężczyzny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że Stanton nie tylko w moich oczach wypadł nie do końca korzystnie :) Ja przed sięgnięciem po tę książkę nie przeczytałam ani jednej recenzji tej powieści, więc nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Sama historia byłaby genialna, gdyby nie pewne jej mankamenty. No a szkoda, bo uwielbiam styl Emmy Chase.

      Usuń
  5. Brzydka pogoda za oknem sprzyja sięganiu po takie książki, nawet jeśli główny bohater nie do końca nas przekonuje. ;) Ale skoro i tak wciąga, to pewnie umówię się na spotkanie z książką. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że to dobry wybór na takie jesienne, szarawe dni :)

    OdpowiedzUsuń