środa, 12 października 2016

"Zakręty losu. Braterstwo krwi" - Agnieszka Lingas-Łoniewska. Tom 2. Mafia nigdy nie odpuszcza...

 

My nie zapominamy”, krótki, ale jakże wymowny list odbierał Borowskim nadzieję na spokojne życie. Bo mafia nie wybacza, a jej okrutne macki sięgają naprawdę daleko. Pierwszy tom trylogii Zakręty losu zakończył się happy endem, w który jednak autorce sprytnie udało się sypnąć garścią zamętu i niepokoju. Nie było więc takiej opcji, by odpuścić sobie kolejną część. Stąd z czystą przyjemnością sięgnęłam po „Braterstwo krwi”, powieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości- jak głosi napis na okładce. Czy rzeczywiście doczekałam się tych emocji, na które liczyłam? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
Spotkanie po latach udowodniło im, że przeznaczenia nie da się oszukać. Po wielu trudnych doświadczeniach Krzysztof i Katarzyna próbują cieszyć się wspólnym życiem, prowadząc uczciwą kancelarię prawniczą i starając się o dziecko, bo przecież jedno już utracili. Oddalając od siebie tę myśl zdają sobie sprawę z tego, że czeka ich burzliwa przyszłość, bo przecież kroczą za nimi niczym cień wydarzenia zamierzchłych czasów, które kolejny raz zamierzają zaatakować.

Pewnego dnia Krzysztof dostaje propozycję nie do odrzucenia, taką, która może zmienić losy całej jego rodziny. Jego klientem zostaje bowiem ktoś, kogo mecenas Borowski tak bardzo się obawiał, ktoś, kto przywoła z kryjówki Lukasa. Czy spotkanie rozdzielonych braci zakończy się tragedią? Czy wspólnie stawią oni czoła potężnemu wrogowi? Czy ktoś zatrzyma tę rozpędzoną machinę niebezpieczeństwa i czy człowiek, który nie ma serca, będzie potrafił kochać?

ANALIZA:
Druga część trylogii, jak oczekiwali czytelnicy pierwszego tomu, to pełna dynamicznej akcji kontynuacja losów Katarzyny i Krzysztofa. On, inteligentny, zdolny do poświęceń, kochający bliskich ponad swoje życie, zrobi wszystko, by zawalczyć o szczęście rodziny. Ona, żyjąc przez chwilę w bańce nieświadomości, szybko odkryje, w jak wielkim znajdują się niebezpieczeństwie. Trudne czasy dwójki bohaterów, którzy zdążyli już pozyskać sobie sympatię fanów tej serii, przeplatają się z życiem znienawidzonego Lukasa. Bo istnieją także grzechy, których nie da się wybaczyć. A jednak…


Tym razem na scenę, w roli drugiego głównego bohatera, wkracza brat mecenasa Borowskiego. Powiązany z mafią, jako świadek koronny zyskał wolność, aczkolwiek tylko pozorną, ponieważ wciąż musi ukrywać się przed wrogiem. Dotąd pełen egoizmu, zdolny posunąć się do najgorszych czynów, staje się świadomy popełnionych błędów. Będzie miał okazję odkupić swoje winy. Tylko czy można mu zaufać? Czy będzie potrafił spojrzeć bratu w oczy? Czy Katarzyna mu wybaczy? I czy Magda, skrzywdzona kobieta, która przypadkiem pojawi się w jego życiu, obudzi jego serce?

Ta książka nie zasypia. Agnieszka Lingas-Łoniewska najwyraźniej nie lubi, kiedy bohaterowie jej powieści się nudzą. Pełna mocnej akcji, ryzyka i gróźb. Wypełniona po brzegi niepewnością jutra i ulotnością chwili. Osadzona nad wielką przepaścią, na krawędzi której postaci balansują walcząc o życie lub śmierć. Dobrze zaplanowana, przekazana w ciekawy sposób historia braci wciąga udowadniając, że nie zawsze wyłącznie pierwsze części trylogii są tymi wyraźnie najlepszymi. Czasami poziom kolejnych tomów jest tak wysoki, że dłonie same rwą się do głośnych oklasków.

„Braterstwo krwi”, powieść klasyfikowana jako dramat sensacyjny, w dużej mierze skupia się na mafijnych porachunkach i ludzkim okrucieństwie. Nie brak tutaj jednak miłości, ponieważ to często właśnie ona daje ludziom siłę potrzebną do walki. Pełna pożądania namiętność, szczere intencje podarowane z bukietem słów otuchy. Poświęcenie, pojednanie i przebaczenie. Nie przypadkiem drugi tom zyskał też taki, a nie inny tytuł. Historia Krzysztofa i Lukasa to opowieść o potędze rodziny i więzów krwi, które choć zaniedbane i zniszczone, mają szansę na odnowienie. Jestem autentycznie zadowolona z tego, jak autorka poprowadziła tę całą fabułę. Drugi tom nie tylko we fragmentach staje się wypełnieniem pierwszego. Bez niego nie mogło się obejść, a u jego boku trudno się nudzić.

PODSUMOWANIE:
Czytaliście poprzednią część? Koniecznie sięgnijcie i po tę. Jest tutaj nieco inny klimat, ponieważ wątek miłosny ustąpił miejsca sensacji, co jednak nie odejmuje trylogii uroku, zaś udowadnia, że autorka nie skąpi w nowe pomysły i nie boi się wyzwań. Jeśli zaś nie zapoznaliście się z pierwszym tomem, a szukacie czegoś o miłości i niebezpieczeństwie zarazem, trylogia Zakręty losu to prawdziwa jazda bez trzymanki, podczas której pokonujący kolejne wiraże bohaterowie rzucają wrażeniami na prawo i lewo. Jestem ogromnie ciekawa, cóż takiego autorka zafunduje mi w kolejnej części.

moja ocena: 7/10
wydawnictwo: Novae Res
ilość stron: 324
rok wydania: 2012
tom 2 – cykl „Zakręty losu”

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.
Fanpage wydawnictwa – KLIK.
 Znalezione obrazy dla zapytania novae res

7 komentarzy:

  1. Cóż muszę napisać, że jeszcze cała seria przed mną. Ciągle brak czasu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz czytam o tej serii :o
    Pomimo wysokiej oceny ja jednak bym się nie skusiła. Przeraża mnie ten typ okrucieństwa, za bardzo bym to chyba przeżywała :(
    Pozdrawiam serdecznie
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  3. O książce nie słyszałam ale raczej nie moje klimaty czekam za to na recenzje "Para zza ściany" bo okładka wygląda ciekawie :)
    Dziękuję za odwiedziny i zapraszam Cię ponownie na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy tom zachwycił mnie, więc nie wiem dlaczego do tej pory nie przeczytałam drugiej części... Czas najwyższy to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze przede mną ta przygoda czytelnicza, szczypta sensacji mile widziana. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tom pierwszy i drugi, podobały mi się. Nie sięgnęłam jednak po tom 3, ale mam nadzieję, że kiedyś go nadrobię. :)

    OdpowiedzUsuń