piątek, 21 października 2016

"Jeden wieczór w Paradise" - Magdalena Majcher. Jak wiele może zmienić jedna decyzja.


„Ludzie często zapominają o tym, że wierność nie jest jedynym dobrem, które przysięgają sobie małżonkowie. Jest jeszcze miłość, uczciwość i tak dalej. Odejście od wierności jest procesem. Zdradę należy potępić, ale brak miłości, zainteresowania, jawną nieuczciwość… także.”

Rzadko kiedy literatura obyczajowa tak mocno mnie angażuje. Bo wkraczając w życie nowych bohaterów raczej szukam romantycznych uniesień i bajkowych scenariuszy, niż brutalnego oblicza prawdziwego życia. A jednak od czasu do czasu pojawiają takie książki wspominanego gatunku, których nie w sposób odłożyć na bok. I tym razem tego doświadczyłam, u boku wiele znaczącego wieczoru w Paradise i twórczości Magdaleny Majcher. Co urzekło mnie w prozie autorki? Co rozczarowało? Czego można oczekiwać po debiucie znanej blogerki? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
Życie Marianny jest tylko grą pozorów. Teatrem noszonych masek, w którym dźwiga ona rolę szczęśliwej żony. W jej piętnastoletnim małżeństwie zagościła nie tylko monotonia i nuda, ale także samotność, którą zrozpaczona Mania przeżywa za każdym razem, kiedy mąż zdaje się ją nie zauważać. Znosząc gorycz codzienności, dla dobra ukochanych dzieci, kobieta rezygnuje z własnych potrzeb i marzeń. Do chwili, kiedy spotyka Konrada, mężczyznę, który w przeszłości zajmował w jej sercu niezwykle istotne miejsce. Czy kiedykolwiek jednak przestał?

Rozpoczyna się wewnętrzna walka rozsądku z uczuciami, moralności z pragnieniami, walka, w której stawką może być świetlana przyszłość, bądź zrujnowane życie. Czy złamanie przysięgi wierności jest tym najgorszym przewinieniem? A może wcale nie? Jak nieprzewidywalny może stać się każdy kolejny dzień i jak wiele może zmienić jedna decyzja?

ANALIZA:
Żona, mąż i on – pojawiający się znikąd ideał. Kiedy na kartach powieści gości trójkąt, już z góry wiadomo, że będzie się sporo działo. Marianna jest rozsądną, dbającą o rodzinę kobietą. Kocha swoje dzieci, chociaż ze starszą córką, nastolatką, nie potrafi ostatnio znaleźć nici porozumienia. To jednak nie wychowywanie pociech przysparza jej najwięcej trosk, a współmałżonek, który od dawna przestał należycie ją traktować. I chociaż Mania żyje nadzieją na lepsze jutro, los postanowi nieco jej dopomóc. Czy jednak aby na pewno?

Nie sama postać głównej bohaterki zasługuje na krótką analizę, ale bez wątpienia także dwaj przedstawiciele płci brzydkiej, którzy zakręcą nią i będą kazali jej iść drogą usłaną kamieniami. Paweł, ten pozornie jej bliższy – mąż, przyzwyczaił się do usług starającej się żony, zapominając o tym, że przecież w małżeństwie nie można tylko brać. Powinno się także i dawać. Jego całkowitym przeciwieństwem wydaje się Konrad, przebojowy, dotąd nieustatkowany, czuły, nieskąpiący komplementów i romantycznych gestów. Podziwiam każdą z wykreowanych przez autorkę postaci za wiarygodną osobowość i za odmienność. Bo budując charaktery ludzi tak prawdziwych, zachowała miejsce na różnorodność. Stąd cała historia i jej bieg stają się bardzo ciekawe.

Życiowa, bliska losom wielu kobiet. Książka, w której każdy czytelnik będzie mógł po części odnaleźć samego siebie. Nieprzejaskrawiona, niepopadająca w skrajności, skłaniająca do przemyśleń historia dojrzałej mężatki, której przyszło się zmierzyć z namacalnym wspomnieniem przeszłości. Odbiegająca od ognistych treści, skąpiąca w ociekające słodyczą, romantyczne gesty. Prawdziwa, miejscami wręcz gorzka. Powieść, w której pozory i wyobrażenia odgrywają jedną z istotniejszych ról. Bo nie wszystko jest takie, jakby się mogło wydawać.

W opowieści o znajdującej się na rozstaju dróg kobiety, która musi wybierać pomiędzy tym co nieatrakcyjne lecz swojskie, a niepewne i ekscytujące, Magdalena Majcher wplotła różnorodne problemy nas, zwykłych ludzi, którzy zapominamy o tym, że powinniśmy stawiać czoła słabościom. Unikanie istotnych tematów, rozmów, na których przecież powinien opierać się każdy związek. Kłopoty z wychowywaniem zbuntowanych nastolatków czy także kwestie dotyczące naszego zdrowia i kontrolnych badań, o których nie pamiętamy, a które mogą zaważyć na naszym istnieniu.

PODSUMOWANIE:
Dojrzała, przemyślana, zaskakująca. Chociaż mam wrażenie, że czytałam już książkę z podobnym schematem, do końca nie byłam pewna, w którym kierunku autorka poprowadzi swoich bohaterów. Kibicowałam Mariannie, czułam jej emocjonalne rozdarcie i może miałabym jedno zastrzeżenie co do raptownej zmiany postawy pewnego bohatera, jednak jest to niewielki procent całości, która w mojej ocenie wypadła bardzo korzystnie, na tyle, że aż trudno uwierzyć w fakt, iż książka jest debiutem. Polecam, ze względu na wiarygodność tej historii, na piękny sposób jej przekazania i właśnie ze względu na przekaz, bo może wypłyną z niej potrzebującym wsparcia takie wskazówki, które pomogą lepiej żyć.

moja ocena: 7-/10
wydawnictwo: Edipresse Książki
ilość stron: 287
data wydania: maj 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
 

8 komentarzy:

  1. Myślę, że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Dobra powieść obyczajowa. Czekam na kolejne książki autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam ale myślę, że jeżeli znajdę czas to dam szansę tej książce

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresowała mnie, tym bardziej że jest tak przemyślana i wiarygodna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam stosy książek reprezentujących gatunek obyczajowy, trudno mnie więc zaskoczyć, ale z czystej ciekawości rozwinięcia i zakończenia tej historii przez autorkę, mogłabym sięgnąć ten tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem skłonna dać jej szansę, schematy mi nie przeszkadzają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam :) bardzo fajna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę wiele pozytywnych komentarzy. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń