wtorek, 23 sierpnia 2016

"Alpinistka na autostopie. Tom 1. Przez Karpaty na Ararat" - Anna Borecka


„Z nowym krajem jest jak z człowiekiem. Widzisz go po raz pierwszy i od razu czujesz do niego sympatię albo niechęć.”

Skoki na bungee czy te na spadochronie, jazda po torze wyścigowym z ponadprzeciętną prędkością czy szaleństwo na rollercoasterze zapewniającym doznania podobne do tych, które przeżywają piloci F-16. Odważne? Wcale nie, bo jak się okazuje, istnieją tacy ludzie, którzy przekraczają o wiele większe granice własnych lęków. Wyobraźcie sobie kobietę w średnim wieku, która samotnie przemierza świat  (bez samochodu!), wspina się na wierzchołki gór i pokonuje bariery kulturowe osiągając w końcu swój cel. Brzmi intrygująco, prawda? Zatem czytajcie dalej. To, co napisałam, to fakt dotyczący pewnej bardzo zdeterminowanej Polki. Chcielibyście wyruszyć w literacką przygodę u jej boku? Zapraszam wpierw do zapoznania się z recenzją jej książki.

O AUTORCE I PODRÓŻNICZEJ SERII KSIĄŻEK:
Anna Borecka, alpinistka, autostopowiczka, ale przede wszystkim kobieta nieobawiająca się wyzwań, ma na swoim koncie 4 wyprawy i 3 podróże w góry Eurazji. I nie byłoby w tym wszystkim nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że każdą jedną odbyła w towarzystwie samej siebie – bez samochodu czy wielkiej fortuny, za to z pakietem odwagi, wiarą we własne możliwości i nadzieją na lepsze jutro. Czy słyszeliście kiedyś o powiedzeniu „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”? Wyobraźcie sobie, że mąż pani Ani zginął podczas wspinaczki, a ona postanowiła, na przekór losowi, że nie da się pokonać i przemierzy dachy świata wystawiając naturze język.

„Alpinistka na autostopie” to zbiór jej doświadczeń, cykl książek mający docelowo składać się z pięciu części. Dotychczas na rynku wydawniczym pojawiły się dwie i dziś chciałam zapoznać Was z pierwszym tomem – Przez Karpaty na Ararat.

O CZYM JEST PIERWSZY TOM:
Uporawszy się z trudnymi przeżyciami, zamykając za sobą smutny rozdział życia, Anna Borecka otwiera atlas i wyznacza sobie taką trasę do przejścia, którą wielu niedowiarków mogłoby skomentować krótkim „ona jest szalona”. Przez Ukrainę, Rumunię i Bułgarię dociera na położony przeszło pięć tysięcy metrów nad poziomem morza Wielki Ararat, odhaczając po drodze na swojej liście doświadczeń także i mniejsze szczyty gór.

Jako jedyna cudzoziemka nocuje w niewielkim schronie górskim w towarzystwie co najmniej czternastu osób, poznaje gospodarzy, którzy jako lekarstwo nie żałują jej kieliszka wódki czy przemierza granice stając się ciekawym obiektem dla podziwiających ją tubylców. Otrzymuje propozycję zawarcia małżeństwa, wychodzi cało z ataku rządnych pieniędzy wyrostków i modli się do Allacha przepraszając przy tym po cichu swojego Boga.

Podczas tej wyprawy może zdarzyć się wszystko…

ANALIZA:
Anna Borecka postawiła na narrację prowadzoną w czasie teraźniejszym, dzięki czemu zyskała efekt relacji „na żywo” pozwalając czytelnikowi uczestniczyć w tej niezwykłej ekspedycji u swojego boku. A wrażeń tutaj nie brakuje. Autorka przedstawia spotkania z napotkanymi obcokrajowcami przytaczając rozmowy oraz przywołując przy tym emocje, które jej towarzyszyły. Barwnie opisuje krajobrazy zachowując przy tym umiar i nie przekraczając granicy zanudzających, rozwlekłych charakterystyk. Pomiędzy to sprytnie wplata garść historii, która w tej książce podróżniczej działa akurat na jej korzyść. Całość stanowi ciekawą, odkrywczą przygodę, w trakcie której poznaje się nie tylko dziewicze zakątki naszego globu, ale także i samą Annę Borecką.

„Życie jest ciągłym wyborem…”
„Życie jest drogą!”

Odważna, zdeterminowana, ale i nieufna względem tych, którzy mogliby ją skrzywdzić. Hołdująca myśli „być”, a nie „mieć”. Kobieta z krwi i kości. Taka właśnie jest autorka tej książki, a jej cechy charakteru zostają odzwierciedlone w jej wyprawie, konkretnej, przemierzonej po trupach, ze szczyptą rezerwy kierowanej dla chwilowych współtowarzyszy.

Być może nie odkryjecie tutaj zaskakujących zwyczajów obcych kultur, być może nie przeżyjecie zatrważających momentów, podczas których włos zjeży się Wam na głowie. Przejdziecie za to spory kawał przyglądając się zmaganiom samotnej kobiety, która uczy tego, że nie ma rzeczy niemożliwych, a strach to tylko jedna z barier tworzonych w naszym umyśle i naprawdę da się ją przesunąć.

„Ludzie są jak drzewa, które trudno wyrwać z korzeniami i przesadzić na inny grunt. Im starsze, tym większe ryzyko, że się nie przyjmą.”

Znajdziecie tutaj także złote myśli autorki i drogowskazy, którymi celowo czy też i nieświadomie częstuje czytelnika przytaczając własne przeżycia. Książka jak najbardziej może stać się podporą duchową dla tych, którzy utknęli w martwym punkcie nie wierząc w lepszy dzień. To, co przytrafiło się pani Ani mogło ją zniszczyć, jednak ona postanowiła w tym całym nieszczęściu odbudować siebie na nowo i dokonała czegoś, na co wielu z nas nie miałoby odwagi się zdobyć.

PODSUMOWANIE:
Książkę polecam wielbicielom górskich wypraw, fanom literatury podróżniczej, tym, którzy nie wierzą w determinację i ponadprzeciętne umiejętności kobiet. Marzycie o dalekich wyprawach, jednak nie macie pojęcia jak zacząć? Zatem zacznijcie może od tej publikacji.

moja ocena: 6/10
wydawnictwo: Bernardinum
ilość stron: 255
rok wydania: 2015
seria: Alpinistka na autostopie

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum.
 

5 komentarzy:

  1. Taki odkrywca rzeczy oczywistych z tego autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. lektura idealna dla mojej kumpeli

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem zbyt odważną osobą, więc to nie jest książka dla mnie :)
    Pozdrawiam,
    Reading-mylove :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki tego typu zawsze chętnie u siebie goszczę :)
    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam tej książki jeszcze. Może do niej zajrzę.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń