sobota, 20 sierpnia 2016

"Pod samym niebem" - R.K. Lilley. PRZEDPREMIEROWO. Fabuła kołem się toczy.


Była sobie raz piękna stewardessa i był lubiący przelotne, niebezpieczne przygody mężczyzna. Kiedy się spotkali, zaiskrzyło tak mocno, że nie dało się ugasić ognia namiętności. Prawie jak bajka, bajka dla dorosłych. Bo kiedy wszystko zaczęło układać się pomyślnie, szczelnie zamknięte granice ich związku przekroczyły problemy, niespodziewany napad, miłosne zgrzyty oraz odmienne oczekiwania. Pierwszy tom trylogii W przestworzach, bez dwóch zdań utrzymywany w greyowskim klimacie, zakończył się w dość niewygodnym dla czytelników momencie. Ci, którzy w jakikolwiek sposób zdążyli związać się z jego bohaterami bądź akcją, wiedzieli już, że będą musieli sięgnąć po kolejną część. I właśnie nadszedł ten czas. „Pod samym niebem”  niedługo zawita na półkach księgarń.

ZARYS FABUŁY:
Po traumatycznych przeżyciach Bianka próbuje dość do siebie z dala od towarzystwa Jamesa. Jednak chociaż ma u boku najlepszych przyjaciół, nie potrafi przestać o nim myśleć. Z kolei i on nie należy też do tych, którzy łatwo się poddają, stąd złaknieni wzajemnej bliskości oboje postanawiają na chwilę się spotkać.

Wystarczy moment, by ponownie zaiskrzyło. Tęsknota, palący żar i namiętność powracają ze zdwojoną siłą. Lecz chociaż na pozór wszystko wydaje się łatwe, nie wszystko zmierza we właściwym kierunku. Przeszłość, obawy i lęki nie mają zamiaru odejść, A życie lubi zaskakiwać i jedną ze swoich niespodzianek szykuje także dla nich.

ANALIZA:
Pierwszy tom serii autorstwa R.K. Lilley stawiał raczej na akcję toczącą się w jednym kierunku, nie ukrywajmy, głównie skupioną na scenach zbliżeń głównych bohaterów. Raczej trudno było doszukać się jakichś porywających wątków poboczny i szczerze powiedziawszy, teraz niewiele się zmieniło. Kontynuacja w wielu momentach częstuje wręcz  łudząco podobną fabułą, co jej poprzedniczka. Druga część została wyposażona w szczyptę pikanterii i namiętności, garstkę romantycznej aury oraz wisienkę na torcie – BDSM i pociąg bohaterów do posunięć co najmniej odważnych. Erotyczna fantazja nie ma tutaj granic.

Bohaterowie powieści, chociaż mocno zaangażowani w niebanalny związek, który udało im się stworzyć, wciąż nie potrafią dokładnie sprecyzować tego, co względem siebie czują. James, całkowicie zaborczy, dominujący, odganiający od Bianki każdego (dosłownie) mężczyznę stającego na jej drodze, chwilami zachowuje się wręcz absurdalnie. Nie żałuje jej drogich prezentów, zabiera ją w różne ciekawe miejsca – uwaga, otwierając tym samym bramy do swojego życia i przeszłości. A ta ostatnia nie zawsze bywa kolorowa i tolerowana przez Biankę. Czy jednak mężczyzna tak mroczny jak on, może kryć w sobie pokłady czułości i opiekuńczości? Ano może. I o tym możecie się tutaj przekonać.

Z kolei główna bohaterka, jak i zarazem narratorka powieści, próbując pozbierać się po niełatwych doświadczeniach, pokazuje swoje silne, zdeterminowane oblicze, jak i z drugiej strony jawi się jako krucha i niepewna własnych pragnień kobieta. Chce Jamesa i nie chce. Kocha go, ale się boi. Oddaje się mu i zabiera. Uff… Bywa irytująca, chociaż nie bardziej, aniżeli w pierwszej części.

Przez dłuższy czas to nie przekorny i złośliwy los, a bohaterowie sami obarczają się kolejnymi przeszkodami. I już można byłoby pomyśleć, że w drugiej części nie dzieje się absolutnie nic wartego uwagi, kiedy nadchodzi wielki finał całkowicie zmieniający stabilny rytm akcji, który dotąd snujący się wolno, nagle zaczyna galopować. Nieco zmęczona, deczko znudzona i na pewno senna naprawdę się rozbudziłam. A więc autorka potrafi budować porywające momenty kulminacyjne. Pytanie tylko, dlaczego tak ich skąpi?

Nie można doczepić się do stylu, jakim ta książka została napisana. Plastyczny język, wystarczająco dobrze rozwinięte opisy i wiarygodne dialogi, chwilami tylko , ze względu na daną sytuację, nieco zbijające z tropu. Generalnie całość czyta się szybko, jednakże z pomieszanymi emocjami, które chociaż nie dogłębne, naprawdę potrafią dawać się we znaki.

PODSUMOWANIE:
„Pod samym niebem” to kontynuacja utrzymana na tym samym poziomie, co pierwszy tom. Jeżeli więc James i Bianka zdążyli Was porwać, tym razem także nie zawiodą. Dla mnie z pewnością nie pozostaną oni bohaterami numer jeden, bo niosąc ze sobą bagaż drażniących mnie cech, niejednokrotnie sprawiali, że miałam ochotę mocno nimi potrząsnąć. Chociaż Jamesowi mogłabym wybaczyć, z względu na te momenty, kiedy u jego boku naprawdę się rozpływałam.

Książka R.K. Lilley to nie jest ambitna lektura, która przetrząśnie Was emocjonalnie. Jeżeli liczycie na paletę dogłębnych wrażeń, raczej ją sobie odpuście. Jeśli zaś szukacie czegoś odważnego, co bez dwóch zdań wywoła na twarzy wypieki, jeżeli macie ochotę na literaturę erotyczną po brzegi wypełnioną seksem, „Pod samym niebem” jest strzałem w dziesiątkę. A ja? Zadowolona i znudzona zarazem, wesoła i poirytowana, ale przede wszystkim wściekła za tak udany koniec, będę musiała sięgnąć po ostatnią część trylogii. Bo na przekór sobie, chociaż wytknęłam tej powieści sporo wad, muszę przyznać, że czas spędzony u jej boku wcale nie był taki zmarnowany. I chyba będę chciała to kontynuować.

moja ocena: 6-/10
wydawnictwo: Editio
ilość stron: 321
premiera: 14 września 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio. 
  Znalezione obrazy dla zapytania EDITIO

13 komentarzy:

  1. Widzę, że mamy ten problem, ponieważ również jestem po lekturze. Autorka specjalnie miesza w zakończeniu, aby czytelnik wypatrywał ostatniej części :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami te zakończenia potrafią dać czytelnikowi w kość ;) autorka wielu, co robi i jak widać skutecznie przyciąga czytelników;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka ma śliczną okładkę.
    Nie dziwię się, że Jamesowi w oko wpadła Bianka, stewardessy to zawsze piękne kobiety (tylko Pierwsza Dama nie).
    Nie rozumiem, dlaczego kobiety lubią takich drani, którzy je krzywdzą...
    Ale książka niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeej, w takiej pięknej książce taka treść? Hmmm jestem bardzo zaintrygowana!
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  5. Choć nie przepadam za tego typu literaturą, to jednak obiecałam sobie, że kiedyś wezmę się za jakiegoś erotyka. Może to akurat będzie ta pozycja? Przynajmniej jeden tom, bo... dlaczego nie? Chociaż z drugiej strony... nie wiem czy przeżyłabym bohaterów, którzy mogą irytować :D
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak na poprawę nastroju, wieczorem do kieliszka wina, czemu nie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam pierwszej części, ale bez tego wiem, że druga jest świetna.
    Generalne słyszałam wiele dobrego o tej serii i koniecznie muszę po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    I przy okazji zapraszam na wydarzenie przepełnione konkursami
    https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej to nie jest lektura dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się spodobała, a okładka jest śliczna :) Zapiszę tytuł ale nie wiem kiedy znajdę czas :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  10. Wątpię, żebym się skusiła ;) Nie ma w niej nic, co by mnie zaintrygowało.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam kilka dni, żeby nadrobić poprzednią część :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba miałam rację, że jednak nie dałam się skusić na tę serię. Jakoś nie za specjalnie ciągnie mnie do niej, a do tego podejrzewam, że bardzo irytowałyby mnie te minusy, które wytknęłaś.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nadal waham się przed sięgnięciem po pierwszą część, a po Twojej recenzji chyba utwierdziłam się w moim wyborze :)

    OdpowiedzUsuń