poniedziałek, 20 czerwca 2016

"Japoński kochanek" - Isabel Allende


„ Człowiek chce dla osób, które kocha, bezpieczeństwa. Ale tym, czego człowiek chce dla samego siebie, jest niezależność.”

Stęsknione bliskości drugiej osoby serca, niespełniona miłość wystawiona na wiele prób i potajemne spotkania, które muszą wystarczyć i dać zakochanym nadzieję na najbliższe miesiące. Oblicz najpotężniejszego z uczuć może być wiele, bo miłość dająca szczęście może jednocześnie je odebrać. Jak zatem z takową tematyką poradziła sobie 73-letnia, iberoamerykańska pisarka, spod pióra której wyszła niedawno powieść „Japoński kochanek”? Tym razem Isabel Allende, znana między innymi dzięki takim tytułom jak „Dom duchów” czy „Suma naszych dni”, postanowiła rozegrać akcję w domu spokojnej starości. Czy w takim miejscu może wydarzyć się coś ciekawego? Ano może i to całkiem wiele…

Młodziutka, mołdawska imigrantka Irina Bazili rozpoczyna nowy rozdział życia znajdując pracę w domu spokojnej starości. Lark House, przyjemne i otwarte miejsce goszczące wielu interesujących ludzi, szybko pozwala jej pozyskać sympatię i zaufanie podopiecznych, do tego stopnia, że dla dziewczyny otwierają się kolejne wrota i szanse. Stroniąca od kontaktów z ludźmi Alma Belasco, wyróżniająca się, zagadkowa starsza dama z polskimi korzeniami, proponuje Irinie dodatkowo płatne zajęcie. Otrzyma wynagrodzenie w zamian za pomoc w uporządkowaniu dokumentów, pośród których znajdują się listy zamknięte w żółtych kopertach. Trzymająca je pod kloszem tajemnicy Alma, prócz korespondencji regularnie otrzymuje także gardenie, a od czasu do czasu niezapowiedziane znika na kilka dni, skłaniając do różnorodnych domysłów. Czyżby starsza pani kogoś sobie znalazła?

U boku ukochanego wnuka Almy, Irina etapowo poznaje stary sekret, który zrodzony w przeszłości trwa aż do dziś. Zagłębiając się w opowieść zamierzchłych lat, trafiając w progi ogarniętego wojną świata, poznaje Nathaniela oraz Ichimeiego Fakudę - mężczyzn, którzy w życiu Almy zajęli szczególne miejsce. Kim byli i jak potoczyły się losy całej trójki?

Pomiędzy Iriną i Almą, bohaterkom różniącym się pochodzeniem i wiekiem, rodzi się nić przyjaźni i zaufania prowadząca do odkrycia wspaniałej, wzruszającej historii. Wyruszające w podróż do przeszłości kobiety odnajdują jednak coś, co je łączy – poczucie wyobcowania, które na wskutek biegu historii odebrało im szansę stworzenia prawdziwego domu. Jak babcia i wnuczka, skupione przy jednej opowieści, pokazują, że miłość nie zawsze musi być spełniona. Ale nawet ta, która z pozoru wydaje się nieszczęśliwa, może dawać radość i natchnienie.

Rozegrana w tle wielkich wydarzeń powieść Isabel Allende sięga czasów wojny wspominając o zagładzie Żydów czy ataku na Pearl Harbor. Jest i późniejszy obraz Mołdawii powstały po upadku muru Berlińskiego. Obok istotnych faktów stoją jednak ludzie niosący konsekwencje czasów, w których żyli. I takim człowiekiem jest między innymi Alma, która oderwana od rodziców trafiła do Ameryki, gdzie poznała osoby na zawsze pozostające w jej sercu. Autorka, rozgrywając akcję w domu spokojnej starości absolutnie się więc do niego nie ogranicza. Mamy tutaj wędrówkę nie tylko po najbliższych okolicach, ale i po całym świecie, podobnie jak w przypadku płaszczyzn czasowych, których odnajdziemy wiele.

Jako że w tytule powieści dumnie pobrzmiewa tajemniczy „kochanek”, a każde ze streszczeń wymaga wspomnienia o tym, że jest to książka o miłości, trzeba jednak rozwiać nadzieje tych, którzy liczą tutaj na obrazy namiętności. Uczucie kreowane przez Isabel Allende jest niebywale trwałe, wręcz niezniszczalne i chociaż pozornie ograniczone do chwil uniesień, okazuje się czymś więcej - czymś nadającym życiu sens. „Japoński kochanek” to nie romans, a historia skomplikowanej miłości stawiającej czoła wyzwaniom kiedyś - w obliczu wojny i teraz - kiedy losy zakochanych ludzi rozeszły się w dwie, różne strony. To jednak także opowieść o przyjaźni, zaufaniu, o nadziei, tęsknocie oraz odchodzeniu i chociaż to wszystko wydaje się tak przyziemne, w rzeczywistości jest naprawdę wyjątkowe.

Isabel Allende spieszy z każdym kolejnym wydarzeniem, zapełniając nieobszerną książkę ogromem różnorodnych wydarzeń. Nie opisuje zbędnych szczegółów, a dotykając wielu wątków momentami streszcza je do minimum. Książkę warto czytać z uwagą i koncentracją, by nie zgubić żadnej, cennej informacji. Trudno więc było mi wciągnąć się w klimat tej powieści i zintegrować z bohaterami, a jednak chciałam dotrzeć do końca, który cały czas zmierzał w nieznanym mi kierunku. A finał okazał się wstrząsem, który utwierdził mnie w przekonaniu, że warto było poświęcić tej historii czas.

„Japoński kochanek” to jedna z perełek gatunku powieści obyczajowej, dająca obraz niesprawiedliwego życia, w którym zawsze można znaleźć jakieś koło ratunkowe i miłości, która trwa wiecznie. To dojrzała, przemyślana książka z nasyconą pomysłami, oryginalną fabułą i paletą wyrazistych bohaterów. Mi jednak, do pełnej oceny zabrakło tej więzi z całą akcją, być może dlatego, że nie była ona chronologiczna i spójna. I gdyby nie koniec, może już nigdy nie sięgnęłabym po książkę tej autorki, a jednak w tym momencie mam naprawdę mieszane uczucia. Myślę, że Isabel Allende może pozyskać sympatię tych czytelników, którzy czekają na konkretne, mało ckliwe historie dekorowanie słodko-gorzkim uczuciem, wojną,  ale i starością, kiedy przychodzi właśnie czas podsumowań i przemyśleń. Macie ochotę na taką mieszankę emocji?

moja ocena: 4/6
wydawnictwo: Muza SA
ilość stron: 318
data wydania: maj 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza SA.
 

4 komentarze:

  1. Zaintrygowałaś mnie tym wstrząsającym finałem :) Z chęcią poznam tę historię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może nie w najbliższym czasie, ale jak się uporam ze swoim stosikiem, to książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię powieści Allende i tę także przeczytam obowiązkowo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem szczerze zaintrygowana i chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń