sobota, 25 czerwca 2016

"Mimo moich win" - Tarryn Fisher


„Caleb był jak huragan, który przeszedł przez moje życie, poruszając we mnie rzeczy, z których istnienia nie zdawałam sobie sprawy. Jest tęsknotą, z której nigdy się nie wyleczę.”

Od kilku już tygodni zastanawiałam się nad fenomenem Tarryn Fisher, autorki, która zasłynęła książką „Mimo moich win”. Czy zajmująca się modą blogerka faktycznie stworzyła bezkonkurencyjny bestseller? A może została wzięta pod uwagę dzięki swojej przyjaźni z uwielbianą Colleen Hoover? Niebanalna powieść o skomplikowanej miłości intrygowała mnie więc podwójnie i postanowiłam, że nie zostawię tego tematu do chwili, aż sama przekonam się o co w tym wszystkim chodzi. Dziś więc po raz pierwszy wzięłam do ręki coś, na co długo czekałam. I dziś też musiałam się z tym rozstać. Czy powieść „Mimo moich win” tak mnie rozczarowała, że nie doczytałam ją do końca? A może książka wciągnęła mnie tak głęboko, że pochłonęłam ją w ciągu kilku godzin?

Kiedy po trzech latach rozstania Olivia spotyka swojego byłego chłopaka wie, że powinna ominąć go szerokim łukiem. W końcu kiedyś dotkliwie go zraniła. Na wskutek własnych błędów odebrała sobie szansę na prawdziwą miłość i nawet uczestnictwo w terapii czy upływ czasu nie zmieniły jednego. Wciąż go kocha. Walcząc z własnym sumieniem, prowokuje los i kiedy umyślnie zmierza w jego kierunku, stwarzając warunki do rozmowy, przeżywa szok. Caleb Drake, człowiek, któremu oddała serce nie pamięta jej. Cierpi na amnezję będącą efektem nieszczęśliwego wypadku. Olivia wie, że powinna się wycofać, a jednak korzystając z okazji, wbrew wewnętrznym przestrogom brnie w to dalej. Pomimo tego, co kiedyś zrobiła, nie zważając na fakt, że Caleb ma dziewczynę, zrobi wszystko, by zawalczyć o dawne uczucie. Czy można budować na kłamstwie trwałą relację? Czy na miejscu Olivii, w boju o miłość nie zrobilibyśmy tak samo?

W literaturze nieczęsto mamy do czynienia z główną bohaterką (i zarazem narratorką) popełniającą tak wiele niepochlebnych czynów. Zazwyczaj łatwiej nam utożsamić się z postacią pełną zalet, taką, o którą bez głębszych refleksji zdecydowalibyśmy się zawalczyć. Olivia jest inna, niedoskonała, chwilami egoistyczna, zdolna do taranowania drogi prowadzącej do celu kosztem innych ludzi. Sypie kolejnymi wpadkami gęsto się potem tłumacząc… A jednak, co zaskakujące, jest także dziewczyną, którą jesteśmy w stanie zrozumieć. Co więcej, niektórzy stając na jej miejscu mogliby stwierdzić, że postąpiliby tak samo. Bo przecież chodzi tutaj o miłość, a ona rządzi się innymi prawami.


Niemniej istotne miejsce zajmuje Caleb. Przystojny, sympatyczny, czarujący, oddany… Chwilami naprawdę szkoda, że główna bohaterka tak wykorzystuje jego niedysponowaną pamięć, chociaż bieg wydarzeń sprawia, że zaczynamy jej kibicować. Jest też wychodząca z cienia Leah, oficjalna partnerka Caleba pozornie stanowiąca całkowite przeciwieństwo Olivii. Bieg wydarzeń pokaże, że dziewczynom przyjdzie się spotkać niejednokrotnie.

Akcja powieści rozgrywana jest na dwóch płaszczyznach czasowych. Olivia, jako narratorka, wprowadza nas w świat swojej przeszłości, przeplatając ją z teraźniejszą, szczerą relacją. Jednak pomimo otwartości, buduje aurę mrocznej tajemnicy. Wiemy, że zrobiła coś karygodnego, jednak nie mamy dokładnie pojęcia, cóż takiego to było. Nie jesteśmy pewni, czy poznając jej sekret nadal będziemy względem niej tacy sami. A jednak gdzieś tam w głębi cały czas czujemy, że damy radę wybaczyć jej naprawdę wiele.

„Mimo moich win” to książka nurtu New Adult zawierająca wyrazisty motyw niespełnionego uczucia, walki z konsekwencjami zamierzchłych czynów, ale i prób podejmowanych w trakcie wędrówki ze szczęściem czekającym na mecie. Jest szczypta namiętności, są szczere intencje i kłamstwa, skomplikowani bohaterowie i tak zakręcona fabuła, że chyba nikt nie byłby w stanie przewidzieć jej biegu, chociaż na początku można odnosić zupełnie inne wrażenie. Miłość tutaj przedstawiona nie kipi słodyczą, ale też nie odpycha mrokiem. Jest inaczej - dobrze i źle. Jest przede wszystkim oryginalnie i chyba ta świeżość przyciąga najbardziej.

Chociaż pierwszy tom, jak każda powieść, ma swoje zakończenie, absolutnie nie ma mowy o tym, by można było całkowicie zakończyć swoją przygodę z tą serią. Autorka sprytnie przerwała historię w takim miejscu, że chce się więcej, a tym samym otworzyła sobie furtkę do wielu rozwiązań, możliwości i pomysłów. Oj mam wrażenie, że będzie się sporo działo.

Może ociupinkę dzięki Colleen, a jednak zdecydowanie bardziej zawdzięczając to własnemu pomysłowi, Tarryn Fisher z powodzeniem wkroczyła na polski rynek wydawniczy. Niedługa, a jednak bogata w wydarzenia, skomplikowana, tajemnicza i absorbująca historia Olivii, Caleba i Leah bez dwóch zdań popieściła moje zmysły pozostawiając pozytywny niedosyt i głód kontynuacji.  Chociaż według mnie autorka nie doścignęła talentem swojej koleżanki „po fachu”, to jednak wywarła na mnie pozytywne wrażenie i polecając powieść Wam, sama chętnie zakosztuję więcej.  

moja ocena: 5-/6
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 304
data wydania: czerwiec 2016

Książkę do recenzji przesłała księgarnia BookMaster. Bardzo dziękuję!
http://bookmaster.com.pl/

11 komentarzy:

  1. Wiele naczytałam się o tej powieści i możliwe, że któregoś dnia skuszę się. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam wiele pozytywnych recenzji tej książki. Zapowiada się ciekawie.

    Pozdrawiam.
    Kasia
    ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę niedługo czytać, mam nadzieję, że mi się spodoba;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Wybacz, że się tak jakoś ostatnio nie odzywałam, ale jakieś ciężkie czasy blogowanie dla mnie nastały... :c
    Ta książka intryguje mnie od kiedy została wydana, chociaż wciąż nie wiem czy mimo wszystko chcę ją przeczytać. Bardzo fajna recenzja i cieszę się, że książka jednak nie zawiodła ciebie, więc liczę, że i mnie nie zawiedzie. A jak autorka skończyła powieść w takim momencie to znaczy, że wie jak pisać i trzeba będzie sięgnąć po kolejne tomy. :D
    Pozdrawiam ciepło ♥ Lost in books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie zauważyłam, że czytasz ,,Podniebny lot" nie długo również i do mnie przyjdzie. Ciekawa jestem twojej opinii i czy będziemy mieć podobne zdanie. :D

      Usuń
  5. Książka nie dla mnie, ale cieszę się, że Ci się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz nie ciągnie mnie w kierunku takich książek, alekto wie, czy za chwilę się nie odmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka leży już u mnie na półce od czasu premiery, ale mam poczucie, że zostanę rozczarowana. Mam chytry plan, aby zabrać się za nią zaraz na początku tygodnia. Oraz jest bardzo ciekawa twojej opinii do książki "Podniebny lot", ponieważ książka już do mnie jedzie,a opinie są różnorodne:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z niecierpliwością czekam na drugi tom, intryguje mnie ta opowieść, ale z innej perspektywy, Rudej. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam sporo pozytywnych opinii na temat tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak ciekawie o niej napisałaś, że tylko poszukać i czytać:)

    OdpowiedzUsuń