czwartek, 16 czerwca 2016

"Splątanie" - Maciej Lewandowski


Noc. Migocząca żarówka, poczucie czyjejś obecności i jednocześnie świadomość, że wokół nikogo nie ma. Nadchodzące zło, czające się po kątach i czekające na chwilę swojej chwały, bo kiedy zbliża się przesilenie, zaczynają dziać się rzeczy niewyjaśnione. Chyba nikt z Was nie chciałby doświadczyć tego na własnej skórze. Ale czy nie mielibyście ochoty na to, by pozostając w bezpiecznej odległości zasmakować jednocześnie prawdziwego strachu? Jeżeli lubicie się bać, a skąpana mrokiem literatura trafia w Wasze gusta, zapraszam do zapoznania się z recenzją książki Macieja Lewandowskiego. „Splątanie” to bowiem thriller, w który warto się zagłębić, ale lepiej nie robić tego nocą…

W progach wrocławskiego komisariatu wita zdegradowany Jakub Kempner. Nowe dla niego miasto, znane wyłącznie z opowieści i przeczytanych artykułów, szykuje mu nie lada wyzwanie, którego nawet w połowie nie może być świadom. Przydzielony do sprawy samobójstwa udaje się pod wskazany adres, gdzie poznaje nowego przełożonego. Jednak nie hardy szef wywiera na nim szokujące wrażenie, a to, co zastaje na miejscu zdarzenia… Zmasakrowane ciała samobójcy i jego zakatowanej babci, odcięte palce i niedopisany list. Dlaczego dokonano tak okrutnego czynu?

Nietuzinkowe śledztwo, wykraczające poza granice racjonalności tezy i tajemnica, która czai się w opowieściach, przybierając formę czegoś, czego nie da się wyjaśnić. Jakub Kempner, u boku komisarza Sławka Bauera, rusza tropem zagadki, która prowadzi ich oboje w krąg nieobliczalnej i groźnej przeszłości. Wychodzące z mroków cienie i ludzie dokonujący przerażających samookaleczeń. Policjanci wiedzą, że mają do czynienia z potężnym wrogiem, ale nie zdają sobie sprawy z tego, w jak wielkim znajdą się niebezpieczeństwie.

Nie ocenia się książki po okładce, a jednak po „Splątanie” sięgnęłam bez ówczesnego zapoznania się ze streszczeniem. Od tak urzekła mnie oprawa zawierająca w sobie ten pozytywny, pełen zagadek i tajemnic mrok. Miałam tylko nadzieję, że się nie zawiodę i że w końcu będzie mi dane trochę się przestraszyć. A bałam się nieprzeciętnie, tym bardziej, że powieść czytałam nocą, kiedy mój mąż poszedł do pracy na nocną zmianę.

Książka Macieja Lewandowskiego to thriller łączący w sobie elementy grozy, sensacji, okultyzmu, ale i śledztwa. Mamy tutaj do czynienia z zamordowanym człowiekiem i policjantami ruszającymi tropem sprawy, która jednak znacznie odbiega od tych rutynowych. Pojawiają się sceny prawdziwej masakry, a jednak to nie na nich kończy się kreowany klimat strachu. Autor bowiem wprowadził w szeregi treści pradawne wierzenia i paranormalne siły, które swoją odmiennością i nieznaną mocą budzą prawdziwy lęk.

Przyznam, że dotąd proza tego autora nie była mi znana. Zaprzyjaźniając się jednak ze Splątaniem zauważyłam kilka wyrazistych cech jego stylu. Maciek Lewandowski posługuje się bogatym zasobem słów dopasowując je do odpowiedniego środowiska i sytuacji. Kiedy trzeba potrafi konkretnie, po męsku przekląć, kiedy indziej zaś czaruje starannym opisem jednak absolutnie dalekim od tego kreującego przyjemne i relaksujące obrazy. A propos wspomnianych opisów, muszę wspomnieć o niezwykłej umiejętności tworzenia tła całej historii. Czytając miałam wrażenie, że oglądam film w okularach 3D, a wszystko to, co zostało zapisane na kartach książki, dzieje się wokół mnie. Pan Maciek nie żałuje słów, w efekcie czego czytelnik musi przygotować się na całkiem obszerne szkice panującego klimatu oraz wyglądu poszczególnych miejsc. Ja osobiście nie jestem wielbicielką długich opisów, a jednak w tym wypadku absolutnie nie czułam się znudzona.

Jedyne, czego mogłabym się doczepić, to sylwetka głównego bohatera, jak dla mnie nieco niejednolita i odrobinę mniej wyrazista aniżeli chociażby drugoplanowa postać komisarza Bauera – budzącego respekt i przyciągającego uwagę. Cała reszta łącznie z klimatem powieści, stylem i oczywiście ogólnym pomysłem naprawdę przypadła mi do gustu.

Sądzę, że „Splątanie” to nie tylko dobra, ale nawet bardzo dobra powieść w sam raz dla wielbicieli mrocznej aury z śledztwem i paranormalnymi siłami na czele. Wymagająca skupienia, nieco skomplikowana, dopracowana, ale przede wszystkim potrafiąca wywołać dreszcz przebiegający ciało. Nie chciałabym tutaj czynić porównań do Kinga czy Lovecrafta, ponieważ każdy autor ma tak naprawdę swój własny, oryginalny styl, niemniej jednak jeżeli sięgacie po zagraniczne książki tego gatunku, przekonajcie się, że nasze rodzime wcale nie są gorsze, a na pewno gorsza nie jest ta.

moja ocena: 5-/6
wydawnictwo: Videograf
gatunek: thriller
ilość stron: 437
rok wydania: 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf.
 
 ------------------------------------------------------------------------------------------------

UWAGA
Chciałam przypomnieć o opisywanej już na fanpage’u zniżce – 20% na zakupy w księgarni BookMaster. Korzystając z kuponu o treści: DZIEN-OJCA-2016 do dnia 23 czerwca macie obniżone ceny całego asortymentu.

6 komentarzy:

  1. Całkiem intrygująca zbrodnia, a okładka rzeczywiście hipnotyzuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę na liście do przeczytania, bo zauważyłam ją kiedyś w zapowiedziach. Jest chyba mało znana, a sądząc po twojej recenzji - to wielka szkoda. Teraz na pewno zwrócę na nią większą uwagę, bo przyznam, że po dopisaniu do listy zapomniałam o niej i dopiero twoja recenzja mi przypomniała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłabym przeczytać, bo fabuła ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka rzeczywiście interesująca. Nie czytalabym tego w nocy, bo bym pewnie nie dała rady, ale generalnie chętnie bym się z tą książką zapoznała. Polski autor thrillera może być ciekawa odmianą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co dopiero oglądałam "Ostatni egzorcyzm" i jestem gotowa podjąć się takiego wyzwania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapisuję na listę i w wolnej chwili sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń