piątek, 24 czerwca 2016

"Ostatni wieczór" - Sarra Manning


„Marzenia nie mają zupełnie żadnego sensu, jeśli ze wszystkich sił nie staramy się ich urzeczywistnić.”

Druga wojna światowa, zbierająca obfite żniwa tragedii, stała się inspiracją do napisania wielu wzruszających książek. Literatura przepełniona tęsknotą, smutkiem, ale też nadzieją i obrazem najtrwalszych przyjaźni całkowicie wypełnia czytelnicze serca, bo uświadamia, że niegdyś takie scenariusze kreowane były naprawdę. Sarra Manning, pisarka, dziennikarka i mieszkanka północnego Londynu także sięgnęła po tematykę wojenną, jednak zrobiła to bazując na bardzo ciekawym, autentycznym elemencie. Zainteresowana nieistniejącym już klubem Rainbow Corner na powrót przywróciła mu życie, w jego wnętrzu rozegrała wiele interesujących historii i nadała przeszłości kolejną szansę, teraz, w nowoczesnych i jakże odmiennych czasach.

Rok 1943. Siedemnastoletnia, zagubiona Rose szuka punktu zaczepienia na stacji kolejowej King’s Cross. Porzuciwszy rodzinną miejscowość i uciekając od ciężkiej pracy, którą bliscy dla niej przewidywali, znalazła się właśnie tutaj, w Londynie, czekając na przygodę swojego życia. Rose wie, że została całkiem sama i że odtąd będzie musiała walczyć o każdy kolejny dzień. A przecież trwa wojna, kiedy wszystko wydaje się trudniejsze. Szczęśliwie jednak szybko natrafia na pierwszych znajomych, żołnierzy wprowadzających ją w środowisko ludzi, wokół których przyjdzie się jej obracać. W Rainbow Corner, pełnym uroku i niezwykłego klimatu klubie, Rose odnajduje swój dom. To właśnie to poczuje jaki miłość ma smak.

Siedemdziesiąt lat później, do jednego z klubów mieszczących się w słynnym Las Vegas wchodzi niespełniona panna młoda, Jane. W białej sukni i niezbyt dobrym humorze, snuje opowieść o przedkładającym pracę nad miłość, niedoszłym mężu. Zwierzając się nowopoznanemu mężczyźnie, u boku szklanki wódki składa mu szaloną propozycję. Kilka godzin później Jane i Leo, chłopak o którym nie wie prawie nic, zostają złączeni węzłem małżeńskim. Lecz kiedy nadchodzi kolejny dzień, a trzeźwe umysły zaczynają funkcjonować zupełnie inaczej, przypadkowo dobrana para zdaje sobie sprawę z tego, że popełniła błąd. I gdyby nie pewien telefon, który zadzwonił akurat w odpowiednim czasie, być może już nigdy by się nie spotkali. Jednak udając się razem do Londynu, do coraz bardziej słabnącej krewnej Leo – Rose, zostają złączeni nową, niebanalną historią.

Głównymi bohaterkami powieści, pomimo istotnej roli odgrywanej tutaj przez mężczyzn, są niewątpliwie dwie kobiety, oddzielone od siebie dystansem wieku, kilometrów, priorytetów i planów. Pełne determinacji, obie skrywając historie kształtujące ich osobowości, okazują się niezwykle silne, dźwigając na barkach piętno codzienności z nie zawsze czystym sumieniem. Zupełnie inne, a jednak mające coś wspólnego, spotykają się w okolicznościach, których z pewnością nigdy by nie przewidziały. A jednak życie bywa zaskakujące, jak i zaskakujące bywają ludzkie decyzje.

W tej książce nie można jednak pominąć jeszcze jednego bohatera, stanowiącego zarówno tło wielu rozgrywanych wydarzeń. Rainbow Corner, klub mający ofiarować namiastkę domu amerykańskim żołnierzom i miejsce, którego drzwi zawsze stoją otworem. Sarra Manning, zafascynowana fenomenem i historią tegoż zapomnianego przez wielu lokalu, stawia go w świetle reflektorów, zapycha parkiet tańczącymi parami, wypełnia jego ściany muzyką i gwarem wesołych rozmów. Przywołuje wspomnienie pojawiającej się tam coca-coli i jawi go jako oazę, wytchnienie dla tych, którzy chcieli odpocząć po mrocznych dniach zmagania się z okrucieństwem wojny.

źródło
Spotykamy się tutaj z akcją rozgrywaną na dwóch płaszczyznach czasowych, jako że lata młodości Jane i Rose oddzielone zostają dystansem siedemdziesięciu lat. Nie stanowi to jednak problemu, ponieważ autorka naprzemiennie i klarownie przeplata rozdziały dotyczące przeszłości i teraźniejszości.

„Ostatni wieczór” to powieść skąpana w klimacie wojny, sprytnie unikająca krwawych stron tychże czasów, skupiająca uwagę na miejscach, w których ludzie szukali wytchnienia. Pojawia się tu wojna, na której koniec się czeka, ale i ta, bez której niektórym trudno się odnaleźć. To książka przepełniona szalonymi decyzjami, ale i dającym do myślenia biegiem lat, który w każdym człowieku pozostawia jakiś ślad. To jednak także niewątpliwie historia o miłości, bo chociaż chwilami przybiera ona tutaj płytkie czy mylne oblicze, pojawia się także zaskakujący happy end.

Sarra Manning skonstruowała niebanalną fabułę, skropiła ją magią wyjątkowego klimatu, pozwoliła zetknąć się przeszłości ze współczesnością (chociaż tutaj oczekiwałam odrobinę większej sensacji), jednak przez cały czas miałam niejednoznaczne odczucia co do realizacji samego pomysłu. Miałam wrażenie, że tworząc nieprzewidywalną powieść, autorka chwilami zbyt wiele mieszała. Zbyt szybko burzyła ładnie zapowiadające się obrazy, co potrafiło niekorzystnie wybić mnie z rytmu, a przecież zwykle lubię zwroty akcji. Pomijając tą uwagę nie chciałabym, byście niewłaściwie zrozumieli mój przekaz. „Ostatni wieczór” to bowiem wartościowa książka, której fabuła nijak wpisuje się w utarte, oklepane scenariusze. Jeżeli lubicie takie klimaty, a mieszanka wojny i szalonej teraźniejszości Was fascynuje, wiecie, czego szukać.

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: Zysk i S-ka
ilość stron: 535
data wydania: maj 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
 

10 komentarzy:

  1. Dobrze, że autorka płynnie przechodziła między dwiema ramami czasowymi. Przeczytam z chęcią. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie historie. Koniecznie muszę przeczytać.

    Pozdrawiam.
    Kasia
    ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To może być naprawdę bardzo ciekawa i emocjonująca książka. Chętnie po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabuła niby interesująca, ale obawiam się, że zabiegi autorki, o których wspomniałaś, mogłyby zaburzyć moje wrażenia z poznanej historii. Muszę zastanowić się nad tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Opis bardzo mnie zaintrygował, wydawał mi się taki inny... Twoja recenzja przekonała mnie do tej książki, pomimo tych minusów, o których piszesz. Z chęcią przeczytalabym tę powieść :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to sie kończy, kiedy się pije z nieznajomym w klubie :D
    Ciekawa fabuła, z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cytat bardzo mi się podoba, motywuje do działania i uświadamia, że tak naprawdę wszystko zależy właśnie od nas. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać ksiażki z dwiema płaszczyznami czasowymi. A i fabuła ciekawie się zapowiada...z nieznajomym.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka akurat dla mnie, koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiesc Sarry Manning byla bardzo ciekawym przedstawieniem dwoch stapiajacych sie rzeczywistosci w jedna calosc. Na poczatku bylam nieco sceptycznie nastawiona czytajac rozdzialy przeplatane czasowo, jednakze Sarra umiejetnie je przedstawiala i z czasem stawaly sie one coraz bardziej intrygujace - losy Rose, jej charakter, jej przyjaciolki i ich perypetie podczas wojny, z drugiej strony losy Jane, Leo, czasy terazniejsze, jakze inne. W ksiazce odkrywalismy zmiany w kwestii dojrzewania charakterow kierowane roznymi doswiadczeniami, ktore rowniez mozemy odniesc do wlasnych przezyc, realnego zycia jako podpowiedz czy rade. Ksiazka pozostanie na dlugo w mojej pamieci. Polecam wszystkim goraco. Podziekowania dla Weroniki za jej bardzo ciekawa recenzje.

    OdpowiedzUsuń