czwartek, 18 lutego 2016

"Persona non grata" - Piotr Liana


„Każdy pasterz hoduje owce po to, żeby je zabić.”

Małe, owiane sielską atmosferą i życzliwością mieszkańców wioski wzbudzają w ludziach różnorodne emocje. Jedni uważają je za nudne i beznamiętne, podczas gdy inni z przyjemnością zawitaliby w ich progach delektując się błogim spokojem i czystym powietrzem. Nich jednak Was nie zmyli to pozorne dobro, bezpieczny bezruch i wiejska równowaga, bo największe zło może kryć się tam, gdzie nikt się go nie spodziewa. Dowodem na to jest bez dwóch zdań interesująca, choć na pozór zwyczajna wieś Kłobuczki, w której Piotr Liana ulokował bohaterów swojej powieści. Zapraszam zatem do zapoznania się z moją recenzją literackiego debiutu „Persona non grata”. Czy interesują Was kontrowersyjne, ale nie zawsze mile widziane postaci? Zatem zanurzcie się w pierwiastku fabuły niebanalnego kryminału.

Bożydar Szczocarz, młody urzędnik ochrony środowiska i leśnictwa, wiedzie życie dalece odbiegające od wizji błogiej egzystencji. Morderca, który brutalnie zarżnął jego rodziców, zabrał mu rodzinę i co najgorsze, pozostał bezkarny dobrze zabezpieczając własną tożsamość.  Pogrążany w żałobie mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że pozostał całkowicie sam, a jednak los szykuje dla niego nową niespodziankę. Pewnego dnia Bożydar otrzymuje list od nieznanej mu dotąd ciotki Wichrzysławy, która ubolewając nad śmiercią zamordowanych bliskich zaprasza go do siebie na wieś. Nie mając nic do stracenia już wkrótce wkracza w progi Kłobuczki - małej miejscowości, o której z pewnością nigdy nie zapomni.

Tymczasem w Kłobuczkach traci życie Maryna Hurmanówna, nieokiełznana prostytutka, która swoją bujną w afery codziennością zdążyła zyskać wielu wrogów. Oskarżając publicznie całkiem lubianego księdza o złamanie ślubów czystości kobieta nie miała pojęcia, że już niedługo na językach mieszkańców będzie właśnie ona i morderstwo, którym ktoś wymierzył jej ziemską karę za popełnione grzechy. Pytanie tylko – kto?

Otrzymując po śmierci matki i ojca list ciotki, główny bohater wpada w krąg tajemnic, począwszy od odkrycia tego, że najwyraźniej rodzice karmili go fałszywą historyjką o byciu sierotami. Mając nadzieję na poskładanie wybrakowanych elementów rodzinnej  zagadki, gości w domu nieco ekscentrycznej ciotki. Wichrzysława, stara panna, okazuje się interesująca nie tylko z imienia. Harda, działająca na rzecz parafii i kochająca gotowanie jest także, jak na kobietę ze wsi przystało, całkiem dobrym obserwatorem. Czy Bożydar będzie się u niej nudził? Absolutnie nie. Bo wyruszając tropem własnych korzeni weźmie też udział w śledztwie dotyczącym niedawno zamordowanej prostytutki.

Kłobuczki to istny kocioł wyjątkowych osobowości. Chociaż niby brak tutaj korzystnej dla miast anonimowości, ludzie kryją własne tajemnice, pilnie strzegąc by nie wydostały się na światło dzienne. Jest popadająca w dewocję gospodyni proboszcza, ruszający tropem mordercy policjant Szymon, jego umysłowo chory brat, ksiądz i dająca się we znaki Agnieszka. Wyrazistych bohaterów tutaj wiele, a każdy z nich wydaje się niezbędny do zbudowania skomplikowanej intrygi nurtującej aż do samego końca.

„Miarą człowieczeństwa jest zdolność przyznawania się do błędu.”

Piotr Liana wykreował niezwykle ciekawy obraz wsi zaprzeczając utartemu wizerunkowi spokojnej okolicy. Mało tego, połączył czas zbliżającego się najważniejszego święta chrześcijan – Wielkanocy – z okrutnym aktem morderstwa, które nieco zakłóci dusze mieszkańców przygotowujących się do uczczenia Zmartwychwstania.  Pojawi się incydent rozegrany podczas procesji Niedzieli Palmowej i pojawią się też anonimy nierozerwalnie powiązane ze Słowem Bożym zawartym na kartach Biblii. Chociaż sam fakt poszukiwania przestępcy nie jest nadzwyczajnym i  oryginalnym elementem tego gatunku, to jednak autor nadał śledztwu wyjątkowy przebieg, czyniący z powieściowego debiutu absorbująca historię.

To, co cenię w owej książce najbardziej, to właśnie kreacja postaci. Nie tylko cechy ich osobowości i zachowanie w pełni oddają wiarygodność poszczególnych bohaterów, ale także ich sposób wysławiania się. Jest typowo wiejska gadanina, humor, gwarowe „ni”, nieskładne zdania człowieka chorego, ale i poprawna polszczyzna. Stwierdzając krótko, daleko tutaj do nudy.

„- Szukałem świadków.
- Świadków? Mój Boże – klasnęła – czyli jednak się żenisz?
- Świadków morderstwa!
[…]
- Jeszcze lepiej! – zajęczała. – To już doprawdy nie masz innych zajęć na wsi?”

Każdy dobry kryminał powinien posiadać element zaskoczenia. Jeżeli więc czytelnik domyśla się finału rozwiązując zagadkę przed bohaterami – jest po prostu kiepsko. Chociaż Bożydar jawi się jako człowiek inteligentny, dotarcie do mety zabiera mu sporo czasu. Mi zabrało jeszcze więcej, bo pomimo tego, że rozważałam wiele możliwości, autorowi udało się zmylić moje tropy. Nie macie się więc czego obawiać, bo cała intryga jest na tyle skomplikowana, że i wy możecie mieć problem z przewidzeniem jej rozwiązania. Rozbudowana fabuła, lekkie pióro, wiarygodne postaci… Czy zatem można dopatrzyć się jakichkolwiek uchybień? Warto mieć na uwadze fakt, że „Persona non grata” to debiut, a takowe bywają niedopracowane. Piotr Liana zadbał o każdy szczegół, choć mam wrażenie, że gdyby usunąć niektóre sytuacje książka nie straciłaby na wartości – a wręcz zyskała nie strasząc na wstępie swoją objętością. Generalnie jednak bać nie ma się czego, bo pomimo 660-ciu stron, czas spędzany u jej boku płynie bardzo szybko.

Jeżeli lubicie kryminały nieoparte wyłącznie na śledztwie prowadzonym przez wąskie grono policjantów, jeśli kochacie ekscentryczne postaci i chcecie podążać tropem grasującego na wsi mordercy – debiut Piotra Liany zaskoczy Wam swoim kunsztem. Zwiedzie Was, zabawi i zdziwi, a Wy przekonacie się o tym, jak bardzo mylny może okazać się rajski obraz przysiółków.

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Oficynka
ilość stron: 662
data wydania: październik 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję autorowi oraz wydawnictwu Oficynka. 
Zagadki i intrygi w debiucie literackim
źródło
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo oficynka

8 komentarzy:

  1. Gatunek, który lubię, więc książka mogłaby mnie zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie sięgnęłabym po tą powieść, nie ciekawi mnie za bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłabym przeczytać, bo tak ładnie o tym kryminale napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  4. To kolejna genialna powieść do mojej listy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie znam tej książki jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jestem zaciekawiona! Z chęcią ją złapię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś czuję, że polubię kolejnego młodego polskiego autora :)

    OdpowiedzUsuń