poniedziałek, 1 lutego 2016

"aż do DNA" - Renata Chaczko


„Szczęście polega na tym, że ty nic więcej już nie potrzebujesz do … szczęścia.”

W życiu dokonujemy różnych wyborów, a każdy z nich niesie ze sobą jakieś konsekwencje. Jedne mniej istotne, drugie bardziej, przemyślane bądź podjęte bez zastanowienia. Wszystkie jednak zawierają jakiś element nas samych i kształtują naszą przyszłość, pomagając stawiać kolejny krok. Jesteśmy wolni, więc to jak będzie wyglądało nasze jutro zależy od nas samych. Różnimy się i nic dziwnego, że obieramy odmienne ścieżki naszej codzienności, a mimo to wszyscy dążymy do tego samego – do szczęścia mającego wiele wymiarów i wiele twarzy. Dla bohaterki książki „aż do DNA” priorytetem i natchnieniem okazywały się imprezy, a seks przylgnął do niej niczym drugie imię. Czy jednak o tym marzyła? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją nowej powieści Renaty Chaczko, autorki erotyka „Gracze”.

Dziewiętnastoletnia Roxi nie jest przeciętną nastolatką, poczynając od urody i kończąc na osobowości. Odważnie krocząc przez świat wykorzystuje idealne ciało, by po obfitych we wrażenia imprezach znaleźć się w łóżku z jakimś bogatym, starszym mężczyzną. Dziewczyna wie, na co zapolować, bo niosąc spory bagaż seksualnych wrażeń ma swoje wymagania. Zawsze jednak fundując kochankom upojne noce zrywa z nimi kontakt udowadniając, że liczy się dla niej wyłącznie udane zbliżenie. Czy zatem nie potrzebuje miłości? Czy płeć przeciwna już na zawsze pozostanie dla niej tylko narzędziem przyjemności?

Pewnego dnia na życiowej drodze Roxi pojawia się Don, dojrzały mężczyzna, który idealny w każdym calu wzbudza w niej coś, czego nigdy dotąd nie czuła. Czy trafiła ją strzała Amora? Czy jednak ciągnąc za sobą zdemoralizowaną przeszłość można się zmienić? Przed dziewczyną wiele rozczarowań, nadziei, chwil napięć, oczekiwań i wyborów. Czy tym razem podejmie dobrą decyzję?

„Czasami zastanawiam się, czy jest coś gorszego niż przeciętność. Jest. Brak szczęścia i brak miłości. Zwłaszcza miłości własnej. I miłość, podobnie jak szczęście, człowiek nosi w sobie.”

Sfrustrowana sytuacją w domu Roksana szuka ucieczki. Pijany, mający młodą kochankę ojciec prawnik i usilnie próbująca zatrzymać go przy sobie matka wydają się być za bardzo pochłonięci własnymi sprawami, by zwrócić uwagę na życie bohaterki. Tę upragnioną wolność i ukojenie dziewczyna odnajduje w ramionach kochanków, starszych, nieraz żonatych, bogatych. Paradoksalnie jednak nie zależy jej na czułości, a na chwilowej przygodzie, intensywnych wrażeniach i cudownym orgazmie. Jak długo można napawać się imprezami, używkami i seksem? Czy takie bodźce zapewnią jej wieczne szczęście? Dotąd wszystko wydawało się oczywiste, ale kiedy poznaje Dona, cały światopogląd rozmywa się, a to, co było tak banalnie proste, zaczyna sprawiać problemy.

Głowna bohaterka to niezwykle skomplikowana osobowość. Poznając ją ma się wrażenie, że nie do końca chciałoby się ją mieć za przyjaciółkę. Zimna, wyrachowana, egoistyczna, skupiona na przyjemności i nieuznająca wyższych wartości. Aczkolwiek bieg wydarzeń nieco zmiękcza jej kreację i pokazuje, że nie wszystko jest takie, jakby się mogło wydawać. Autorka bardzo inteligentnie podeszła do budowania wizerunku dziewczyny. Nie ma tutaj sztucznych przejść i radykalnych zmian, bo przecież nikt nie zmienia się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Nie znajdziecie w tej książce ani krzty romantycznej baśni, a jednak nie brak tutaj emocji i powodów do przemyśleń, bo zaglądając do wnętrza umysłu głównej bohaterki przekonujemy się o tym, jak mylne bywają nasze wyobrażenia i jak wielki wpływ na ludzi może mieć otoczenie.

„Pieniądze są właśnie współczesnym synonimem szczęścia dla wielu, wielu ludzi… Może nie tyle pieniądze, ile to, co można za nie kupić. A można za nie kupić lepsze życie. Oto cała filozofia.”

„aż do DNA” przybiera formę pamiętnika, a więc staje się zarazem najbardziej intymnym środkiem przekazu - relacją pisaną szczerością i sercem. Tworząc pamiętnik budujemy prawdziwy i niezakłamany obraz siebie, nie tając żadnych szczegółów. Właśnie dzięki temu Roxi staje się nam tak bliska, jak gdyby siedziała obok nas i opowiadała nam o swoim życiu. Za autentyczność jej wizerunku i oryginalność dziękuję autorce najbardziej, bo chociaż świat zewnętrzny nie funduje aż nadto wrażeń, zapewnia je główna bohaterka – swoją osobą, wyborami, odwagą i przemyśleniami. Jak zatem zakończy się jej historia?

Renata Chaczko nie przebiera w słowach. Wulgarne określenia i zwroty z czasem stają się akceptowaną rutyną, bo bez nich nie było by głównej bohaterki, a na pewno już nie byłaby ona w pełni sobą. A jednak autorka potrafi uderzyć pięknem języka i tworzy przypominające wzruszającą melodię zwierzenia. Jesteście ciekawi w jaki sposób przemyca je do życia Roxi? O tym możecie przekonać się sami.

Lawina szczerych zwierzeń, niepewność, walka i cięty język, a wszystko to zawarte na kartach szokującej realnością powieści z kontrowersyjną bohaterką na czele. Przerażenie, współczucie, brak zrozumienia, ale i akceptacja – tego możecie doświadczyć sięgając po „aż do DNA” Renaty Chaczko. Jeżeli macie ochotę na zupełnie nieromantyczną historię o miłości (co za paradoks!), wiecie już czego szukać. 

moja ocena: 4/6
wydawnictwo: Zysk i S-ka
ilość stron: 284
data wydania: 1 lutego 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka. 
 

10 komentarzy:

  1. Oczywiście nie dla mnie, ale tytuł mi się bardzo podoba. Nie ma to jak DNA.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam i zacięłam się... Nie mogę się przełamać, bo jeśli całość jest taka jak początek, to nie mam najlepszych oczekiwań... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może się skuszę, gdy już nadrobię zaległości ;)

    Pozdrawiam!
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałem o tym tytule. Nie lubuje się zazwyczaj w tego typu książkach, ale może kiedyś przeczytam :)

    pozdrawiam i zapraszam na:
    StrefaTrelaksu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje zdanie na temat tej książki już znasz. Mimo irytującego zachowanie główniej bohaterki, całość przypadła mi do gustu, zwłaszcza wstrząsające wspomnienia prababci.

    OdpowiedzUsuń
  6. wahałam się lecz ostatecznie na razie sobie odpuszczę. Okładka piękna

    OdpowiedzUsuń
  7. To raczej nie tytuł dla mnie. Obawiam się, że męczyłabym się z główną bohaterką;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ją w planach, ale jakoś nie spieszy mi się do czytania. Nie wykluczam jednak, że to może się szybko zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka przyciąga wzrok, ale jednak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie ksiażki! Zapisuję sobie tytuł i będę jej poszukiwała.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń