środa, 7 lutego 2018

"Pan Wyposażony" - Lauren Blakely.
Kłamstwo ma krótkie nogi i słabą wolę.


„ – Charlotte, muszę ci coś wyznać – powiedziałem […]
- Nie krępuj się.
- Mój kot jest zboczony.
Roześmiała się. – Wobec tego wygląda na to, że będziemy się wszyscy troje dobrze dogadywać.”

Ładnie wyrzeźbiona klata zdobiąca okładkę, czerwone Editio i tytuł niepozostawiający żadnych wątpliwości. „Pan Wyposażony”, powieść autorstwa Lauren Blakely to romans, a może raczej romansik biorąc pod uwagę niezbyt pokaźną ilość dwustu trzydziestu stron. Książka na jeden wieczór? Historia godna uwagi? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania i macie dość bohaterów naznaczonych dramatami przeszłości, zapraszam na recenzję.
 
ZARYS FABUŁY
Spencer Holiday to mężczyzna sukcesu, człowiek, który nie mógłby zanegować faktu, że jest szczęściarzem. Wspaniała rodzina, przynosząca dochody firma, wianuszek otwartych na przygody kobiet i Charlotte – jego odwieczna i niezawodna przyjaciółka. Spokojne i poukładane życie nie może jednak trwać wiecznie. Sytuacja mężczyzny komplikuje się w momencie, kiedy na potrzeby ważnej transakcji musi odegrać rolę przykładnego, ustatkowanego i zaręczonego biznesmena. Spencer zaprasza do spektaklu Charlotte, która wedle wskazówek, na potrzeby zaistniałych okoliczności, zostanie jego przyszłą żoną. Ale to, co miało być grą pozorów, zaczyna nabierać realnego kształtu.

I PRZEMÓWIŁ ON
Autorka postawiła na pierwszoosobową narrację oddając prawo do głosu głównemu bohaterowi. Spencer, trochę podobnie jak Drew Evans z Zaplątanych Emmy Chase, to zakręcony gość, który sili się na humor, nie dorównując jednak wspomnianemu przed momentem, literackiemu koledze. Przystojny i lubiący wyzwania zaintrygował mnie pewnością siebie, która – ku mojemu zaskoczeniu – pomimo wyraźnego akcentu narcyzmu okazała się całkiem urocza. To jedyny bohater tej książki, który w moich oczach zyskał wyraźny kształt, ale taki scenariusz wcale mnie nie dziwi – wszak Spencer jest jej narratorem. Charlotte, pomimo swojej serdeczności i gotowości do pomocy, wydała mi się zbyt papierowa, nie wspominając już o postaciach drugoplanowych.

A PRZECIEŻ WIERZYLI W PRZYJAŹŃ
Ewoluująca przyjaźń, główny temat tej powieści, nie należy do tych najbardziej oryginalnych. Jest za to niezłym materiałem na odmóżdżający i lekki w przekazie romans, którym ta książka okazała się być. Wbrew pozorom, sceny seksu nie zajmują połowy treści, choć główny bohater nie szczędzi czytelnikowi erotycznych aluzji. Jak zatem została uwita akcja? Autorka uplotła ją z zawahań postaci i walki z ich pragnieniami. Jest także towarzyszący miłości motyw wyjątkowo ważnej transakcji handlowej, od której przecież wszystko się zaczęło i na której wszystko się kończy. Całość wypada przeciętnie. Nie czyta się źle, ale bez większych emocji czy zaangażowania w bieg tej historii.

DLA KOGO?
Podobało mi się to, że autorka postawiła na normalność, nie dekorując książki naciąganymi dramatami. Zastąpiła to kuriozalnym pomysłem, który nadał całości ton żartobliwej sytuacji, przy której jednak nie zrywałam boków. Bardzo lekka w swoim wydźwięku, raczej nie niosąca przekazu, przewidywalna – powieść na godzinę, dwie, maksymalnie jeden wieczór. Dobra dla oczekujących od literatury krótkotrwałej rozrywki, po której nie trzeba mieć obaw o kaca książkowego.

wydawnictwo: Editio Red
kategoria: romans
ilość stron: 234
data wydania: styczeń 2018


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio Red. 

20 komentarzy:

  1. Myślę, że dam tej książce szansę, chociaż nie wiem kiedy przeczytam wszystko co planuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Najgorsze jest to, że w samym domu mam już ze 20 książek czekających na recenzję :D

      Usuń
  2. Bardzo jestem jej ciekawa :) aktualnie lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nastawiaj się jednak na wysoką jakość, bo książka to raczej lekka i dość przecięta lekturka.

      Usuń
  3. Myślę, że dam książce szansę bo raczej pozytywne opinie spotykam. Chociaż początkowo nie miałam planów jej czytać - tytuł dość mocno zniechęca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest zła, ale bardzo lekka i przewidywalna. Jako nałogowy czytelnik romansów, nie znalazłam w niej nic wyróżniającego, w wyniku czego oceniam ją jako przeciętną lekturę.

      Usuń
  4. Tak mnie śmieszy ten tytuł, że nie wiem, czy dałabym radę poznać tę historię. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę Ci jej jakoś szczególnie polecać, bo książka wypadła przeciętnie.

      Usuń
  5. Kolejny tytuł na liście niezobowiązujących lektur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest zła, ale jej przewidywalny ton i raczej jednotorowa akcja czynią ją przeciętną.

      Usuń
  6. Nie ciągnie mnie do takich ksiazek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też obiecuję sobie, że już więcej nie sięgnę po taką tematykę, a potem widzę kolejne premiery i nie potrafię się powstrzymać :)

      Usuń
  7. Książkę mogłabym przeczytać, ale nie jest to mój priorytet. Jak ją spotkam w bibliotece, to ok, ale na pewno kupować jej nie będę. ;]

    P.S Mam ten tusz z Lovely :D Genialny jest. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, zgadzam się. Biorąc pod uwagę niską cenę jakość naprawdę satysfakcjonuje :)

      Usuń
  8. Pierwsze opinie o tej książce jakie przeczytałam były negatywne i postanowiłam sobie wtedy, że tej książki nie przeczytam, bo zwyczajnie szkoda czasu. Jednak im więcej recenzji się pojawiało, w większości pozytywne, to jednak nabrałam na nią ochoty. Być może nie jest to wybitna lektura, ale myślę że na wieczór będzie okej i chętnie dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma pozytywny, lekki wydźwięk, ale jest bardzo sztampową i szczerze powiedziawszy - przeciętną lekturą.Tak też z resztą napisałam. Nie ma co nastawiać się na cuda.

      Usuń
  9. Bardzo fajna okładka :p zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) A na odwiedziny do Ciebie już wpadłam.

      Usuń
  10. Relaksacyjna i odprezajaca, lekka i niezobowiązująca - takie książki też są potrzebne 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Tylko trzeba do nich podchodzić bez wielkich oczekiwań.

      Usuń